Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borussia Dortmund. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Borussia Dortmund. Pokaż wszystkie posty

8 stycznia 2021

Wychowanek Warty marzy o Bundeslidze. "Takiemu klubowi jak Borussia się nie odmawia"

foto: Krystian Woźniak / Archiwum prywatne

Krystian Woźniak swoją przygodę z piłką nożną rozpoczynał w Warcie Poznań, w wieku 18 lat wyjechał do Niemiec a obecnie jest bramkarzem drugiej drużyny Borussii Dortmund. W rozmowie z Mateuszem Włodarczykiem podsumowuje rok 2020 w swoim wykonaniu, a także zdradza kulisy swojego transferu między odwiecznymi rywalami, czyli Schalke i Borussią Dortmund.

18 grudnia 2017

O Bosze i co dalej?


Ponad dwa miesiące bez zwycięstwa, kontuzje niektórych zawodników i słabsza dyspozycja kilku kluczowych graczy sprawiły, że Borussia Dortmund zanurzyła się w głębokim kryzysie. Ten tonący statek z herbem BVB właśnie zmienił sternika - Peter Stoger ma za zadanie skierować dortmundczyków z powrotem na spokojne wody, którymi bez większych przeszkód dopłyną do kilku kluczowych celów - podium w lidze, a także zwycięstwa w pucharze Niemiec i Lidze Europy.    

7 grudnia 2017

12 kwietnia 2017

Znów wygrał futbol!


11 kwietnia 2017 mógł przejść do historii jako czarny dzień dla światowego sportu. Autokar wiozący zawodników Borussii Dortmund został zaatakowany ładunkiem wybuchowym. Całe szczęście skończyło się tylko na złamanej ręce Marca Bartry. Sytuacja ta jednak nie tylko pokazała, jak łatwo można zaatakować taką świętość jak piłka nożna, lecz po raz kolejny udowodniła, że sport łączy, a nie dzieli.

12 grudnia 2016

Nowy rok, stara Liga Mistrzów. Losowanie 1/8 finału? Ziew...

Chociaż co roku w Lidze Mistrzów wychodzi pewna lista tych samych klubów, to jednak los mógłby je sparować nieco inaczej. Po raz kolejny powtarzają się bowiem poszczególne pary, co sprawia, że pary 1/8 finału wyglądają wybitnie... nudno. To z kolei może być silnym argumentem tzw. reformatorów europucharów.

21 września 2015

Borussia, ach ta Borussia


Konia z rzędem temu, kto pod koniec zeszłego sezonu obstawiał tak dobry początek piłkarskiego roku 2015/16 Borussii Dortmund. Drużyna z Zagłębia Ruhry nie przegrała meczu od początku rozgrywek Bundesligi. Więcej, żółto-czarni nie przegrali meczu nawet w sezonie przygotowawczym ani Lidze Europy. Imponująca jest też liczba zdobytych bramek.

14 lutego 2015

7 stycznia 2015

6 grudnia 2014

4 listopada 2014

Talisca, czyli człowiek, który uratuje Dungę?


Za nami pierwsze spotkania rundy rewanżowej Ligi Mistrzów. Arsenal dał się strollować, Juventus doprawił swoich kibiców o zawał, wygrała wreszcie Benfica. Czy to właśnie w niej szeregach możemy znaleźć piłkarza, który okaże się zbawcą Dungi? Talisca ma ta pewno na to papiery.

Pieniądze to nie wszystko, czyli Lewandowski pod lupą…

W sobotnim meczu Bayern Monachium wygrał u siebie z Borussią Dortmund 2:1. Przełomowym momentem w całym meczu była bramka Roberta na remis 1:1. Wiele osób wygłasza swoje zdanie na temat tego i owego. Co dokładnie sądzą o działaniach Polaka?

5 października 2014

Atlético: druga Borussia?

Wszyscy chyba pamiętamy sezon 12/13, gdy serca znacznej części piłkarskich kibiców na całym świecie, w tym również z Polski, podbiła Borussia Dortmund. Przebojowo grająca drużyna, z charakternym trenerem na ławce, rewelacja Ligi Mistrzów, była o krok od przedłużenia szans na wygranie całych rozgrywek, jednak stracili bramkę w ostatnich minutach. Niewielu zauważa zaskakujące podobieństwo do Atlético Madryt. Los Colchoneros również zawojowali LM, wygrała kilka trofeów, upokarzając znacznie bardziej utytułowanego rywala. 

