20 kwietnia 2021

Dobrze jest czasem wygrać. Lech Poznań rozbija Lechię Gdańsk

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 3:0 | foto: Damian Garbatowski

Lech Poznań pokonał Lechię Gdańsk 3:0 w spotkaniu 26. kolejki Ekstraklasy. Dzięki zwycięstwu podopieczni Macieja Skorży awansowali na dziewiąte miejsce w tabeli. 

Ze stadionu przy Bułgarskiej - Paweł WyrwaDrugi mecz Kolejorza pod wodzą nowego-starego szkoleniowca. Maciej Skorża i cały jego zespół chcieli się zrehabilitować za sobotnią porażkę z Rakowem Częstochowa (1:3). 

Nie sam wynik był do poprawy, bowiem styl drużyny zaprezentowany w Bełchatowie pozostawiał ogrom do życzenia. Finalnie zawodnicy Dumy Wielkopolski zrewanżowali się kibicom w najlepszym możliwym stylu - pewne trzybramkowe zwycięstwo daje nadzieję na poprawę gry Lechitów w kolejnych tygodniach. 

Europa odjeżdża 

Sytuacja w ligowej tabeli przed rozpoczęciem meczu nie była łatwa przede wszystkim dla gospodarzy. To Kolejorz przed sezonem celował wyżej, a jeszcze dziś zajmował jedenaste miejsce w tabeli. Szanse na udział w kwalifikacjach do europejskich pucharów niemal zmalały do zera po ostatniej porażce. Przyjezdni natomiast mają bardziej komfortową sytuację. Zwycięstwo Rakowa w Pucharze Polski pozwoli im realnie walczyć o zajęcie czwartej pozycji premiowanej grą w eliminacjach do Ligi Konferencji. 

Powrót Kamińskiego 

W stosunku do poprzedniego meczu Skorża zdecydował się zrezygnować z Alana Czerwińskiego, w jego miejsce wskoczył zawieszony ostatnio Jakub Kamiński. Zabrakło również Antonio Milicia i Jespera Karlstroema. Ten pierwszy doznał urazu na treningu, Szwed natomiast przedwcześnie opuścił boisko w meczu z Rakowem i dzisiaj trener Kolejorza nie zdecydował się na zbędne ryzyko. 

Z kolei Piotr Stokowiec w stosunku do poprzedniego meczu dokonał trzech roszad. Postawił na Kałuzińskiego, Ceesaya i Pietrzaka zamiast Kubickiego, Udovicicia i Conrado. 

Bojaźliwość - taki obraz ich

Pierwszym minutom zabrakło przede wszystkim konkretów i szybkości w wyprowadzaniu piłki. Mecz na początku obfitował w pojedynki czy to główkowe, czy na ziemi. Właśnie takiego obrazu tego spotkania się spodziewaliśmy. Bliski zdobycia bramki był Pedro Tiba w 20. minucie, jego strzał po rykoszecie minimalnie minął bramkę, a Lechici wykonywali rzut rożny - finalnie bez zagrożenia. 

W pierwszej połowie Kolejorz zaprezentował dobrą dyscyplinę w grze obronnej. Ustawienie 4-3-3, którym bronili Lechici dobrze sprawdzało się do przerwy. Klaruje się więc to, nad czym pracował Maciej Skorża w minionych dniach - zgodnie z zapowiedziami było to poprawienie gry w obronie i uporządkowanie ustawienia, kiedy to przeciwnik napiera. 

Od gry Lechitów w drugiej połowie wymagać można tylko i aż poprawy gry w ataku, przede wszystkim przyspieszenia rozgrywania futbolówki w ataku pozycyjnym, czego jedynie przebłyski pokazywał Jakub Kamiński i Michał Skóraś. Były to jednak pojedyncze zrywy, a nie przemyślana strategia. 

