aosporcieaosporcieaosporcie
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liga Mistrzów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Liga Mistrzów. Pokaż wszystkie posty

23 grudnia 2020

Siergiej Kriwiec: Bohater, którego legendę przyćmił pewien samobój | #StranieriDekady

Stranieri Dekady - Siergiej Kriwiec
Siergiej Kriwiec był swego czasu jednym z bohaterów Lecha Poznań, ale obecnie jego postać pozostaje w cieniu innych ówczesnych bohaterów Kolejorza. A przecież to Białorusin jest autorem jednego z najważniejszych goli klubu w XXI wieku.

24 listopada 2020

Josip Ilicić | #CzarnyKoszmarKolejorza

Tym razem w Czarnym Koszmarze Kolejorza piłkarz, który zaszedł za skórę Lechowi Poznań w Lidze Europy w jednym z najtrudniejszych sezonów Poznańskiej Lokomotywy ostatnich lat. Jednak dwumecz z AC Fiorentina był momentem zwrotnym tamtej jesieni zarówno dla poznaniaków, jak i Josipa Ilicicia

5 października 2020

Gergo Lovrencsics: Skrzydłowy, który panem piłkarzem stał się jako obrońca | #StranieriDekady

Do Lecha trafiał jako skrzydłowy, ale chwilę po opuszczeniu Poznania został prawym obrońcą. Jak pokazują wynika Gergo Lovrencsicsa od tego momentu, ta decyzja okazała się dla niego prawdziwym strzałem w dziesiątkę.

4 października 2019

To nie circus, lecz Liga Mistrzów

Manchester City i okolice jesieni niektórym z kibiców Lecha Poznań już pewnie zawsze będą kojarzyć się z owianym teraz wręcz legendą sezonie 2010/2011, kiedy to Kolejorz jak równy z równym rywalizował z The Citizens w Lidze Europy. Od tego czasu zmieniło się jednak wiele. City to w tym momencie jedna z najlepszych ekip na świecie, prowadzona przez takiego geniusza jak Pep Guardiola. Lech z kolei zamiast zbliżać się do ostatniej prostej planu 2020, zamiast tego znowu musi opracowywać nową strategię. Ale jest jedna osoba, która miała okazję tej jesieni odwiedzić to północnoangielską metropolię. To Nenad Bjelica, którego rozstanie z Bułgarską do dzisiaj przyprawia mnie o ból głowy.

14 grudnia 2018

Sztandar Młodych


Pod koniec zeszłego tygodnia Polski Związek Piłki Nożnej ogłosił rewolucyjną jak na polskie warunki reformę. Od przyszłego sezonu Ekstraklasy na boisku będzie musiał przebywać młodzieżowiec. Zasada, która w wielu zachodnich ligach jest niepisaną regułą, w Polsce ma przynieść normalność. Być może skorzysta na niej wychowanek Kolejorza Filip Marchwiński, który właśnie został włączony do pierwszej drużyny.

3 listopada 2018

Jak budować, to od... wychowanków. Kamil Drygas może wrócić do Lecha Poznań


Kamil Drygas to przypadek szczególny. Wychowanek Lecha Poznań, który po odejściu z niego nie trafił do żadnej topowej drużyny, a mimo to wypracował sobie naprawdę solidną markę na polskim rynku. Ucieszyły więc mnie niezmiernie doniesienia popularnego janekx89, który w serwisie zagranie.com przyznał, że już zimą pomocnik Pogoni może powrócić na Bułgarską.

19 września 2017

Holenderska degrengolada


Polacy jeszcze niedawno mogli przypatrywać się im jak w obrazek. Tymczasem od pewnego czasu Holendrzy przeżywają w futbolu olbrzymi regres i niewykluczone, że już niedługo to Oranje zajmą nasze miejsce na peryferiach poważnej piłki.

28 sierpnia 2017

Krótkowzroczność Barcelony


Ousmane Dembélé został dzisiaj przedstawiony jako nowy piłkarz Barcelony. Dla klubu z Camp Nou to bardzo ciężkie lato powoli dobiega więc końca. Katalończycy bez Neymara, z nowym skrzydłowym i trenerem spróbują stawić czoła Realowi Madryt. Łatwo nie będzie.

