1 kwietnia 2021

Dariusz Żuraw dwa lata temu został trenerem Lecha Poznań. Dotrwanie do trzeciej rocznicy będzie zaskoczeniem

Dariusz Żuraw foto: Damian Garbatowski / aosporcie.pl

31 marca 2019 roku Dariusz Żuraw został przedstawiony jako nowy trener Lecha Poznań. Wczoraj od tej decyzji minęły dwa lata. Pierwotnie miał być opcją tymczasową, później sytuacja jednak się zmieniła i włodarze Kolejorza powierzyli byłemu obrońcy Hannoveru 96 funkcję stałego szkoleniowca.

Dariusz Strażak Żuraw

W sezonie 2018/2019 na ławce trenerskiej Lecha zasiadało w sumie aż trzech trenerów. Kampanię zaczynał Ivan Djurdjević, a kiedy strategia się zmieniła jego zastępcą został sam Adam Nawałka.

Zakontraktowanie byłego selekcjonera na nowo rozpaliło w sercach poznańskich kiboli iskierkę nadziei. Przeciągające się negocjacje miały znaczyć tyle, że były trener m.in. Górnika Zabrze stawia twarde warunki, co tylko podsycało nastroje. 

Misja Nawałka okazała się jednak klapą. Po rozegraniu zaledwie jedenastu meczów włodarze Lecha postanowili dokonać kolejnej roszady na ławce trenerskiej. Został nim ten, który oddawał pałeczkę Nawałce - Dariusz Żuraw, ówczesny trener drugiego zespołu Kolejorza.

Obiecujący początek

Żuraw w tamtym sezonie miał okazję pełnić funkcję tymczasowego trenera dwukrotnie. Najpierw poprowadził Kolejorza w dwóch meczach po zwolnieniu Ivana Djurdjevicia, a potem na ławce zastąpił Adama Nawałkę. W ,,drugim debiucie” prowadzony przez niego Lech pokonał Pogoń 3:2, chociaż do 86. minuty prowadził 3:0.

Do końca rozgrywek udało się pokonać choćby Legię Warszawa czy Lechię Gdańsk, czyli zespoły z czołówki tamtego sezonu. Przed meczem wieńczącym tragiczny dla Lecha okres klub ogłosił, że wieluński szkoleniowiec dostanie szansę i poprowadzi Lecha w następnym sezonie. 

Żuraw pracy pozaboiskowej do wykonania miał całą masę. Delegowany został do misji przeczyszczenia kadry z „wypalonych” zawodników, w efekcie czego z klubem pożegnała się dziesiątka graczy. 

Drugą, trudniejszą misją, do której idealny miał być Żuraw było zebranie ocalałych z pobojowiska i utworzenie z nich nowego zespołu. Naturalnie Kolejorz wzmocniony został również kilkoma nazwiskami z zewnątrz.

Najładniejszy futbol w Polsce

Celów sportowych jako takich przed Żurawiem nie stawiano - miał to być sezon przejściowy. Na ogólną ocenę pracy trenera wpływał przede wszystkim ofensywny styl, jaki miał być wdrożony, a także promowanie młodych zawodników, podopiecznych wronieckiej akademii. 

Z perspektywy czasu należy przyznać, że cel został spełniony. Żuraw swoją pracę wykonał dobrze, bo zrealizował to, czego wymagali od niego zarządzający poznańską lokomotywą. Kolejorz pod koniec sezonu imponował grą i słynny już Żurawball zyskał miano najładniejszej piłki w Polsce.

Żurawball czy Trio-ball?

Kwestią sporną pozostaje jedynie to, w jakim stopniu był to „ball” samego Żurawia, a na ile był to efekt współpracy na linii pierwszy trener - asystenci. Z Dariuszem Skrzypczakiem i Karolem Bartkowiakiem, decyzją trenera, Lech pożegnał się po zakończeniu poprzedniej kampanii. 

Wiele mówiło się o olbrzymim wpływie na młodzież, jaką miał mieć szczególnie trener Skrzypczak. Padały nawet określenia „boiskowy ojciec”. Faktem jest spadek formy i całego zespołu, i samych wychowanków w ujęciu długofalowym po roszadach w sztabie.

