12 stycznia 2021

Czy Lech Poznań zmieni ustawienie? Teraz ma wreszcie ku temu możliwości

foto: Lech Poznań / Przemysław Szyszka

W Lechu tego ustawienia próbował już Ivan Djurdjević. Próby okazały się jednak bezskuteczne. Trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że nie miał on w zanadrzu odpowiednich piłkarzy do gry we włoskim stylu z trójką stoperów. Czy zespół Dariusza Żurawia jest gotowy na podjęcie próby i zrewolucjonizowania swojego systemu taktycznego?

W związku z zakontraktowaniem Bartosza Salamona oraz Antonio Milicia w mediach społecznościowych coraz częściej zaczęły przewijać się wzmianki o tym, że Dariusz Żuraw mógłby spróbować ustawić swój zespół w sposób podobny do tego, jaki Marek Papszun zastosował w Rakowie Częstochowa. Zespół z Częstochowy jako rewelacja rozgrywek jest często chwalony za innowacyjne jak na ekstraklasowe warunki ustawienie. W Lechu byłaby to próba powrotu do stylu gry, który preferował Ivan Djurdjević.

Nowe role dla bocznych obrońców

W takim ustawieniu szczególnie ważna jest rola wahadłowych, którzy muszą dawać jakość zarówno w defensywie jak i w ofensywie. Lech takich piłkarzy za kadencji Djurdjevicia nie posiadał, a na wahadłach często ustawiani byli nominalni skrzydłowi. Dziś jest zgoła inaczej, a wiele osób zauważa, że pod tę pozycję wręcz skrojeni są Alan Czerwiński i Tymoteusz Puchacz. 

Obaj boczni obrońcy Kolejorza mają zadatki na taką grę, gdyż jeden i drugi wykazują deficyty jako defensorzy oraz jako skrzydłowi, zaś w omawianej taktyce powinni spisywać się naprawdę dobrze, gdyż role są odpowiednio podzielone. Warto wspomnieć, że Czerwiński miałby zastępcę w postaci Michała Skórasia, który w Rakowie grywał jako wahadłowy i spisywał się naprawdę dobrze.

Kluczowa rola stoperów

Oczywiście niezwykle ważne jest, żeby kadra liczyła kilku jakościowych środkowych obrońców. Dariusz Żuraw po transferach Salamona i Milicia posiada w swoim zespole sześciu piłkarzy mogących zagrać na tej pozycji. Na korzyść Salamona przemawia fakt, iż grał już w takim systemie i w jego przypadku nie należy się martwić o to, czy da radę. Potrafi świetnie wprowadzać piłkę do gry, często z pominięciem środka. Jako piłkarz, który w moim zamyśle miałby grać jako centralny defensor, jako plus trzeba wymienić dobrą grę głową.

Dla reszty piłkarzy byłaby to nowość, ale Lubomir Šatka wykazuje predyspozycje do gry jako skrajny środkowy obrońca po prawej stronie boiska. Jest wystarczająco szybki oraz umie wprowadzić piłkę na połowę przeciwnika. Do tego grywał na prawej obronie, więc nie powinien mieć problemów z asekurowaniem wolnego miejsca zostawionego przez jednego z wahadłowych. 

Co do Antonio Milicia, jego plusem jest fakt, iż jest piłkarzem lewonożnym, więc mógłby grać na lewej stronie trzyosobowej defensywy. Jeśli wierzyć zapowiedziom Tomasza Rząsy oraz samego piłkarza, Milić lubi grać z piłką przy nodze oraz nie ma problemów z jej wprowadzeniem do gry. Wątpliwa jest jego dynamika, z oceną której należy poczekać do sparingów. Na plus na pewno należy zapisać fakt, że grywał też jako klasyczny lewy obrońca.

Naturalnymi zmiennikami dla tej trójki są Thomas Rogne oraz Djordje Crnomarković. Thomas ma wszelkie predyspozycje do gry jako centralny środkowy obrońca, ale ze względu na jego skłonność do łapania kontuzji, nie należy upatrywać w nim ostoi trzyosobowej linii obronnej Kolejorza. Crnomarković zaś miałby w tym systemie gry zastępować Antonio Milicia ze względu na to, że jest lewonożny oraz podobnie jak Chorwat grał też na boku obrony. Brakuje mu jednak całkiem sporo w rozegraniu piłki. Ta dwójka nadawałaby się bardziej w ustawieniu typowym dla Lecha, w którym gra jedynie dwójka stoperów.