18 kwietnia 2017

Niemiecka precyzja, hiszpański temperament. Angielskie szaleństwo, hiszpańska solidność


Madryt może mieć po raz trzeci w historii dwóch swoich przedstawicieli w półfinale Ligi Mistrzów. Wydaje się bowiem, że zarówno Real, jak i Atlético mają awans po pierwszych spotkaniach właściwie na wyciągnięcie ręki. Czy aby na pewno? Bayern Monachium i Leicester łatwo skóry nie sprzedadzą. Początek rewanżowych spotkań wtorkowych standardowo o 20:45.

12 kwietnia 2017

Znów wygrał futbol!


11 kwietnia 2017 mógł przejść do historii jako czarny dzień dla światowego sportu. Autokar wiozący zawodników Borussii Dortmund został zaatakowany ładunkiem wybuchowym. Całe szczęście skończyło się tylko na złamanej ręce Marca Bartry. Sytuacja ta jednak nie tylko pokazała, jak łatwo można zaatakować taką świętość jak piłka nożna, lecz po raz kolejny udowodniła, że sport łączy, a nie dzieli.

9 marca 2017

Cud na Camp Nou stał się faktem. FC Barcelona - PSG 6:1


Takie mecze nie zdarzają się często. Ba, znam setki kibiców, którzy takiego spotkania nie przeżyli w całym swoim życiu. Fani FC Barcelony mogą jednak dzisiaj polewać sangrię. Duma Katalonii dokonała rzeczy absolutnie niemożliwej i wygrała w rewanżu 1/8 finału Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain 6:1.

12 grudnia 2016

Nowy rok, stara Liga Mistrzów. Losowanie 1/8 finału? Ziew...


Chociaż co roku w Lidze Mistrzów wychodzi pewna lista tych samych klubów, to jednak los mógłby je sparować nieco inaczej. Po raz kolejny powtarzają się bowiem poszczególne pary, co sprawia, że pary 1/8 finału wyglądają wybitnie... nudno. To z kolei może być silnym argumentem tzw. reformatorów europucharów.

7 kwietnia 2016

POSZUKIWANE: Konsekwencja i logika


Po wygranej w Klasyku wśród kibiców, graczy i sztabu Realu Madryt zapanowała euforia. Królewscy zrewanżowali się odwiecznym rywalom za kompromitację w listopadzie, do tego chyba pierwszy raz w tym fatalnym sezonie zagrali naprawdę dobry mecz, z konsekwencją taktyczną, poświęceniem i walką.

4 stycznia 2016

Uwierzyłem w siebie, bo do przerwy było 0:3!

File:Gerrard celebrates his second goal v Everton.jpg
Początek. Nigdy nie wiem jak zacząć. Nigdy nie mam pomysłu jak zagadać do dziewczyny, nigdy nie mam pomysłu jak rozpocząć coś nowego. Nie mam pomysłu także jak zacząć ten felieton... Więc może się przedstawię. Jestem Dawid Brilowski, pasjonuję się sportem w najszerszym tego słowa znaczeniu. Pociąga mnie rywalizacja, uwielbiam walczyć i wygrywać. Początki zawsze są trudne, ale trzeba sobie z nimi radzić.

I czuję, że po to tu jestem. Większość z Was boi się wyjść z domu, zrobić pierwszy krok. Ja kilka lat temu nauczyłem się, że nie ma rzeczy niemożliwych, a wszystkie marzenia można spełnić. Trzeba tylko chcieć i mieć odwagę wyjść poza znany sobie obszar.

Kiedyś z zapartym tchem oglądałem niektóre występy na TEDx. To niesamowite z jaką pasją można mówić o tym, że ktoś przeciął zeszyt albo zrobił kilkumetrowe CV i wywiesił przed budynkiem jednej z firm. Wówczas zastanawiałem się skąd ci ludzie biorą siłę do tego, żeby to robić. Skąd mają mobilizację?

A co mnie mobilizuje? Co sprawia, że mi się chce? Myślę, że gdybym zapytał Was czy istnieje taka rzecz, dla której zrobilibyście wszystko, większość wskazałaby na miłość, przyjaźń, satysfakcję lub chęć zemsty, złość itp. - emocje. Emocje są tym, dlaczego umiemy powstać po porażce, to one pchają nas do sukcesu. Emocje są związane także ze sportem. Tak... sport jest chyba najbardziej powiązaną z emocjami dziedziną życia.

