aosporcieaosporcieaosporcie

26 czerwca 2014

Mundialowo: Suárez zawieszony. FIFA znowu pokazuje "klasę"


FIFA ogłosiła dzisiaj, że Luis Suárez został zawieszony na dziewięć meczów międzynarodowych i na cztery miesiące z jakiejkolwiek działalności piłkarskiej, także klubowej. I (nie tylko) moim zdaniem, ta kara jest mocno przesadzona. Z kolei federacja znowu się ośmieszyła.

24 czerwca 2014

Piłkarskie Zbrodnie: Gra na remis niczym papierosy


Po wydarzeniach z ostatnich tygodni można rzec, że Mistrzostwa Europy powoli przestają być najbardziej elitarną imprezą na świecie. Po pierwsze, już od najbliższej imprezy będą na nich grać aż 24 drużyny. Po drugie, drużyny ze Starego Kontynentu w Brazylii póki co dostają (w większości) duży wpier... Do grona zacnych przegranych dołączyli dzisiaj Włosi. I to na własne życzenie.

Kiedy okazało się, że Włochom do awansu do 1/8 finału w ostatnim meczu grupowym będzie potrzebny tylko remis, wiele osób wpadło w zakłopotanie. Jedni uważali, że Cesare Prandelli na pewno nie zagra takiej typowej włoskiej papki, czyli mieszaniny cwaniactwa i ostrej gry. Inni mieli jednak nadzieję, że Włosi zagrają w taki sposób, do jakiego przyzwyczailiśmy się w ostatnich latach - piękny, finezyjny, techniczny. Dzisiaj potwierdziło nam się tylko powiedzenie, że nadzieja jest matką głupich.

Gra na wynik to nie gra
Papierosy to nałóg, który daje wybranym osobom satysfakcję i pozwala się na chwilę odprężyć. Wszystkich jednak tak naprawdę niszczą, a w końcu doprowadzają do wizyty w prosektorium. Można by pokusić się o stwierdzenie, że tak samo jest z grą na konkretny wynik, w przypadku dzisiejszego meczu Włochów z Urugwajem, na remis.

Na Arena das Dunas w Natal obejrzeliśmy bez wątpienia jedną z najsłabszych pierwszych połów w całym turnieju. Nie grali tam dzisiaj jednak ani Nigeryjczycy z Irańczykami czy też Japończycy z Grekami. Grali tam czterokrotni z dwukrotnymi Mistrzami Świata. Ci pierwsi zagrali na remis. I to było ich gwóździem do trumny.


Trochę się tego spodziewałem. Tego, że jednak Squadra Azzurra zagra defensywnie. No ale nie myślałem, że aż tak. To się oczywiście na nich zemściło.

Komuś w takich sytuacjach zwykle musi odwalić. W tym meczu odwaliło najpierw Claudio Marchisio, a potem Luisowi Suárezowi (o nim jeszcze za chwilę). Chamstwo piłkarza Liverpoolu nie okazało się jednak tak brzemienne w skutkach jak zachowanie zawodnika Juventusu.

Jego bezsensowny faul na Edinsonie Cavanim sprawił, że drużyna z Ameryki Południowej odzyskała jakby tlen. Dostała dodatkowego kopa. A przede wszystkim zyskała więcej miejsca w środku. I ostatecznie gola strzeliła.

Złoty Godín
Diego Godín to człowiek, o którym już wcześniej pisałem, że strzeli na tym Mundialu ważną bramkę. To on zapewnił Atlético mistrzostwo Hiszpanii, to on dzisiaj zapewnił też Urugwajowi awans z grupy śmierci.

Tutaj znowu odezwała się melodia przeszłości i fakt, że 28-letni defensor w przeszłości występował na pozycji ofensywnego pomocnika.

Nieświecące gwiazdy
Gdzie Mario Balotelli? Gdzie Luis Suárez? No właśnie nie wiadomo. Rzekomo są poszukiwani. Włoch już po pierwszej połowie gdzieś zniknął, bo niby w tej pierwszej połowie jeszcze na boisku był. Urugwajczyk nawet w drugiej był, bo chciał znowu sobie kogoś przekąsić. Padło na Giorgio Chielliniego.

