25 maja 2020

Emmanuel Adebayor | #CzarnyKoszmarKolejorza


W serii Czarny Koszmar Kolejorza będziemy przedstawiać sylwetki piłkarzy, którzy najmocniej wdali się we znaki Lechowi Poznań, gdy ten walczył w europejskich pucharach. Co robią? Czy nadal grają w piłkę? Jak potoczyła się ich kariera po potyczce z Dumą Wielkopolski? Tego wszystkiego dowiecie się z cyklu, którego nazwę zaczerpnęliśmy z cytatu z Mateusza Borka. Ten wypowiedział te słowa, komentując mecz z Manchesterem City, po golu Emmanuela Adebayora. To własnie nie kto inny, a Togijczyk idzie więc na pierwszy ogień.

Rosły napastnik najlepsze lata swojej kariery spędził na Wyspach Brytyjskich, gdzie najpierw trafił do Arsenalu z AS Monaco. W Londynie spędził trzy i pół roku. Łącznie dla Kanonierów zdobył 62 gole i zanotował 22 asysty w 142 meczach. Na pewno był jednym z ważniejszych zawodników w składzie Arsène'a Wengera.  Swoją formą wzbudził zainteresowanie Manchesteru City, który był w trakcie reformy kadrowej po objęciu klubu przez właściciela z Emiratów Arabskich z Khaldoonem Al Mubarakiem na czele.

Dla Obywateli  strzelił 19 goli w blisko 50 meczach, w tym cztery w Lidze Europy - wszystkie w spotkaniach z Lechem Poznań. Najpierw pod koniec października w Manchesterze zanotował hattrick, trzykrotnie pokonując Jasmina Buricia. Wtedy honorowego gola dla Lecha strzelił Joël Tshibamba i to z tego meczu pochodzi słynny klip z Mateuszem Borkiem i napastnikiem Lecha w roli głównej. Mimo trafienia Kongijczyka, Kolejorz przegrał wówczas 1:3.


Na mecz w Poznaniu czekaliśmy zatem z grozą i niepewnością, albowiem kilka dni wcześniej stery nad drużyną niebiesko-białych po Jacku Zielińskim przejął José Mari Bakero. Kolejorz wyszedł na prowadzenie po golu Dimitrije Injaca i to prowadzenie utrzymał do drugiej połowy i feralnego rzutu rożnego, kiedy do piłki najszybciej dopadł Adebayor i wbił ją do bramki nad leżącym Buriciem. Co się stało potem i jak Arboleda oraz Możdżeń wyprowadzili zapewnili swoimi trafieniami zwycięstwo, to już chyba wszyscy doskonale pamiętamy.

Wracając do Adebayora, 36-letni Togijczyk zimą tego samego sezonu został wypożyczony z City do... Realu Madryt, z którym zdołał wywalczyć Puchar Króla. potem do Tottenhamu, który ostatecznie w 2012 zdecydował się odkupić napastnika. Powrót do Londynu moglibyśmy zaliczyć do udanych, gdyby Adebayor spędził w zespole Tottenhamu tylko jeden sezon, w którym zdobył 18 bramek. Potem jednak jego forma spadła, zaliczając jeszcze tylko lekki wzrost w sezonie 2013/14, kiedy był bohaterem dwumeczu 1/16 finału Ligi Europy z Interem. Ostatecznie jednak we wrześniu 2015 roku klub zdecydował się rozwiązać umowę z piłkarzem.

Słynny gol z finału Pucharu Króla 2011. Adebayor na pierwszm planie wraz z Cristiano Ronaldo

Ten przez pół roku szukał zatrudnienia i ostatecznie trafił do Crystal Palace, ale tam przygoda Togijczyka nie trwała jednak długo i nie była też zbyt owocna - Czarny koszmar Lecha Poznań  zdobył dla nich zaledwie jedną bramkę i po pół roku musiał opuścić klub, a okazało się, że kolejnego pracodawcę Adebayor będzie musiał znaleźć już poza Wielką Brytanię. Jako nowy kierunek obrał Turcję!

W stambulskim Basaksehirze mógł trochę powspominać lata swojej świetności. Było dużo bramek - 28 w 76 meczach,  można było też poczuć smak europejskich rozgrywek - kwalifikacje do Ligi Mistrzów, Liga Europy - w której jego koledzy mierzyli się w grupie z dobrze znaną Lechowi Bragą, a także Łudogorcem Razgard oraz Hoffenheim. W niej występowali jednak głównie jego koledzy, ponieważ Adebayor rozagrał w tych rozgrywkach zaledwie 65 minut w pierwszym spotkaniu z Bułgarami, jego późniejsze europejskie podboje zastopowała kontuzja.

Od 11 lutego tego roku Adebayor jest piłkarzem paragwajskiej Olimpii Asuncion. Na temat jego występów z wiadomych względów nie możemy za dużo powiedzieć, jednak niedawno o Adebayorze znowu było głośno. Uznawany za jednego z najlepszych piłkarzy w historii Afryki zawodnik przyznał ostatnio, że pomimo dobrej sytuacji finansowej nie ma zamiaru wspierać pieniężnie walki z koronawirusem w swoim kraju. Musimy przyznać, że to dosyć mało popularna deklaracja w tym trudnym okresie dla całej ludzkości.

Widzimy zatem, że Togijczyk dni chwały ma już najwyraźniej za sobą, choć trzeba przyznać, że i tak długo był w stanie utrzymać się w Premier League i to, pomijając Crystal Palace, w klubach z całkiem wysokiej, momentami najwyższej półki. Rację też trzeba przyznać panu Mateuszowi Borkowi, że Adebayor był istnym koszmarem dla Lecha Poznań, walczącego wtedy na równi z równym z europejskimi potęgami. 

Mateusz Włodarczyk
📷 aosporcie.pl / Roger Gorączniak / Piotrek Przyborowski

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv