Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lechia Gdańsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lechia Gdańsk. Pokaż wszystkie posty

20 kwietnia 2021

Dobrze jest czasem wygrać. Lech Poznań rozbija Lechię Gdańsk

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 3:0 | foto: Damian Garbatowski

Lech Poznań pokonał Lechię Gdańsk 3:0 w spotkaniu 26. kolejki Ekstraklasy. Dzięki zwycięstwu podopieczni Macieja Skorży awansowali na dziewiąte miejsce w tabeli. 

19 kwietnia 2021

5 lutego 2021

Warta wygrywa z przeciwnościami losu. Wiosną chce potwierdzić, że zasługuje na grę w Ekstraklasie

Warta Poznań - Cracovia | foto: Klaudia Berda / Warta Poznań

Warta Poznań na półmetku rozgrywek Ekstraklasy zajmuje 13. miejsce i ma czteropunktową przewagę nad ostatnim w tabeli Podbeskidziem Bielsko-Biała. Już teraz można rzec, że Duma Wildy spisuje się w tym sezonie dużo lepiej, niż przewidywano przed startem ligi. Wiosną beniaminek musi wciąż udowadniać, że do elity nie dostał się przez przypadek.

3 marca 2020

Akcja reakcja

Pseudokibice jacy są, każdy widzi, jednak w Polsce nikt nie jest w stanie sobie poradzić z ich wybrykami i co jakiś czas mamy do czynienia z chamskimi zachowaniami. Takimi ostatnio był transparent wywieszony przez fanów Legii na Łazienkowskiej czy niebezpieczny bandytyzm w postaci postawy kibiców Lechii Gdańsk w Poznaniu. Przykład, jak radzić sobie z takimi ekscesami dali nam Niemcy... 

22 stycznia 2019

"Letniowski zrobi w piłce jeszcze wiele dobrego"


Odrzucony przez swoją ukochaną Lechię Gdańsk, zgodnie z popularnym w stolicy Wielkopolski hasłem, nie poddał się. Dzięki grze w III-ligowym Bałtyku Gdynia wypłynął na szerokie wody. Jesienne występy na zapleczu Ekstraklasy w barwach Bytovii Bytów tylko utwierdziły wszystkich zainteresowanych w przekonaniu, że to może być przyszła gwiazda naszej ligi. Najbardziej zdeterminowany okazał się Lech Poznań i Adam Nawałka, którzy udowodnili Juliuszowi Letniowskiemu, że jego ciężka praca i cierpliwość popłacały.

13 grudnia 2018

Lech Poznań wjeżdża na europejskie salony


Chociaż pod względem sportowym ostatnie lata są dla Lecha Poznań dość chude, na polu marketingowym odnosi on coraz większe sukcesy. Wydaje się, że Kolejorz dzięki kolejnym transferom, a w przyszłości również być może ponownie dobrym występom w pucharach, może stać się cenioną marką przynajmniej w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

5 listopada 2018

Krótka historia o przegrywaniu. Lech Poznań - Lechia Gdańsk 0:1


Lech Poznań niedzielny mecz z Lechią Gdańsk przegrał na całym polu. Garstka kibiców na meczu z bądź co bądź liderem przed tą kolejką. Mimo kilku ciekawych sytuacji, na boisku ostatecznie porażka 0:1. I wreszcie - wizerunkowa i instytucjonalna klapa roku w wykonaniu zarządu Kolejorza. Ivan Djurdjević odchodzi z klubu, a na stanowisku pierwszego trenera tymczasowo zastąpi go Dariusz Żuraw.

3 listopada 2018

Zamiast gasić pożar, trzeba powstrzymać kataklizm


Lech u siebie gra znacznie lepiej niż na wyjazdach i jest to jedyny promyk nadziei, jaki skrzy się jeszcze przed niedzielnym spotkaniem z Lechią Gdańsk, obecnym liderem Ekstraklasy. Drużyną, która w obecnym sezonie przegrała zaledwie dwa mecze i ciągle zmienia się na pozycji lidera głównie z Jagiellonią. Po ostatnim zwycięstwie z Arką Gdynia, Lechia znów jest na prowadzeniu, choć ich przewaga, nawet nad szóstym obecnie Kolejorzem wynosi zaledwie pięć punktów.