Nawet przed spektakularnym awansem do Ligi Europy Kolejorz w rozgrywkach ligowych zawodził. Pierwsze zwycięstwo udało się odnieść w czwartej kolejce w Derbach Poznania. Nie na wyrost jest sformułowanie „udało się” - gol padł w końcowych minutach po rzucie karnym Jakuba Modera. 

Mógł to być swego rodzaju alarm ostrzegawczy dla włodarzy Kolejorza. Ci jednak błędnie zinterpretowali sygnały z boiska. Jesienią kontrakt został przedłużony, mimo że wyniki pozostawiały wiele do życzenia.

Eliminacyjny blitzkrieg

Nie wolno zapominać oczywiście o największym sukcesie ostatnich lat, jaki odniósł Lech Żurawia. Jako pierwszy polski klub w historii przeszedł wszystkie cztery rundy eliminacji i zameldował się w dostojnym gronie grupowiczów Ligi Europy. Styl, w jakim Kolejorz tego dokonał był iście królewski. Z bilansem bramek 13:1 wygrał wszystkie cztery mecze eliminacyjne.

Właśnie tego pokłosiem było jesienne przedłużenie kontraktu ze szkoleniowcem. Lech pokazał, że może być Dumą nie tylko Wielkopolski, ale też całej Polski. Im dalej jednak w las, tym jednak więcej drzew. 

W lidze Lechici nie punktowali regularnie. Przyczyn tej sytuacji szukano w niedostosowanej kadrze do gry na trzy fronty, przed przyznaniem czego długo w Lechu zwlekano. Przeciwnie - dyrektor sportowy swego czasu stwierdził nawet, że drużyna jest świetnie przygotowana do gry co trzy dni. Później trener jednak wycofał się z deklaracji Tomasza Rząsy.

Arrivederci Żuraw?

Wdzięczność i sentyment, jakie niesie ze sobą nazwisko Żurawia, są dzisiaj przysypywane przez rozczarowujące rezultaty osiągane w tym roku. Zimą kadra została wzmocniona, zespół odpoczął, gra na trzy fronty nie była już kulą u nogi. Wyniki jednak nie drgnęły znacząco w górę, a sam styl, który był wyróżnikiem układanki Żurawia nieubłaganie został zatarty.

Zmusza to niestety do wniosku, że czas trenera przeminął. W odróżnieniu od poprzednich trenerów, Dariusz Żuraw dostał szansę na wyjście z kryzysu. Czasu nie dostał na przykład Maciej Skorża, pod wodzą którego, oprócz gry w Lidze Europy, Kolejorz do gabloty włożył puchar za mistrzostwo i superpuchar Polski. Zaufania zabrakło też do Nenada Bjelicy, któremu mistrzostwo uciekło na ostatniej prostej.

Ciężko bowiem upatrywać szans na nawiązanie do dobrego stylu i regularnego wygrywania. Kolokwialnie mówiąc - liga „nauczyła się” gry Lecha. Dla nikogo nie stanowi ona już kłopotu. Brakuje jakiejkolwiek taktyki, nie mówiąc już o jej elastyczności. 

Dzisiaj Kolejorz bazuje bardziej na umiejętnościach i zrywach pojedynczych graczy, a nie na warsztacie trenera. Sam Żuraw twierdzi natomiast, że ciężką pracą i wyrzeczeniami może przywrócić zespół do życia.

Poszukiwania trwają

Mówi się, że poszukiwania trenera, który od lata poprowadziłby zespół trwają już od jakiegoś czasu. Nazwiska, które wymienia się najczęściej to Maciej Skorża i Wiktar Hanczarenka. Radosław Nawrot informował z kolei, że do ostatecznej oceny pracy Żurawia dojdzie po zakończeniu sezonu i właśnie wtedy podjęta ma zostać decyzja odnośnie losów trenera.

Czy w nowym sezonie na ławce trenerskiej zobaczymy powiew świeżości, czy raczej to Dariusz Żuraw jeszcze w tej kampanii udowodni, że to on jest odpowiednim człowiekiem na właściwym miejscu? Szansa na ocenę już w najbliższą sobotę. Kolejorz zmierzy się na wyjeździe z Cracovią i będzie miał okazję do zaprezentowania owoców pracy sztabu podczas przerwy reprezentacyjnej.

Paweł Wyrwa
 @WyrwaPawel
📷 Damian Garbatowski

0 komentarze:

Publikowanie komentarza