26 maja 2013

Bayern Monachium drużyną na lata? Nie wydaje mi się...

Jupp Heynckes tańczący na imprezie po zwycięstwu LM / fot.: POOL REUTERS
Bayern Monachium wygrał Ligę Mistrzów. To już pewnie większość z Was wie. Bawarczycy pokonali w finale Borussię Dortmund 2:1. To już pewnie też wiecie. Już przed tym meczem część mądrych i mądrzejszych prorokowali, że drużyna z Allianz Areny będzie wielką drużyną na lata. Bo po pierwsze mają młodych i perspektywicznych graczy, po drugie są blisko wygrania wszystkiego, co się da wygrać, a po trzecie od nowego sezonu będą mieli jednego z najlepszych trenerów na świecie - Pepa Guardiolę. Ale czy naprawdę Bawarczycy mogą czuć się taką ekipą? Przedstawię Wam kilka faktów, że tak nie będzie.

Jeżeli chodzi o ten cały wiek ekipy jeszcze Juppa Heynckesa to wcale nie prezentuje się to całkiem nieźle. Co prawda średnia wczorajszego finału, jeżeli chodzi o wiek pierwszej jedenastki, wynosiła nieco ponad 26,3. Niby to mało, ale jak spojrzymy w dowód większości zawodników, to widzimy, że większość z nich podchodzi już pod trzydziestkę, a we wczorajszym finale zawodników poniżej 25. roku życia było raptem czterech: Boateng, Alaba, Martinez i Mueller. Prawdą jest jednak, że we wczorajszej jedenastce FCB najstarszym graczem był Franc Ribery (30 lat). Tymczasem w Borussii średnia jedenastki wynosiła dokładnie 25,09, a byłaby jeszcze lepsza, gdyby nie jej kapitan - 32-letni Roman Weidenfeller. W drużynie Jürgena Kloppa na boisku oprócz bramkarza nie było żadnego piłkarza mającego więcej niż 27 lat. Dodatkowo, nie licząc Błaszczykowskiego i Piszczka, nie było żadnego piłkarza mającego więcej niż 25 lat. Tak więc, jeżeli szejkowie i inni bogacze nie wykupią drużyny z Dortmundu (a tak się raczej stanie), to drużyna z Signal Iduna Park wydaje się być bardziej perspektywiczną.

Gwiazda Południa wygrała w tym sezonie niemal wszystko, co się dało wygrać. Co prawda, to tylko dwa trofea, ale w perspektywie mają jeszcze finał Pucharu Niemiec z VfB Stuttgart (który raczej wygrają), a potem Superpuchar Europy, Superpuchar Niemiec i KMŚ. Wydaje się więc, że raczej we wszystkich tych meczach Bayern będzie faworytem i wygra te spotkania. Ale nawet jeżeli wygra, to nie powinien popadać w hurraoptymizm. Przypomnę choćby Inter Mediolan z sezonu 2010/2011, kiedy też wygrał wszystko, a teraz nie awansował nawet do LE.

I tutaj ważny jest trzeci element - trener. Wspomniany już Jupp Heynckes zrobił wiele dobrego dla drużyny z Monachium, więc rozstanie z nim wcale nie musi być najlepsze dla klubu. A Pep Guardiola według wielu jest rewelacyjnym trenerem, ale niektórzy uważają że tylko dla FC Barcelony. Nie wiadomo, jak poradzi sobie poza Hiszpanią, z nieco innym stylem gry, a przede wszystkim z innymi podopiecznymi. Tak swoją drogą ciekawe jest to, co pocznie niemiecki szkoleniowiec, który decyzji o emeryturze tak do końca jeszcze nie podjął.

Trzeba jednak przyznać, że to lato w europejskim futbolu będzie niezwykle ciekawe i może zadecydować o przyszłości wielu piłkarskich potęg. A Wy - co myślicie o Bayernie? Piszcie!

13 lutego 2013

Domowa multiliga, główkomania, czyli euro środa.

Robert Lewandowski tuż przed strzeleniem gola. / źr. fot.: spor
No cóż, polskie stacje już takie są. Mówię oczywiście o sytuacji, iż ani TVP1, ani nSport nie zdecydowały się na transmisje na swoim kanale hitowego starcia Realu Madryt z Manchesterem United. Nie powiem, dwumecz Szachtar Donieck - Borussia Dortmund zapowiadał się równie ciekawie i rozumiem, że zwykły Wiesław (od razu przepraszam wszystkich noszących to zacne imię) wolałby zobaczyć polskie trio, ale myślę, że kibiców Czerwonych Diabłów i Królewskich w Polsce jest znacznie więcej...