17 marca 2018

Poturbowani, ale zwycięscy. Lech Poznań - Lechia Gdańsk 3:0

Dawno tak nie było, że Lech Poznań miał z kimś zdecydowanie wygrać i te przewidywania pokryły się w zupełności z rzeczywistością. Tym razem jednak Kolejorz udowodnił, że jest w formie i wygrał przed własną publicznością z beznadziejną Lechią Gdańsk 3:0. Oprócz trzech goli, już w pierwszej połowie obejrzeliśmy jednak również trzy wymuszone zmiany...

16 marca 2018

Lech zagra z mizerną Lechią. U siebie nie przegrał z nią od 1966 roku

Lech Poznań już dzisiaj stanie przed szansą na drugie ligowe zwycięstwo z rzędu po raz pierwszy od sierpnia. Na Bułgarską przyjeżdża słaba jak barszcz w obecnym sezonie Lechia Gdańsk, która ostatnio zbiera więcej fanów na Instagramie niż punktów w Ekstraklasie. Początek jednego z hitów tej serii gier o godzinie 20:30.

23 października 2017

Wszyscy grali pod "Kolejorza", więc ten... zagrał pod wszystkich. Lechia Gdańsk - Lech Poznań 3:3


Szalony - tym przymiotnikiem można określić sobotnie spotkanie Lechii Gdańsk z Lechem Poznań, które zakończyło się wynikiem 3:3. Rezultat ten tak naprawdę nie ucieszył jednak żadnej ze stron.

26 lipca 2017

Lech uniknie tym razem finałowej kompromitacji w Pucharze Polski? Trudna drabinka "Kolejorza"

Zdjęcie użytkownika Łączy nas piłka.
Lech Poznań przegrał trzy ostatnie finały Pucharu Polski. W obecnym sezonie z tymi rozgrywkami może pożegnać się jednak znacznie wcześniej. Kolejorz trafił do teoretycznie najmocniejszej części drabinki i jego droga do finału na Stadionie Narodowym tym razem wydaje się bardzo skomplikowana.

15 lipca 2017

Lech Poznań nie przestaje zaskakiwać. Rafał Janicki zagra w "Kolejorzu"

Na liczniku blisko 200 meczów w Ekstraklasie, jeszcze niedawno łatka jednego z najbardziej utalentowanych polskich środkowych obrońców. Rafał Janicki, dotychczas zawodnik Lechii Gdańsk, został nowym piłkarzem Lecha Poznań.

21 maja 2017

Miał być mistrzowski mecz, znowu tylko bijatyka. Lech Poznań - Lechia Gdańsk 0:0

Lech Poznań nie potrafi rywalizować z drużynami z czołówki i seryjnie traci punkty w tzw. htiach. Nie może dziwić więc fakt, że kolejną szansę daną Kolejorzowi przez system Ekstraklasy ten zaprzepaścił. Poznaniacy zremisowali 0:0 z Lechią Gdańsk i mistrzostwo oddaliło się od Poznania tak samo jak Ekstraklasa od Katowic czy spadek od Warty. Krótko pisząc - będzie o nie cholernie ciężko.

5 marca 2017

Gdy termin "mecz walki" nabiera innego znaczenia. Lech Poznań - Lechia Gdańsk 1:0

Dla takich meczów człowiek interesuje się piłką nożną. Ponad 30 tysięcy widzów zgromadzonych w niedzielny wieczór na Bułgarskiej nie zobaczył co prawda wielu przepięknych akcji, ale kilka takich w przeciągu tych 96 minut się przydarzyło. Najważniejsze jest jednak to, że nie zabrakło emocji, tych negatywnych niestety również. Lech Poznań wygrał z Lechią Gdańsk 1:0 i walczy o mistrzostwo.

24 czerwca 2015

Piechotą na mecz: O Rasiaku, którego niesłusznie ochrzczono „Drewnem”.

Co gryzie Grzegorza Rasiaka? Korniki! Takich żarcików o jednym z  najlepszych (piszę to bez jakiegokolwiek sarkazmu) polskich napastników było mnóstwo. Wszystkie były nietrafione, bo Grzegorz Rasiak naprawdę był wspaniałym zawodnikiem.