To spotkanie było właśnie zapowiadane jako pojedynek na linii Balotelli - Suárez. Ostatecznie jednak obaj napastnicy na boisku byli tylko tłem. Zawodnik Milanu pewnie też padł ofiarom defensywnej gry swojego zespołu. Jednakże napastnik Liverpoolu powinien atakować.

I poniekąd robił to. Dzisiaj nie był jednak do końca sobą. Jednym z powodów mógł być fakt, że to jego drugi mecz z rzędu po kontuzji. Siły jednak odmówić mu nie mogę, szczególnie w sytuacji, w której postanowił znowu wziąć sobie kogoś na ruszt.

Tak, zrobił to ponownie. Tym razem ugryzł Giorgio Chielliniego. Nie bał się rosłego obrońcy Juventusu Turyn. Ten już po fakcie pokazywał nawet swoją ranę sędziemu. Nic to nie dało. Gryzoń z boiska nie wyleciał.

No i co teraz?
Ten Mundial dla Europejczyków jest fatalny. Honoru Starego Kontynentu będą bronić dalej najpewniej najdłużej Holendrzy, Francuzi i być może Niemcy. Z najlepszej czwórki naszego Euro w fazie pucharowej na pewno nie zagrają już finaliści, blisko odpadnięcia są też Portugalczycy.

Co do Prandelliego, to zgadzam się ze zdaniem Macieja Iwańskiego, który spotkanie to komentował ze stadionu w Natal. 56-letni szkoleniowiec to najlepsza możliwa obecnie dla Włochów opcja i myślę, że zmiana jego na kogoś innego byłaby błędem. Czas jednak pokaże.

Jedno jest pewne - Włochów też czeka jednak pewna przebudowa. Andrea Pirlo już wcześniej zapowiedział, że po Mundialu kończy z grą dla reprezentacji. Kto jeszcze? Dowiemy się tego zapewne w najbliższych dniach, a u wicemistrzów Europy możemy doczekać się podobnej rewolucji co u mistrzów, z tym że pewnie jednak nieco mniejszej. Będzie się działo.

Piechotą na mecz: Zielona Katastrofa

Dla każdego kibica Warty Zielona Rewolucja była szczytem marzeń: super piłkarze, trener z charakterem, dużo pieniędzy, darmowe bilety, wielki stadion. Ale tylko od zewnątrz wyglądało to tak pięknie.

W rzeczywistości była to NAJGORSZA rewolucja w historii piłki nożnej. Ówczesny dyrektor sportowy - Arkadiusz Miklosik, ściągnął do klubu samych piłkarzy po 30-tce. Dla większości z nich Warta nie była miejscem do pokazania, że umieją grać w piłkę, a raczej ostatnim przystankiem przed sportową emeryturą. 

Mówi się jednak, że dobry trener nawet z wypalonymi zawodnikami umie stworzyć zespół. Szkoleniowcem, który umiał zrobić coś z niczego był Bogusław Baniak. To za jego kadencji Duma Wildy była w czołówce i naprawdę mogła awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej. Niestety Baniak odszedł. Dlaczego? Podobno właściciele ustalali mu skład i podstawową jedenastkę, a on tego nie tolerował i złożył rezygnacje. I to już był koniec wielkiej Warty, kibice i Łukomska-Pyżalska jeszcze o tym nie wiedzieli, ale dzisiaj widzimy, jak wszystko się skończyło.