Większość ludzi jest jak roboty. Codziennie zakładają na siebie maskę, udają że są twardzi – nie odczuwają emocji. Sprawia to, że rzeczywiście zaczynają być maszynami. Pracują, wyjeżdżają, zwiedzają świat, ale nie potrafią się przy tym cieszyć.

Chciałbym, żeby każdy z nas uświadomił dobie teraz, co traci. Tracimy życie. Każdą minutę, w której wykonujemy coś sprzecznego z tym, czego chcemy. Pomyśl o tym, co Cię uszczęśliwi... i zrób to. Brakuje Ci talentu? pieniędzy? czasu? znajomości? To wszystko można sobie zrobić, naprawdę! Impossible is nothing. Wszystko można zrobić.

Sport też nas tego uczy. Pokazuje, że walcząc do końca i idąc śmiało za swoimi marzeniami, można osiągnąć naprawdę wszystko. Moje motto na dziś, niczym z przedmundialowych reklam Nike, brzmi: Risk everythink and win everythink. Tylko ryzykując wszystko, możesz wygrać wszystko. I dlatego... zawsze stawiaj na SIEBIE.

W mojej serii znajdziecie opowieści o ludziach, którzy nigdy się nie poddali. O sportowcach, którzy dopięli swego, w krytycznym momencie nie zwiesili głów i wygrali. Rozpocznę od historii, która mocno wpłynęła na mnie. Mecz, dzięki któremu ja sam uwierzyłem, że nic nie jest niemożliwe, a z każdej sytuacji można wyjść obronną ręką.

Był 25. maja 2005 roku, Stambuł. Finał Ligi Mistrzów. Na boisku wchodzą dwie drużyny: AC Milan, który w tym roku przecież pokonał już Barcelonę, wyeliminował Manchester United i Inter Mediolan. Włosi w składzie z ówczesnymi gwiazdami klasy światowej. Po drugiej stronie Liverpool – angielski potentat, w bramce z moim idolem – Jerzym Dudkiem.

Mecz rozpoczął się fatalnie. Już w pierwszych sekundach faulował Djimi Traore. Andrea Pirlo znakomicie dośrodkował, a Paolo Maldini już w 50. sekundzie spotkania umieścił futbolówkę w bramce. Było 1:0 dla Milanu. Nie minęło dużo czasu, a Włosi mieli kilka okazji na to, żeby podwyższyć wynik. W końcu do siatki trafił Andrij Szewczenko – na szczęście jednak dla fanów klubu z Anfield, sędzia liniowy podniósł chorągiewkę.

Milan cały czas jednak naciskał. Obrona Liverpoolu była rozbita, a Jerzy Dudek – bezradny. W 39. minucie defensywa LFC jeszcze raz została oszukana. Piłka trafiła pod nogi Szewczenki. Ten po rajdzie po prawej stronie pola karnego, oddał futbolówkę Hernanowi Crespo, a temu pozostało tylko strzelić.

Po kilku minutach Argentyńczyk ponownie został bohaterem. Jeszcze jedno prostopadłe podanie do przodu, a tam Crespo wybiega zza trzech obrońców Liverpoolu. Prosty lob nad wychodzącym Dudkiem. W 44. minucie AC Milan prowadził z Liverpoolem 3:0.

Nigdy nie zapomnę triumfalnego zejścia do szatni w wykonaniu Włochów. W momencie, gdy angielscy kibice niemal płakali na trybunach, w Mediolanie już rozpoczynało się święto. Gennaro Gattuso już dotknął pucharu. Jakby zapomniał, że przed zawodnikami jeszcze cała druga połowa.

A na tą Liverpoolczycy wyszli zmobilizowani bardziej niż kiedykolwiek. Niesieni dopingiem kilkudziesięciu tysięcy kibiców na stadionie, setkami tysięcy w pubuch i milionami przed telewizorami.

W 54. minucie sygnał do ataku swojej drużynie sam kapitan – Steven Gerrard. Znakomite dośrodkowanie wprost na jego głowę, mocny strzał, który minął Didę i wpadł wprost w okienko bramki Milanu. Na tablicy wyników: 1:3.