25 maja 2015

16 maja 2014

Piłkarskie Zbrodnie: Gdańskie déjà vu

foto: Marcin Gadomski
Lech Poznań przegrał dzisiaj na PGE Arenie w Gdańsku z tamtejszą Lechią 1:2. Wynik ten oznacza nie tylko to, że podopieczni Ricardo Moniza mają wciąż coraz większe szanse na awans do LE, ale przede wszystkim, że Kolejorz niemal na pewno stracił szanse na mistrzostwo kraju. I tu pojawia się małe déjà vu.

Koszmar z ulicy Traugutta 
To był 22 maja 2011 roku, więc za kilka dni minie trzecia rocznica tamtego pamiętnego starcia. Do końca sezonu zostały trzy kolejki. Lech w razie wygranej wszystkich spotkań zakwalifikowałby się do gry w europejskich pucharach. Tak się jednak nie stało, a wszystkiemu winna była właśnie porażka z Lechią. Lechiści, wygrywając, pozostawali w grze o Europę.


Dla poznaniaków wszystko układało się zgodnie z planem. Mimo że po drodze Luis Henriquez musiał wybijać piłkę z linii bramkowej, to Lech pierwszy objął prowadzenie. Akcję trzech zawodników, których w Poznaniu już nie ma, a więc Stilicia, Wilka i Ślusarskiego, wykończył ten ostatni.

Potem przez dużo czasu Lech miał wszystko pod kontrolą. Do tej feralnej 76' minuty. Wówczas Jakub Wilk zagrał ręką w polu karnym, a Tomasz Musiał musiał podyktować jedenastkę, którą na gola zamienił Abdou Razack Traoré. Kolejorza dopadła padaka, która sprawiła, że niecałe trzy minuty później Traoré po raz drugi pokonał bezradnego Kotorowskiego i Lechia wygrała 2:1.

A co było potem?
Lechia nie wykorzystała swojej historycznej szansy na awans do eliminacji Ligi Europy. Lechiści przegrali dwa ostatnie ligowe mecze i ostatecznie zajęli dopiero ósme miejsce. Lech oba spotkania wygrał, ale do Jagiellonii zabrakło mu trzech oczek.

foto: Marcin Gadomski
Gdańszczan prowadził wówczas Tomasz Kafarski, który do dzisiaj pozostaje jedynym trenerem Lechii, który po powrocie gdańskiego klubu do Ekstraklasy, wytrzymał w nim dłużej niż sezon. Po nim przez ten klub przewinęło się jeszcze czterech trenerów aż doszliśmy do Moniza. Klub zmienił też swoją siedzibę. Z kolei szkoleniowcem Lecha był wtedy José Mari Bakero. Po nim w Kolejorzu jest do dzisiaj trenujący poznański zespół. Mariusz Rumak.

Tamten mecz pamięta też niewielu piłkarzy. W Lechii z obecnego składu w tamtym meczu zagrał tylko Deleu (!), co tylko potwierdza lawinę zmian, jaka dokonała się w Gdańsku. W przypadku Lecha tych zawodników jest nieco więcej. To Kotorowski, Wołąkiewicz i Henríquez. Oprócz nich w tamtym spotkaniu z obecnego Lecha grali jeszcze Injac i Arboleda, ale to już raczej gasnące legendy.

Czy i tym razem Lechia przegra wszystkie kolejne mecze i europejskich pucharów w Gdańsku znowu nie będzie? Czy dla Lecha to koniec marzeń o sukcesie, tak samo, jak to miało miejsce w sezonie 10/11? Zobaczymy już pod koniec czerwca!

22 marca 2014

Semir Bukvić poznańskim Zubasem?


Byłem dzisiaj na meczu Warty Poznań. Przy Drodze Dębińskiej bywam regularnie od jakiegoś roku, może trochę dłużej. Zieloni dzisiaj podejmowali na własnym stadionie Calisię Kalisz. Goście już niemal na pewno spadną do III ligi po tym sezonie, gdyż w tym sezonie z obu grup II ligi spadną w sumie... 20 drużyn.