Beton nie do zgryzienia 

Z ciekawszych rzeczy - w obronie rzutów rożnych Maciej Skorża ustawiał Jakuba Kamińskiego jako kryjącego bliższy słupek. Dariusz Żuraw z kolei preferował desygnowanie skrzydłowego do pokrycia dłuższego słupka lub do zebrania drugiej piłki i rozpoczęcia kontry. Przy ataku z rzutu rożnego niezmiennie Kamiński asekurował przed ewentualnym kontratakiem. 

Czas na konkrety 

Na drugą połowę Lechici wyszli bez zmian, a Piotr Stokowiec dokonał jednej korekty - Ceesaya zamienił Conrado. Lepiej rozpoczęli goście, którzy prowadzili grę i przeprowadzili kilka szybkich ataków. 

W szeregi podopiecznych trenera Skorży wkradała się delikatna niedokładność, co nie mogło być dobrym zwiastunem. Piłkarze Kolejorza wybrnęli z krótkiego letargu w najlepszy możliwy sposób, bowiem w 52. minucie Michał Skóraś strzałem prawą nogą zakończył rozpoczętą przez Ramireza oskrzydlającą akcję. Dośrodkowywał Tymoteusz Puchacz. 

2:0 to bardzo niebezpieczny wynik?

Po pierwszej bramce szybko obejrzeliśmy kolejną. Z rzutu karnego nie pomylił się Mikael Ishak. Lechia była w opałach, jednak czasu do końca pozostawało wciąż dużo. Utrzymanie dobrej postawy w obronie było kluczowe dla utrzymania korzystnego wyniku przez piłkarzy Kolejorza. 

Z linii bocznej do koncentracji namawiał trener Skorża - szkoleniowiec widząc rozpędzającą się Lechię dbał o to, czego Lechowi brakowało w poprzednich miesiącach. Stokowiec natomiast postanowił wymienić kilka ogniw w zespole - z boiska zeszli Rafał Pietrzak i Jakub Kałuziński. W ich miejsce pojawili się Žarko Udovičić i Mateusz Żukowski. 

Ramirez gasi światło

Błyskawiczna kontra w wykonaniu wychowanka Kolejorza, Jakuba Kamińskiego, zaowocowała trzecią bramką. Skrzydłowy popędził lewą flanką boiska i dograł do niepilnowanego Ramireza, który nie pomylił się w tej sytuacji. 3:0! 

Niestety po tej akcji boisko opuścił ojciec chrzestny tej akcji. Kubie Kamińskiemu odnowił się uraz kostki, przez co nie mógł dokończyć spotkania. 

Mecz zamknięty, trzy punkty dopisane

Ostatnie minuty to obraz zamknięcia meczu przez Kolejorza i rozgrywanie po obwodzie, chociaż przyjezdni również szukali swoich szans. Udało się jednak zachować czujność do końca. 

Lech po raz pierwszy od grudniowej wygranej 4:0 z Podbeskidziem strzelił w jednym meczu trzy gole i awansował na dziewiąte miejsce w ligowej tabeli. Na tym etapie kolejki Lechici tracą pięć punktów do czwartego miejsca, które może dać udział w kwalifikacjach do Ligi Konferencji. 

Czytaj też 👉 Wychowankowie - wprowadzać czy wypożyczać? „Nie są gotowi, są dziećmi”

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 3:0 (0:0)

Gole: Skóraś 52', Ishak 57', Ramirez 65'

Lech Poznań: van der Hart - Rogne, Ishak, Ramirez, Salamon, Skóraś, Tiba, Puchacz, Kvekveskiri, Šatka, Kamiński

Lechia Gdańsk: Kuciak - Pietrzak, Kopacz, Maloca, Fila - Kałuziński, Gajos, Biegański, Ceesay - Zwoliński, Flavio

Kartki: Puchacz 77, Skóraś 79' - Ceesay 16', Paixao 34', Conrado 81' (żółte)

Paweł Wyrwa
@WyrwaPawel 
📷 Damian Garbatowski

0 komentarze:

Publikowanie komentarza