Taki rezultat nie utrzymał się jednak długo. Już po dwóch minutach Vladimir Smicer, który jeszcze w pierwszej połowie pojawił się na murawie w miejsce kontuzjowanego Harry'ego Kewella. Czeski pomocnik huknął tuż zza linii pola karnego, a po jego uderzeniu piłka tuż przy słupku wpadła do bramki rywali! Gol! Liverpool wrócił do gry – 2:3!

Nie był to koniec strzelania w Stambule. Po kolejnych czterech minutach znakomitą piłkę otrzymał Xabi Alonso. Niczym Crespo w pierwszej połowie, wpadł za nią w pole karne, tuż za nim trzej obrońcy. Jeden z defensorów nie wytrzymał, wpadł w nogę Hiszpana. Sędzia Manuel Mejuto Gonzalez nie miał wątpliwości – wskazał na 11. metr.

Już po kilkudziesięciu sekundach cały piłkarski świat wstrzymał oddech. Długi rozgieg, strzał po ziemi... Dida rzucił się w prawą stronę – dobrze wybrał, odbił piłkę. Alonso w porę dobiegł jednak i pewnie dobił futbolówkę, tuż pod poprzeczkę bramki. Cud stał się faktem – Liverpool w ciągu 6 minut odrobił stratę i remisował z Milanem na Ataturk Olimpiyat Stadyumu 3:3!

Końcówka spotkania była bardzo nerwowa. Włosi cały czas naciskali na bramkę Jurka Dudka. A ten pozostawał niewzruszony. Najgroźniejsza sytuacja zdarzyła się jednak w ostatniej minucie dogrywki. Wówczas Andrij Szewczenko stanął przed nieprawdopodobną okazją na zakończenie meczu. W wydanej później biografii Uwierzyć w siebie. Do przerwy 0:3, Jerzy Dudek tak opisywał tę sytuację:
Piłka leciała już w moim kierunku. Wiedziałem, że jeśli minie Samiego, ktoś z Milanu będzie miał idealną okazję do strzału głową. Skupiony, zacząłem się przygotowywać do jego obrony. Gdy piłka przeleciała nad Samim, Szewczenko uderzył ją głową, choć wtedy nie wiedziałem jeszcze, że to on.
Strzał był bardzo mocny. Piłka dostała jeszcze poślizgu po odbiciu od mokrej murawy. Udało mi się ją tylko odbić. Zobaczyłem, że spada najwyżej dwa metry przed bramką. Miałem nadzieję, że pomogą mi obrońcy. Sam nie mogłem wstać i wyjść z bramki. Chyba jedną nogę miałem za linią. Chciałem skrócić kąt przy ewentualnej dobitce. Gdy trochę się pozbierałem i byłem już na kolanach, odruchowo podniosłem ręce. To był czysto instynktowny odruch. O mało nie krzyknąłem: Tu jestem, celuj we mnie!
Widziałem jak Szewczenko podbiega do piłki. Walnął ze wszystkich sił. Jakby próbował wyładować całą złość, która się w nim zgromadziłaprzez całe spotkanie. Niesamowicie mocno uderzona piłka trafiła mnie w rękę. [...] Piłka mogła przełamać mi palce i wpaść do bramki. Ale poszła wysoko w górę. Szybko się podbiosłem, żeby w razie czego interweniować jeszcze raz. Zobaczyłem jednak, że spadła na „dach”, czyli górną siatkę. [...]
Odwróciłem głowę i zobaczyłem zegar. Była przedostatnia minuta dogrywki. Podbiegł John Arne Rise Klepnął mnie w głowę, pocałował w czoło i powiedział: I love you, Jerzy. [...] Wtedy już wiedziałem, że będą karne.
No właśnie, rzuty karne. A w nich kolejna magia polskiego bramkarza. Dudek Dance. Zaczęło się już od pierwszej próby. Serginho zupełnie rozkojarzony przez Polaka strzela nad bramką, Dietmar Hamman swoją próbę wykorzystuje. Chwilę później Dudek broni strzał Andrei Pirlo, na co celnym strzałem odpowiada Dijbril Cisse. W tym momencie Liverpool po dwóch seriach jedenastek prowadził z Milanem 2:0.