Nie ma tego złego, blablabla... jak się ma Jedynkę (teraz w HD), a także w miarę szybki Internet, to można sobie zrobić taką własną, domową multiligę. Nawet nie piracąc, gdyż doszły mnie słuchy, iż obydwa mecze można sobie było kupić za 9 zł na onecie.

Zanim w końcu zacznę oceniać sam mecz, to chciałbym postawić tezę, iż znając życie komentujący mecz w Telewizji Polskiej pan Jacek Laskowski (razem z Rafałem Ulatowskim) o wiele bardziej wolałby komentować mecz odbywający się na Santiago Bernabeu (w C+ pan Jacek komentował La Ligę).

Dobrze, oceniając pierwszą połowę - najpierw tą na Donbas Arenie. Od początku podobała mi się gra kapitana gospodarzy Dario Srny, o którym jeszcze tu wspomnę. Ale pierwszą naprawdę niezłą sytuację miał w 16' minucie Felipe Santana, którego strzał główką odbił się od poprzeczki bramki strzeżonej przez Andrija Pjatowa. W 23' minucie wspomniany przeze mnie już Srna nieźle strzelił z dystansu. W tej sytuacji Roman Weidenfeller miał jeszcze szczęście, ale już 8 minut później po rzucie wolnym strzelanym przez... kapitana Szachtara nie, nie miał już nic do powiedzenia. Inna sprawa, że trochę źle ustawił i mur, i siebie.

Polacy byli na boisku i się starali. Dobry strzał w 35' minucie oddał Kuba Błaszczykowski, ale Pjatow nie miał żadnych problemów z jego wybronieniem. I potem już była 41' minuta i gol Roberta Lewandowskiego, który po dośrodkowaniu Mario Goetze miał dość dużo szczęścia nie trafiając w piłkę, można powiedzieć, że wyglądało to trochę, jak przepiękny zwód. Był to już piąty gol Polaka w tej edycji LM.

Douglas Costa jeszcze przed strzeleniem gola. / źr. fot.: sport.pl
W 62' minucie na boisku pojawił się Douglas Costa, zmieniając dobrze grającego, pozyskanego zimą Taisona. Była to zmiana bardzo istotna. W 68' minucie Brazylijczyk po fatalnym błędzie Matsa Hummelsa trafił na 2:1.

W 73' minucie Robert Lewandowski dostał świetne podanie od Goetze, ale minimalnie chybił. Minutę później Fernandinho podbił oko Kubie Błaszczykowskiemu - uderzył, chyba niechcący, Polaka ręką w twarz. Howard Webb tego nie widział i nie zareagował. Chcący, niechcący - jak to mówi mój mistrz pan Roman Kołtoń - to zgodnie z przepisami jest żółta kartka za uderzenie niechcące, a za to, uczynione z premedytacją, czerwień. A byłaby to druga żółć na Brazylijczyka.

W 80' minucie na boisku za Błaszczykowskiego pojawił się Leitner. Trzeba przyznać, że kapitan naszej reprezentacji rozegrał solidne spotkanie.

Siedem minut później, zrehabilitował się Mats Hummels, który trafił główką po rzucie rożnym. W ogóle to była akcja obrońców - dośrodkował mu Marcel Schmelzer.

Cristiano Ronaldo trafia na 1:1. / źr. fot.: sport.pl
Przenosimy się na Santiago Bernabeu. Tutaj Danny Welbeck, mimo iż Man United jakoś świetnie nie grał, to dzięki Anglikowi strzelili gola główką po rzucie rożnym w 20' minucie.W 28' minucie Cristiano Ronaldo oddał niezły strzał zza pola karnego, ale mimo niepewnych interwencji Davida De Gei, tym razem zachował się w miarę dobrze, ale minutę później było już 1:1, a gola strzelił... Ronaldo, a trafił on... głową po pięknej asyście Angela Di Marii, który dzisiaj grał dzisiaj świetne zawody. Potem jeszcze w 38' minucie przepięknym podaniem do Oezila popisał się Alonso, strzał Niemca w niezłym stylu wybronił jednak De Gea. 