Później przychodzili gorsi kopacze, słabsi menadżerowie, a fundusze na klub topniały szybko jak kawałek lodu na kaloryferze. Gwodźiem do trumny stał się Jarosław Araszkiewicz. Jego warsztat trenerski może wyrazić jedna sytuacja. Pewnego dnia kiedy piłkarze byli przygotowani do trenowania. przyszedł Araszkiewicz i zapytał:

- Kto tu jest najstarszy ?- Piotr Reiss - odpowiedział ktoś z tłumu
- To Piotrek poprowadzi dzisiejszy trening - wypalił pracowity szkoleniowiec.
cytat pochodzi z książki Szamo, którą bardzo poleca redaktor naczelny a o sporcie

Od tamtego czasu w Warcie działy się różne rzeczy. Przewijali się trenerzy, piłkarze odchodzili i wracali (choćby Król Artur, czyli Artur Marciniak), ale niewiele się już zmieniło na lepsze. Było wręcz odwrotnie. Zieloni spadli ostatecznie najpierw do II ligi, a teraz będą wojować w na piątym szczeblu rozgrywkowym. Nie ma się co dziwić, że starsi kibice, żegnali ostatni mecz bieżącego sezonu śpiewając: Dobry Jezu, a nasz Panie...

19 czerwca 2014

Myśli Zbyszka: La Sumisa Roja


Wczoraj byliśmy świadkami nieprawdopodobnego wręcz upokorzenia reprezentacji Hiszpanii, która przegrała z Chile 0:2 i odpadła z mundialu w Brazylii. Ekipie trenera del Bosque pozostał jedynie mecz o honor z Australią, który również nie będzie łatwy, drużyna Kangurów była wczoraj blisko zaskoczenia bukmacherów przegrywając z Holendrami 2:3 - zapraszamy na nowy cykl Zbig komentuje, w którym Zbyszek Jankiewicz bezkompromisowo ocenia sportowe wydarzenia.

Chyba każdy kibic piłki kopanej nadal zadaje sobie pytanie dlaczego?. Postaram się znaleźć na to odpowiedź. Znalazłem siedem grzechów, które doprowadziły obrońców trofeum do tego, że pojadą oni do domu już po fazie grupowej.

Filozofia tiki-taki
Podczas tego turnieju mieliśmy okazję zaobserwować, że ten styl gry swoje najlepsze lata ma już za sobą. Na początku Holandia, potem Chile poprzez dobre ustawienie w środku pola kompletnie zneutralizowały zapędy ofensywne Hiszpanii. 

Reprezentacja Oranje nie pozwoliła na długie utrzymywanie się przy piłce przez ustawienie czworokąta w środku boiska, w centrum którego znajdowali się hiszpańscy pomocnicy: Xavi, Alonso, często również Iniesta lub Busquets, co powodowało konieczność zagrywania długich piłek przez Ramosa czy Pique, do czego żaden z nich nie był przyzwyczajony, wszystkie takie zagrania miały swój koniec na głowach de Vrija czy Martinsa Indiego, ewentualnie w rękawicach Cillessena. 

Z kolei Chilijczycy krótko kryli defensorów, przez co Casillas musiał wybijać futbolówkę na odległość mniej więcej 40 metrów przed bramkę rywali, gdzie już czekali na nią Latynosi. 
Mimo to, nie przeczuwam końca tiki-taki. Jest ona niczym narkotyk, kto raz zacznie nią grać, nie skończy tak szybko. Nie przeszkadzają nikomu upokorzenia, jak np. dwumecz Barcelony z Bayernem w 2013 roku czy Bayernu z Realem w niedawnym półfinale Ligi Mistrzów. Relacje Hiszpanii czy Barcelony z tiki-taką została perfekcyjnie opisana w tej piosence, której tłumaczenie znajdziecie natomiast tutaj. Niech nikomu nie przeszkadza fakt, że powstała ona w roku 1996.

Stare wygi
Nadmierne przywiązanie do zawodników starej kadry, np. gra Iniesty zamiast Koke, i nieumiejętność wkomponowania nowych graczy w grę drużyny to kolejny błąd selekcjonera La Furia Roja. Według mnie największym grzechem del Bosque było dostosowywanie piłkarzy do stylu, nie zaś stylu do piłkarzy. Można by zaryzykować tezę, że zaraz po losowaniu grup znał już jedenastkę, jaka wybiegnie przeciwko Holandii.

Bezsensowne zmiany
Zejście Alonso, najważniejszego gracza środka pola i wprowadzenie Fabregasa, Pedro czy Torresa w pierwszym meczu, gdy na ławce siedzieli Koke, Mata i Cazorla, oraz drugi mecz. Rażąca niekonsekwencja, znów zdjęcie Alonso, znów wejście Torresa, popularny Sfinks nie postawił na Villę, który może mógłby coś odmienić. Na chwilę obecną możemy jedynie spekulować.

