Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarny Koszmar Kolejorza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czarny Koszmar Kolejorza. Pokaż wszystkie posty

24 listopada 2020

Josip Ilicić | #CzarnyKoszmarKolejorza

Tym razem w Czarnym Koszmarze Kolejorza piłkarz, który zaszedł za skórę Lechowi Poznań w Lidze Europy w jednym z najtrudniejszych sezonów Poznańskiej Lokomotywy ostatnich lat. Jednak dwumecz z AC Fiorentina był momentem zwrotnym tamtej jesieni zarówno dla poznaniaków, jak i Josipa Ilicicia

5 września 2020

Franz Schiemer | Czarny Koszmar Kolejorza

Skoro przerwa na reprezentację, to znów wspominamy. W Czarnym Koszmarze Kolejorza wracamy pamięcią do piłkarzy, którzy najmocniej zaszli za skórę Lechowi Poznań w europejskich pucharach. Tym razem na tapet weźmiemy obrońcę, który w spotkaniach z Kolejorzem okazał się wyjątkowo bramkostrzelny. Poza tym jest to chyba jeden z niewielu piłkarzy, który z drużyną z Poznania mierzył się aż czterokrotnie. 

6 czerwca 2020

Fabio Quagliarella | #CzarnyKoszmarKolejorza


W kolejnym tekście z cyklu #CzarnyKoszmarKolejorza przedstawiamy Wam piłkarza, który w Pucharze UEFA rywalizował z Robertem Lewandowskim, w Serie A z Krzysztofem Piątkiem i jest dobrym kolegą Bereszyńskiego i Linettego w Sampdorii.  Podobnie jak poprzedni bohater cyklu Emmanuel Adebayor przez długi czas, właściwie przez całą swoją karierę był lojalny jednej lidze. Jednak w przeciwieństwie do Togijczyka, Fabio Quagliarella pozostał lojalny również swojej ojczyźnie. 

25 maja 2020

Emmanuel Adebayor | #CzarnyKoszmarKolejorza


W serii Czarny Koszmar Kolejorza będziemy przedstawiać sylwetki piłkarzy, którzy najmocniej wdali się we znaki Lechowi Poznań, gdy ten walczył w europejskich pucharach. Co robią? Czy nadal grają w piłkę? Jak potoczyła się ich kariera po potyczce z Dumą Wielkopolski? Tego wszystkiego dowiecie się z cyklu, którego nazwę zaczerpnęliśmy z cytatu z Mateusza Borka. Ten wypowiedział te słowa, komentując mecz z Manchesterem City, po golu Emmanuela Adebayora. To własnie nie kto inny, a Togijczyk idzie więc na pierwszy ogień.