Później nadzieja została zachwiana. Trafia John Dahl Tomasson, a Dida broni strzał Arne Riise. Strzela Kaka... Na szczęście dla piłkarzy z Anglii swoją próbę wykorzystuje także Vladimir Smicer. Pozostała ostatnia seria, Liverpool prowadzi 3:2. Do piłki podchodzi Andrij Szewczenko. Jeśli Dudek obroni ten strzał, Liverpool wygra Ligę Mistrzów.

Podczas skupienia przed strzałem Polak podszedł do Ukraińca. Wcześniej, na treningach, uczył się jak zazwyczaj Szewczenko strzela z 11 metra. Nachylił się nad uchem Ukraińca i wyszeptał Andrij, jak zawsze? Będziesz strzelał jak zawsze?. Nie wiadomo, czy Szewczenko strzelił tak, jak to Dudek miał rozrysowane. Ale czy to ważne? Ważne, że obronił! I został bohaterem tego finału!

Liverpool przeszedł drogę z piekła do nieba. Potrafił, przegrywając 0:3, zmobilizować się na drugą połowę i odrobić stratę, wybronić remis, po czym wygrać cały mecz. Jerzy Dudek przeszedł natomiast do historii, jako ten, który trzykrotnie zdołał zatrzymać Andrija Szewczenkę – dwa razy w 119. minucie i ten ostatni, najważniejszy – podczas konkursu jedenastek.

Ten mecz utkwił mi w głowie na długo. Można by wręcz powiedzieć, że na zawsze. Liverpool pokazał mi, że wszystko jest możliwe. Dziś jestem wiernym kibicem tej drużyny i nadal wierzę w Mistrzostwo Anglii i powtórzenie sukcesu w Champions League. Wierzę też w siebię. Bo nawet, gdy idzie źle. Nawet, gdy wszystko jest na opak, gdy plany się nie spełniają, umiem się zmobilizować na drugą połowę. Zagrać do końca... i wygrać. Wam też polecam

Autor: Dawid Brilowski | @BrilovD96 | dawidbr@plusnet.pl | foto: Ruaraidh Gillies / Wikipedia.org

16 września 2015

Wraca Liga Mistrzów [część 2]


Już dzisiaj kolejny dzień otwarcia najwspanialszej sportowej rozrywki świata, czyli Ligi Mistrzów. Czas więc przyjrzeć się drużynom z grup F-H, które swoje pierwsze mecze w tej edycji tych prestiżowych rozgrywkach rozpoczną w środę.

15 września 2015

Wraca Liga Mistrzów [część 1]


Od początku czerwca nie minęło wcale tak dużo czasu, ale jednak te trzy miesiące były dla kibiców piłki nożnej okresem jałowym. Oczywiście, wróciły ligi krajowe, rozegrano pierwsze w sezonie mecze reprezentacji, ale mimo to każdy z nas pozbawiony został elementarnej rozrywki: meczów Ligi Mistrzów.

30 lipca 2015

Zwyciężył spryt, dojrzałość i cwaniactwo. Lech daleko od Ligi Mistrzów


Wiara będzie do końca, ale po pierwszym meczu III rundy eliminacji Lech Poznań jest zdecydowanie dalej niż bliżej Ligi Mistrzów. Kolejorz nie tylko nie zdołał wywalczyć korzystnego wyniku w meczu z FC Basel, ale przegrał 1:3 i za tydzień o odrobienie start będzie bardzo trudno.

28 lipca 2015

Starcie dwóch Dawidów: Lech Poznań kontra FC Basel


Już jutro mecz Lech Poznań - FC Basel, czyli jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Kolejorza w XXI wieku. Postaraliśmy się nieco bardziej przyjrzeć rywalom Lecha i trzeba przyznać, że podopiecznych Macieja Skorży... czeka ciężkie, ale nie niemożliwe zadanie.

13 lipca 2015

Raport Kolejorz #33


88' minuta spotkania Lecha z Legią w Superpucharze Polski. Fenomenalne rozegranie z pierwszej piłki trójkowej akcji między Thomallą, Jevticiem i Linettym, ten ostatni przebiega z futbolówką kilkadziesiąt metrów i posyła ją pod nogą Dusana Kuciaka. Ten gol podwyższa prowadzenie Lecha do 3:0 i kończy jakiekolwiek emocje, już wiadomo, że to Łukasz Trałka podniesie trofeum.

26 czerwca 2015