Diego Costa
Był niezbędnym elementem Atlético Simeone, ale do tiki-taki po prostu nie pasuje. W ekipie Colchoneros był od wyprowadzania kontr, jego zadaniem było wyjść sam na sam i zdobyć bramkę lub wywalczyć karnego, natomiast nigdy nie nauczy się grać zespołowo.

Sergio Busquets
Chciałbym też powiedzieć coś na temat Busquetsa, bo zauważyłem niedawno ciekawą prawidłowość. Jest on piłkarzem stworzonym do tiki-taki. Potrafi przytrzymać piłkę, odebrać ją rywalowi, uciec przed pressingiem i stworzyć przewagę liczebną na boisku. Ośmielę się stwierdzić, że Bayernowi brak właśnie zawodnika jego pokroju. Jednak w każdym innym stylu jest to gracz przeciętny, żeby nie powiedzieć słaby. Gdy przeciwnicy zmusili drużynę La Roja do zrewidowania planów, stał się bezużyteczny, wręcz przeszkadzał w grze.

Proces starzenia się
Dosięgnął on linię pomocy, kompletnie nie dostrzegł tego VdB. Zagłada rozpoczęła się właśnie tam, bez wsparcia środka nie istniała również defensywa, która okazała się być zbitką indywidualności, ani atak, który był obecny jedynie w protokole meczowym. Nie było zawodników, którzy wzięliby na siebie ciężar gry. Alonso starał się dowodzić kolegami, ale nie miał wsparcia od żadnego z kolegów. W Realu Madryt ma koło siebie Modricia, z którym tworzy kapitalny duet, od nich zaczyna się każdy atak, ale sam potrafi zrobić niewiele.

Cień Dumy Katalonii
Del Bosque oparł kadrę na graczach największego rozczarowania poprzedniego sezonu i tego nie mogę zrozumieć, tak samo jak braku powołania dla Isco, Carvajala czy Gabiego. Wśród 23 kopaczy znalazło się aż siedmiu z Cienia Dumy Katalonii, trzech zwycięzcy LM, i czterech największej rewelacji w Europie.

Wydaje mi się, że ta kompromitacja podsumowała niejako koniec Cyklu. Skończyła się pewna era, era zwycięstw dzięki posiadaniu piłki. Teraz trzeba rozpocząć zupełnie nowy projekt. Być może z nowym szkoleniowcem i zupełnie innymi piłkarzami. Nie zapominajmy bowiem, że Hiszpania ma jeszcze wielu utalentowanych piłkarzy. Choćby tych, którzy wygrali ostatnie dwa Mundiale w kategorii U-21. Czas więc na zmiany.

*sumiso – uległy, wycofany, w tytule zastosowany jako nawiązanie do przydomka reprezentacji hiszpańskiej, La Furia Roja, czyli wściekła czerwień

Ocenia: Zbyszek Jankiewicz

16 czerwca 2014

Mundialowo: Jak można łatwo narazić się sędziom. Zwierzak Pepe wraca do gry


Jest świnka Peppa, Pepe Pan Dziobak. Jest też Pepe, czyli Képler Laveran Lima Ferreira. Człowiek, który przez jednych uważany jest za świra, przez innych za świetnego obrońcę światowej klasy. A prawda tak naprawdę leży gdzieś pośrodku.

13 czerwca 2014

Mundialowo: To jeszcze nie jest pogrzeb Hiszpanii


W trzech ostatnich spotkaniach nie stracili gola. Jeśli wierzyć Szpakowi, to w całych eliminacjach do Mundialu stracili ich trzy. Sprawdziłem, zgadza się. Czemu więc dzisiaj Hiszpania poległa aż tak? Czas na analizę drogi do śmierci La Furia Roja.

12 czerwca 2014

Trzeba liczyć na młodych i bramkostrzelnych obrońców. Wygraj Mundial z a o sporcie!