Ekipa prowadzona przez Marka Kamińskiego po raz kolejny jednak w ostatnim czasie zawiodła i przegrała 1:3, mimo prowadzenia w tym spotkaniu. Szkoleniowiec nie może się nawet tłumaczyć tym, że jego drużyna przez prawie godzinę grała w dziesiątkę, bo wszystkie gole straciła, kiedy kaliszanie też grali w osłabieniu (za drugie żółtko z boiska wyleciał Christian Nnamani).

Warta, jak to bywa na niedawnego jeszcze lidera grupy zachodniej, nie wygrała w lidze od 2 listopada i I liga powoli zaczyna odpływać. Czy nomen omen imiennik słynnego podróżnika zachowa posadę trenerską w stolicy Wielkopolski?

Dwaj bohaterowie dzisiejszego meczu Warty z Calisią: Christian Nnamani i Semir Bukvić
Dzisiaj będzie jednak o samej Warcie, ale o jej nowym bramkarzu. Semir Bukvić to absolutne objawienie rundy wiosennej II ligi. Gdyby nie jego interwencję, to zespół Zielonych miałby straconych znacznie więcej goli, niż ma obecnie.

Paradoksalnie Bukvić wpuścił już 6 goli w 3 meczach, ale tak naprawdę przy żadnym nie zawinił. Co ciekawe, wszystkie one wpadły w drugich połowach spotkań z Bytovią i właśnie Calisią (z Jarotą padł bowiem wynik 0:0).

Kim jest jednak ten 22-letni bramkarz? Do Warty przywędrował tej zimy z NK Travnik. W tym sezonie bośniackiej Premijer Ligi zagrał w 16 spotkaniach. Nie jest to liczba mała, a jednak Bukvić zdecydował się na transfer do Polski. Był także reprezentantem młodzieżówek swojego kraju (U-21, a wcześniej U-19).

foto: worldfootball.net
Tak naprawdę cała historia tego transferu rozpoczęła się już najprawdopodobniej w grudniu zeszłego roku. Wtedy to bowiem klub z Drogi Dębińskiej oficjalnej ogłosił, że nie zimą będzie chciał rozstać się ze swoim do niedawna pierwszym bramkarzem, Adrianem Lisem. Ten już jesienią nie był często w pierwszym składzie, zamiast niego w pierwszej jedenastce grał młodzieżowiec, Paweł Beser. 

Warta kontrakt z Lisem ostatecznie rozwiązała jednak pod koniec stycznia. Nowym-starym klubem 21-latka została Polonia Środa Wielkopolska. Wtedy stało się jasne, że Duma Wildy potrzebuje nowego golkipera. 

O Bukviciu mówiło się jednak już nieco wcześniej, bo w połowie stycznia. Wtedy to dla portalu sportowefakty.pl (patron medialny Warty) dyrektor techniczny drużyny z Ogródka, Zbigniew Śmiglak (o nim jeszcze za chwilę) mówił: - Grupa menedżerska chciałaby mu poszukać drużyny nawet w T-Mobile Ekstraklasie, ale dziś nie miałby tam szans na regularne występy. U nas ma dużo lepsze perspektywy, bo szukamy golkipera do podstawowego składu. Dlatego to, że jesteśmy II-ligowcem nie stanowi dla niego kłopotu. Cały wywiad ze Śmiglakiem znajdziecie tutaj.

Bukvić podczas debiutu w Warcie / foto: poznan.sport.pl
Bośniak w barwach poznańskiego zespołu zadebiutował w niezwykle udanym dla swojego nowego zespołu spotkaniu z Lechią Gdańsk. Jego ekipa pokonała zespół z Pomorza aż 4:0.

Wracając jeszcze do dyrektora technicznego, niestety już byłego. Pan Zbigniew jest człowiekiem, którego serce od zawsze było zielone. Na początku marca Poznań obeszły wieści, że Śmiglak nie będzie już dłużej pracował na swoim stanowisku. Sprowadzenie Bukvicia było więc jednym z ostatnich dokonań wieloletniego dyrektora Warty.