Roszady w przodzie

Prawdziwe schody zaczynają się, gdy przejdziemy do linii pomocy. W ustawieniu 3-4-3 trzeba bowiem zrezygnować z Daniego Ramireza, a zamiast niego postawić na Jespera Karlströma. Dlaczego? Otóż z Hiszpanem ustawionym obok Pedro Tiby Lech zostałby pozbawiony piłkarza odpowiadającego stricte za zadania defensywne. Tiba przydaje się bardziej w grze ofensywnej i choć Portugalczyk potrafi grać w obronie, to szkoda marnować jego umiejętności i naturalny ciąg na bramkę. 

Takie ustawienie linii pomocy mogłoby zostać wykorzystane w meczach, gdy Ramirezowi przydałby się odpoczynek, a takie mecze już w trakcie sezonu 2020/21 bywały. Karlström nie powinien mieć problemów również z grą do przodu, bo potrafi dobrze rozgrywać piłkę, co pokazywał już w barwach Djurgardens IF. Pozostaje pytanie, czy Dariusz Żuraw jest w stanie zrezygnować z gry Danim Ramirezem i czy mu się to w ogóle opłaca?

Czytaj też 👉 Smutne rozstanie wychowanka o niebiesko-białym sercu. Paweł Tomczyk opuszcza Lecha

W ustawieniu 3-5-2 trener Lecha musiałby zrezygnować ze skrzydłowych, czyli jednego z najbardziej utalentowanych polskich zawodników - Jakuba Kamińskiego oraz z Jana Sykory lub Michała Skórasia. O ile Czech mógłby grać w środku, a ta pozycja wydaje się być dla niego nawet lepsza niż skrzydło, o tyle marnowanie potencjału dwójki Polaków raczej nie wchodzi w Lechu grę. 

Problemem byłoby również dołożenie do Mikaela Ishaka drugiego napastnika. Dariusz Żuraw raczej nie gra na dwóch napastników, choć kiedy wrócił Filip Szymczak, mógłby pokusić się o taki wariant. Również Mohammad Awwad mógłby na tym skorzystać. Wydaje się, że o ile na pozycji wysuniętego napastnika nie wyglądał zbyt dobrze, o tyle jako cofnięty, odpowiadający za rozegranie piłki i odciągnięcie obrońców od Ishaka, powinien spisywać się naprawdę dobrze. Na korzyść Awwada przemawia też fakt, że jest piłkarzem o zupełnie innym profilu niż Szwed - jest szybszy i jeszcze lepiej czuje się z piłką przy nodze. W takim systemie gry zestawienie ze sobą dwóch napastników o różnych profilach jest niezwykle ważne. I to w Lechu mogłoby zadziałać.

Pomysł wart rozważenia

Problem systemu taktycznego w Lechu jest niezwykle złożony, gdyż ciężko sobie wyobrazić nagłe odstawienie Daniego Ramireza czy dwójki skrzydłowych. Uważam jednak, że Dariusz Żuraw mógłby podjąć próbę gry w ustawieniu 3-4-3. Nie odstawia wtedy skrzydłowych, a Ramirez mógłby odpocząć w niektórych spotkaniach. Taki system gry wprowadziłby też swego rodzaju element zaskoczenia dla drużyn przeciwnych, które zdały się poznać Lecha na wylot. Na plus należy również zapisać nowe, bardziej pasujące role do Tymoteusza Puchacza oraz Alana Czerwińskiego.

System 3-4-3 wydaje się być w tej chwili opcją wartą do rozważenia w zespole Kolejorza. Należy jednak mieć na uwadze, że trener Żuraw bardzo rzadko decyduje się na daleko idące zmiany w ustawieniu taktycznym. Czy możemy się spodziewać takich prób? Raczej nie, a przynajmniej nie na wiosnę, kiedy trzeba gonić ligową czołówkę. Chociaż pod naciskiem kibiców, którzy chętnie zobaczyliby taki eksperymentalny system gry, sztab szkoleniowy Lecha Poznań może się ugiąć...


Dominik Stachowiak
 @D__Stachowiak
📷 Lech Poznań / Przemysław Szyszka

0 komentarze:

Publikowanie komentarza