Podczas każdej wielkiej piłkarskiej imprezy popularne są tzw. fantasy ligi. Z okazji Mistrzostw Świata również a o sporcie postanowiło zabawić się w tę grę. A nawet założyć własną ligę prywatną, w której na zwycięzcę czeka atrakcyjna nagroda!

11 czerwca 2014

Mundialowo: Kto zdobędzie Puchar Świata? Eksperci już wiedzą


Mistrzostwa Świata to zdecydowanie jedno z największych wydarzeń na świecie. Nie ma znaczenia, czy lubisz piłkę nożną, czy nienawidzisz jej, obok Mundialu nie da się przejść obojętnie. Postanowiłem wypytać kilka osób z dziennikarskiego świata, by dowiedzieć się, kto według nich wygra imprezę w Brazylii, będzie jej rewelacją i zawiedzie na całej linii. A więc zapraszam do lektury!

5 czerwca 2014

Mundialowo: Najlepsza hakerska akcja w historii sportu? Tańczący Blatter!


Tańczący Blatter - tym żył Internet na skraju 4 i 5 czerwca. Szef FIFA pojawiał się w karnawałowym stroju, tańcząc do skocznej, typowej dla kraju kawy, muzyki. A to wszystko na fifa-brazil-2014.com - oficjalnej stronie Mistrzostw Świata!

Mogło się wydawać, że to zwykły internetowy troll lub po prostu atak hakerów na stronę. To drugie stwierdzenie jest poniekąd poprawne. To akcja organizacji Solidar Suisse, która na co dzień walczy z niesprawiedliwością społeczną.

Tym razem poszło właśnie o zbliżające się Mistrzostwa Świata. Wielu Brazylijczykom nie podoba się nie tylko działanie rządu, ale i międzynarodowej federacji piłkarskiej.

W obronie ulicy
Trzeba było nieco bardziej poszperać, by trafić wreszcie na stronę action.solidar.ch, która jest dumnie zatytułowana No more fouls, Sepp Blatter!. O co w niej dokładnie chodzi?

FIFA ma podpisane ze swoimi sponsorami bardzo lukratywne kontrakty. Nic więc dziwnego, że o nich dba. Szkoda tylko, że odbywa się to kosztem m.in.: ludzi mieszkających w państwach-gospodarzach. Najbardziej ucierpią te osoby, które prowadzą różnego rodzaje lokalne interesy. Jeśli działasz nawet jako uliczny sprzedawca, w okolicach stadionu, to masz niebywały problem.

Innym problemem, z którym Solidar Suisse chce walczyć, jest łamanie praw człowieka. Brazylijczycy wyszli na ulice, by walczyć o swoje. Spotkali się z bardzo zimnym przyjęciem ze strony policji. Nie wspominamy już tu o wielu tragicznie zmarłych podczas budowy stadionów robotnikach.

Jest jeszcze sprawa czysto ekonomiczna. Na organizację Mundialu Brazylia (a więc w dużej mierze jej obywatele) wydała blisko 18 milionów dolarów. Jakie z tego zyski (oprócz nie do końca bezpiecznych stadionów i prestiżu) będą mieli z niego Brazylijczycy?

Dla niedowiarków
Przyznam szczerze, że w pierwszej chwili cała akcja z Blatterem mnie rozbawiła. Potem jednak, czytając kolejne strony, zacząłem naprawdę martwić się losem zwykłych Brazylijczyków. Dla nas to będzie wielkie święto, dla nich (zapewne dla większości) też, ale co po nich? A jak powtórzą historię Barcelony, która mimo że pod względem finansowym i ekonomicznym prosperuje całkiem nieźle, to po Igrzyskach Olimpijskich w 1992 roku miała spore problemy?

Początkowo wydawało mi się też, że może to być sfingowana przez FIFA akcja. No bo taniec Blattera jeszcze zrozumieć mogę, w końcu robił to już wcześniej, nawet z Shakirą (swoją drogą na tym filmiku jest Roncero! I ogólnie to Punto Pelota).