Patrząc na całą historię Bukvicia, można przypomnieć sobie łudząco podobną sytuację Emilijusa Zubasa. Litwin był bohaterem wiosennej rundy zeszłego sezonu Ekstraklasy, kapitalnie broniąc w barwach GKS-u Bełchatów. Oby jednak ta historia nie zakończyła się podobnie, bo Zubasa w Polsce już nie oglądamy. Ze swojego macierzystego klubu (Daugava Ryga) został bowiem do bełchatowskiego zespołu tylko wypożyczony. W tym sezonie na tej samej zasadzie powędrował najpierw na Cypr (AEK Larnaka), a teraz gra w duńskim Viborgu FF.

foto: visoko.co.ba
Bukvić kontrakt z Wartą ma podpisany do końca tego sezonu i wydaje się, że w razie braku awansu poznańskiego klubu do I ligi, Bośniak odejdzie do innego klubu, grającego na wyższym szczeblu rozgrywkowym. Odjedzie niestety za darmo, bo kontrakt z Zielonymi ma do końca czerwca tego roku.

Kończąc temat Bukvicia, ten piłkarz zagra jeszcze na pewno przynajmniej w Ekstraklasie. Ten chłopak nie tylko jest utalnetowany, nie tylko wybronił dzisiaj pełno strzałów kaliszan, ale pokazał, że umie oddać za swój klub naprawdę wiele. Z boiska schodził ostatni, będąc równie załamany co Christian Nnamani. Nigeryjczyk jednak był załamany tylko w powodu swojej czerwonej kartki. Bukvić wpuścił z kolei trzy gole, ale to nie on przegrał ten mecz. To spotkanie przegrała cała drużyna. Drużyna, która teraz musi podnieść się z głębokiego kryzysu.

Teraz jednak zarówno sam zainteresowany, jak i cała Warta, muszą skupić się na tym, aby wrócić na dobrą drogę, która zmierza w stronę I ligi. Liczne reformy PZPN-u mogą bowiem doprowadzić do tego, że o awans w kolejnych sezonach może być bardzo ciężko.

20 sierpnia 2013

Klub niepokornych polskich ligowców. Czyli witamy w Gaziantepsporze!

Już sama nazwa tego zespołu sprawia mi trudności w wymówieniu. Drużyna z miasta Gaziantep, leżącego na południu Turcji, największe sukcesy święciła na przełomie wieków, kiedy to zarówno w sezonie 99/00, jak i 00/01 zajmowała miejsce trzecie na podium. Do tych sukcesów powróciła dopiero dwa lata temu, kiedy to zajęła czwarte miejsce (przegrała też półfinał krajowego pucharu), a to dało tej drużynie możliwość gry w eliminacjach Ligi Europy, a mogło być jeszcze lepiej

Sokoły w Polsce są właśnie najbardziej znane dzięki udziałowi tej drużyny w europejskich pucharach. Po sukcesie w 2011, latem tego samego roku Gaziantepspor rywalizował w III rundzie eliminacji LE z Legią Warszawa, która cudem okazała się być lepsza. Od tamtego czasu Turkom nie idzie już tak dobrze w ich lidze - w ostatnich dwóch sezonach dwukrotnie zajęli oni 10. miejsce.

Semir Štilić
źr.: poznan.sport.pl
Przechodzę już jednak do tematu. Oto bowiem dziś na światło dzienne wyszła informacja, iż jeden z lepszych techników w naszej lidze w historii (a może tylko w Lechu?), został nowym zawodnikiem drużyny z Kamil Ocak Stadyumu. Ostatni sezon pomocnik spędził bez sukcesów w Karpatach Lwów, które wystawiły go na listę transferową. Jeszcze kilka dni temu mówiono o tym, że on i paru innych synów marnotrawnych Lecha chcą do Kolejorza wrócić. Wrócił jednak tylko Dimitrje Injac. Reszta została na lodzie, ale to głównie ich własna wina. Kibice w Poznaniu nadal go lubią, założyli nawet stronę na Facebook-u, mającą na celu przywrócenie go na Bułgarską. Prezes klubu z Wielkopolski, Karol Klimczak stanowczo jednak transfer wykluczył

Bośniak dziś trafił jednak do tureckiej Süper Lig! Nie wydaje się to krok w tył w jego karierze (w stosunku do Karpat oczywiście), ale kiedy był jednym z najlepszych piłkarzy w Ekstraklasie, to mówiono o takich firmach, jak: Borussia Mönchengladbach (dwukrotnie, nawet po rozstaniu się z wicemistrzem Polski), Schalke 04 Gelsenkirchen. Ostatnio mówiono jeszcze o tym, że najlepszy polski trener piłkarski Franciszek Smuda chce go do swojej Wisły Kraków.