W drugiej połowie w 60' minucie w pełnym biegu wślizgiem szansę na strzelenie gola miał Fabio Coentrao, ale po raz kolejny dobrze zachował się... krytykowany przeze mnie De Gea (tak ogólnie, to nie grał, aż tak źle).

W 70' minucie po raz kolejny strzelał Ronaldo, tym razem świetnie zachował się Rio Ferdinand. Dwie minuty później próbował Van Persie (i to dwukrotnie!), ale dobrze zachował się Diego Lopez. 9 minut później znowu klasę pokazał hiszpański golkiper, łapiąc strzał Khediry.

W 83' minucie bardzo dawno nie widziany na pozycji pomocnika, pojawił się Pepe. Był to jego pierwszy występ po kontuzji.

W 92' minucie po raz kolejny pokazał się Robin Van Persie, ale na wysokości zadania stanął Diego Lopez, wybijając na rzut różny, którego o dziwo sędzia Felix Brych rozegrać już nie pozwolił, mimo iż czas doliczony jeszcze nie upłynął.

Podsumowując oba spotkania, całkiem nieźle zachowywali się na Santiago Bernabeu bramkarze (mimo kilku niepewnych interwencji De Gei w pierwszej połowie), a Na Donbas Arenie napastnicy. W obu dwumeczach sprawa awansu jest jeszcze otwarta, ale trzeba przyznać, że gospodarze rewanżów są w nieco lepszej sytuacji. Jako ciekawostkę warto dodać, że trzy z sześciu goli padły po strzałach głowom.

Tak na zupełny koniec - UEFA po raz kolejny pokazała klasę, zmieniając system wyświetlania reklam na bandach. Od zawsze, rozgrywki UEFA były kojarzone właśnie z tym, że reklamy przez cały mecz się nie zmieniały, a tu taka niespodzianka... znana już nam z Euro 2012. W dodatku banery są w o wiele gorzej jakości i rozdzielczości. Co prawda i tak całość wygląda na wysokim poziomie, ale tylko patrzeć, jak za 2-3 lata w najbardziej elitarnych rozgrywkach klubowych ujrzymy dziadowskie animacje rodem z większości polskich stadionów. A wy, jak oceniacie ogólnie działania tej instytucji w ostatnich latach? Piszcie!

PS.: Widzieliście najnowszą reklamę Opla Astra z udziałem PL Trio? Nie, no to proszę bardzo...

1 grudnia 2012

Eurosobota i polski weekend.


Fot. KAI PFAFFENBACH REUTERS
Oglądając zagraniczne ligi, choćby taką Bundesligę, łatwo możemy sobie wytłumaczyć, dlaczego to nasi zachodni sąsiedzi są trzecią drużyną świata, a nie my.

Bayern Monachium kontra Borussia Dortmund - Eurosport 2. Tak wyglądał mój pierwszy cel na dzisiejszy wieczór. Mecz w pierwszej połowie przypominał niestety trochę 1 Ligę... polską. No dobra, nie obrażajmy aż tak bardzo hitu Bundesligi. Ale pisząc szczerze, druga połowa była świetna. Choć przez cały mecz aktualny zajmujący pierwsze miejsce w tabeli Bayern miał przewagę i choć Bayern strzelił nawet pierwszy bramkę przez Toniego Krossa w 67' minucie, to później wystąpił tzw. syndrom Borussi , na który od kilku sezonów cierpi Bayern. Wystąpił za sprawą Mario Goetze, który wyrównał w 74' minucie po błędzie wynikającym z braku krycia przez... Krossa.

I tak sobie chciałem ten hit porównać do "hitu" naszej ligi, czyli meczu Lecha ze Śląskiem. Mecz stał na bardzo niskim poziomie, Śląsk wygrał 3:0, a Lech po raz kolejny pokazał, że u siebie grać nie umie, i że szczęśliwie jest w czołówce. I może, że bardzo przydałby się powrót Rudniewa do stolicy Wielkopolski.

Dzisiaj superhit Primera Division - mecz Atletico Madryt z Realem. To będzie jeden z najważniejszych meczów w tym sezonie. Jeśli Real przegra, to raczej ostatecznie straci szansę na mistrzostwo, a może nawet na wicemistrzostwo?

Teraz w zupełnie innym temacie. Polacy dzisiaj po raz kolejny zawiedli, no może poza Dawidem Kubackim w Pucharze Świata w skokach narciarskich. Stoch na dodatek nie zakwalifikował się do zawodów. Miejmy nadzieję, że będzie lepiej... Oby!