No ale po wejściu na stronę akcji zrozumiałem, że to nie jest żaden żart. To poważna sprawa, którą ktoś powinien się zająć. Bo o ile jeszcze w Brazylii jako tako się wszystko trzyma, to co będzie można powiedzieć o prawach człowieka podczas przygotowań do MŚ w Katarze?

Tak na deser
Akcja hakerska Solidar Suisse nie jest pierwszą związaną z Seppem Blatterem tej organizacji. Oczywiście bliskość Mistrzostw Świata wpłynęła na jej większy rozgłos, ale już znacznie wcześniej jej działacze apelowali o to, by całą tą sytuacją ktoś się zajął. Tutaj znowu w roli głównej aktualny prezydent FIFA (no może nie w całym filmiku to on, ale trzeba przyznać, że jego sobowtór świetnie się rusza).


FIFA w ostatnich czasach (podobnie jak UEFA i Michel Platini) zaczyna budzić coraz większe kontrowersje. Trudno się dziwić, bo jej działania czasami aż same cisną na usta przekleństwa. A jaka jest Wasza opinia na temat całej tej akcji oraz największych piłkarskich organizacji świata? Piszcie!

2 czerwca 2014

Lech z wicemistrzostwem i transferami. Wreszcie

Dzisiaj miałem przyjemność być na Starym Rynku podczas ceremonii wręczenia srebrnych medali piłkarzom Lecha Poznań za zdobycie wicemistrzostwa kraju. I trzeba przyznać, że cały dzisiejszy dzień może być dla kibiców Kolejorza naprawdę pozytywny.

Krzychowiak w Anderlechcie? Czy byłby to dobry wybór?


W niedzielny wieczór całą sportową Polskę obiegły informacje na temat bardzo prawdopodobnego transferu Grzegorza Krychowiaka do Anderlechtu Bruksela. Czy takowy transfer miałby w ogóle rację bytu i byłby opłacalny dla naszego pomocnika?

Najbardziej znani polscy Belgowie
W historii mieliśmy już kilku poważnych zawodników z kraju nad Wisłą, którzy wyruszyli na podbój kraju frytek. Pewnie wielu z Was jako tego najbardziej rozpoznawalnego wymieniłoby Marcina Wasilewskiego, który przez lata stanowił o sile właśnie stołecznej drużyny, do której rzekomo dołączyć by miał 24-latek.


Rzeczywiście Wasyl na Stade Constant Vanden Stock jest żywą legendą, chociaż już tam nie gra. Z klubem mógł rozstać się na pewno lepiej (a może to klub z nim), ale i tak 143 mecze i 20 goli (jak na obrońcę!) w ciągu sześciu lat to i tak świetne statystyki. Nie wspominając już o czterech mistrzostwach Belgii, jednym pucharze i kilku meczach w Lidze Mistrzów.

Niemniej najbardziej pamiętanym Polakiem w Belgii powinien czuć się Włodzimierz Lubański, który był super-snajperem Lokeren. W ciągu ośmiu lat spędzonych w tym klubie strzelił dla niego 82 w blisko 200 meczach! Jednak jeśli chodzi o osiągnięcia, to tutaj pan Włodzimierz już takimi świetnymi jak Wasilewski pochwalić się nie może. To tylko wicemistrzostwo kraju, finał krajowego pucharu i ćwierćfinał ówczesnego Pucharu UEFA. 

Nie należy zapominać też o dwóch gagatkach z Warszawy, czyli braciach Żewłakowach. Michał zanim stał się filarem defensywy Olympiakosu, podobną rolę odgrywał w Beveren, Excelsiorze i wreszcie... Anderlechcie. W sumie też zaliczył blisko 200 meczów. No i dwa mistrzostwa.


Z kolei przygodę jego brata Marcina można jednak bardziej powołać do tej Lubańskiego. Grając w kilku bowiem belgijskich klubach wiele nie osiągnął, jedynie dwa krajowe finały pucharu. Niemniej spędził w tamtejszej lidze blisko 9 lat (z przerwami), grając w: Beveren, Excelsiorze, Gent i Dender. Spośród tych wszystkich klubów najlepiej wspomina ten drugi, w którym przez siedem sezonów zaliczył 81 goli.