Wydaje się więc, że talent bośniackiego pomocnika został jednak zmarnowany. Ale czy to nie on jest sobie poniekąd winny? Gdyby przedłużył kontrakt z Lechem, obniżyłby nawet swoje zarobki nieco, to teraz mógłby śmigać na boiskach takiej Bundesligi. Gdybanie...

Abdou Razack Traoré
źr.: facebook.com
W drużynie prowadzone przez byłego gracza Fenerbahçe Bülenta Uyguna jest również inny znakomity pomocnik, który jednak w Polsce grał bardziej pod bramką rywali. Urodzony w Abidżanie (WKS) reprezentant Burkina Faso w Lechii Gdańsk był zdecydowanie wyróżniającym się piłkarzem.

Wiadome było, że klub grający na przepięknej PGE Arenie nie sprosta warunkom finansowym stawianym przez byłego zawodnika Rosenborga. Zdecydowano jednak o gracza walczyć. Nie udało się, Traoré kontraktu nie przedłużył i z dniem 31 grudnia 2012 roku stał się wolnym zawodnikiem.

24-latek był już podobno dogadany z prowadzonym wówczas przez Macieja Skorżę Al-Ittifaq. Ostatecznie do Arabii Saudyjskiej nie trafił i wylądował w Turcji.

Wiele jednak wskazuje, że z Semirem w jednej drużynie nie zagra. Na dniach ma rozwiązać kontrakt i chętnie... wróciłby do Polski. Menadżerowie piłkarza zgłosili się już wcześniej do Lecha, jednak Kolejorza nie stać jest na płacenie pomocnikowi 300 tysięcy euro rocznie. Stać jest na taki wydatek za to Legię, w której i sam Traoré chętnie by zagrał. Ciekawe, czy będzie mu dany powrót do kraju nad Wisłą?

Darvydas Šernas
źr.: 2x45.com.pl
Ostatnim piłkarzem w moim zestawieniu jest jeden z najlepszych strzelców Widzewa Łódź w ostatnich latach (a może nawet w całym XXI wieku). Litwin był rewelacją drużyny z al. Piłsudskiego, w latach 2009-2011 zaliczył dla łodzian 25 goli we wszystkich rozgrywkach. Jako że w drużynie czterokrotnych mistrzów Polski pieniędzy już wtedy nie było, napastnik latem 2011 odszedł do Zagłębia Lubin za marne 400 tysięcy euro (marne, bowiem jeszcze pół roku wcześniej Lech proponował za niego 800 tysięcy euro, ale Widzew chciał wówczas okrągły milion).

W Lubinie Šernas kariery nie zrobił. W ciągu półtora roku dla Miedziowych zaliczył we wszystkich rozgrywkach zaledwie 7 goli (w tym 2 z rzutów karnych). Nic więc dziwnego, że Zagłębie chciało się dobrze zarabiającego (100 tysięcy złotych miesięcznie) snajpera pozbyć. Udało się go wypożyczyć na początku tego roku do Gaziantesporu właśnie. Podobnie jak Traoré w Turcji spisywał się całkiem nieźle. W 16 meczach rundy wiosennej trafił 6 razy do siatki rywali. Działacze tamtejszego klubu zdecydowali się teraz napastnika wykupić za około 200-300 tysięcy euro.

Litwin z całej historii wyszedł pozytywnie, ale szkoda, że i jemu nie dano szans grać w jakimś jeszcze lepszym klubie. Jeszcze taka ciekawostka: słowo šernas w języku litewskim to dzik...

Podsumowanie
Mieliśmy już swoją kolonię w Trabzonsporze, mamy w Borussii, mamy też (chociażby połowicznie) w Gaziantepsporze. Szkoda jednak, że piłkarze ci nie grają nadal w Polsce, bo nasza liga mogłaby być znacznie ciekawsza, a i oni sami wylądowaliby może w jakiejś dobrej lidze na zachodzie. Co wy myślicie o karierach tych trzech zawodników? Piszcie! A... i jeszcze jedno: czy tylko mi się zdaje, że gdyby wszystko dobrze poszło, to cała trójka mogła razem grać w Lechu?!