Nie wszystkim się potoczyło
W powyższym paragrafie przedstawiłem niemal wymarzone (albo przynajmniej niezłe) piłkarskie przygody. W Belgii nie zawsze jednak wszystkim wychodziło.

Nie trzeba szukać daleko wstecz. Seweryn Michalski do Mechelen z GKS-u Bełchatów wędrował jako nadzieja polskiej piłki. Wrócił po pół sezonu z podkulonym ogonem i próbuje odbudować się w Jagiellonii Białystok.

Jeśli już przy Jadze jesteśmy, to Grzegorzowi Sandomierskiemu odejście z białostockiej drużyny do Genk też nie pomogło. Sandomierz w barwach tego zespołu nie zaliczył jeszcze ani jednego oficjalnego występu, w międzyczasie był na wypożyczeniach w trzech różnych zespołach (w tym w Jagiellonii), nigdzie jednak się nie przebił (no może w Białymstoku, ale jego byłego klubu nie było na niego stać).

Dawid Janczyk to z kolei człowiek, który jest niestety idealnym przykładem piłkarza, który zmarnował sobie karierę nie przez słabą grę, ale przez coś zupełnie innego. O tym jednak nie zamierzam tu pisać. Wspomnę za to o jego przygodzie z belgijską piłką. Ta nie była zła. W 2009 roku w Lokeren zdołał strzelić nawet 14 goli w 31 meczach. Pomógł mu wtedy do Belgii przedostać się właśnie Włodzimierz Lubański. Potem jednak Dawid posłuchał najprawdopodobniej złych ludzi, przeniósł się na wypożyczenie do Germinalu i tam już tak dobrze nie było. Co się działo później, to już chyba niestety wiecie.

Z kolei Błażej Radler (iście czarny humor - umieszczenie tego nazwiska pod Janczykiem) zaliczył w Belgii zaledwie epizod. Zagrał pół sezonu w Tubize, z którym... spadł z ekstraklasy. Wrócił szybko do kraju i teraz gra w Chojniczance Chojnice.

No i na koniec wreszcie Waldemar Sobota, który jest w sumie wielką niewiadomą. Niby te blisko 30 meczów w tym sezonie rozegrać zdołał (może to przez format Jupiler Pro League), niby swoje zrobił. Sądzę jednak, że możliwości i zapewne też same aspiracje bardzo błyskotliwego skrzydłowego reprezentacji Polski są nieco większe. Więc z osądzeniem tego transferu jeszcze nieco poczekam.

A Krychowiak?
No właśnie. Czy podstawowy zawodnik drużyny Ligue 1, bądź co bądź, wciąż będącej bardzo cenioną ligą w Europie, powinien nagle odejść do Belgii? To naprawdę ciężki orzech do zgryzienia.

Z jednej strony: tak! Możliwość gra w Lidze Mistrzów, co roku trofeum, na pewno też większa pensja niż w Reims. Teoretycznie łatwo jest się stamtąd wypromować jeszcze wyżej i trafić do: albo lepszego klubu Ligue 1, albo powędrować do Premier League.

Z drugiej: nie! Anderlecht co roku dostaje baty w LM, więc czy warto jest się w niej ośmieszać tylko dla możliwości w niej grania? Poza tym Jupiler Pro League i tak jest uznawana wciąż za słabszą od Ligue 1. O popularności już nic nie mówiąc.

Osobiście wolałbym Krychowiaka w przyszłym sezonie ujrzeć w innym klubie ligi francuskiej. W mocniejszym, w takim, w którym miałby szansę na regularną grę w europejskich pucharach. Inaczej mógłby powtórzyć przygodę Soboty, którego transfer przez jednych uważany jest za dobry, a przez innych za fatalny.

Transfer defensywnego pomocnika pewny jednak jeszcze nie jest. Muszę więc Was spytać teraz o opinię: gdzie powinien grać Grzegorz Krychowiak w przyszłym sezonie. Powinien zostać w Ligue 1, a może Bundesliga? Czy ten Anderlecht? Piszcie! I oceniajcie a o sporcie w nowej odsłonie!