5 stycznia 2021

Niezakontraktowani mile widziani. Okazje dla Lecha na rynku transferowym

foto: Wikimedia / Doktor.opi, Вячеслав Евдокимов

Nowy rok oznacza oczywiście nowe wyzwania. W klubach takich jak Lech Poznań styczeń i zimowe okienko transferowe są przede wszystkim czasem łatania dziur w składzie, które w jesiennych meczach skrupulatnie dostrzegli zawodnicy przeciwników. Jak wiele z nich uda się załatać za darmo lub za niewielką kwotę?

A jak wiemy, tych niedociągnięć w składzie drużyny Dariusza Żurawia jesienią, a zwłaszcza późną jesienią było dosyć sporo. Przede wszystkim ławka, z której właściwie trener... za bardzo nie powinien korzystać. Praktycznie każda zmiana w podstawowym składzie w trakcie meczu albo przed nim, niestety była zmianą in minus. 

Z pewnością dla szkoleniowca Kolejorza, a także jego kibiców był to straszny ból. Zwłaszcza, że poznaniacy jesienią rozegrali najwięcej spotkań spośród wszystkich zespołów Ekstraklasy, a to za sprawą udanych eliminacji do Ligi Europy, w których niebiesko-biali grali brawurowo i byli chwaleni praktycznie przez całą Polskę. Niestety tylu meczów nie da się zagrać jednym składem, a jeszcze dodajmy powołania na mecze reprezentacji dla m.in. Tymoteusza Puchacza, Jakuba Modera czy Lubomira Satki. 

Już na początku grudnia ogłoszono, że do Poznania sprowadzony zostanie Jesper Karlström, szwedzki środkowy pomocnik. Ten transfer oznaczał przede wszystkim, że Jakub Moder do Anglii w praktyce wyjedzie, a w teorii wróci właśnie już zimą za rekordową sumę ok. 13 milionów euro, co jest niewątpliwie sporym wzmocnieniem budżetu. Niektórym zawodnikom kończą się kontrakty latem, co oznacza, że do stolicy Wielkopolski mogliby trafić za niewielką sumę już teraz...

Po stopera do Białegostoku lub Gliwic

W Ekstraklasie byłoby wiele ciekawych opcji, również na pozycjach, które najbardziej interesowałyby włodarzy Poznańskiej Lokomotywy, czyli oczywiście środek obrony i środek pomocy. Jednym z takich zawodników jest stoper Jagiellonii Ivan Runje, który rozgrywa już piąty sezon w Jadze i od początku jest w niej podstawowym zawodnikiem. Podobno klub z Białegostoku ma pierwszeństwo w negocjacjach, ale Runje na pewno będzie oczekiwał podwyżki.

Ivan Runje już raz mógł trafić do Lecha

Innym już niemal wolnym kandydatem na tę pozycję mógłby być Jakub Czerwiński. Stoper Piasta Gliwice, który wcześniej występował w Legii Warszawa. Po tym transferze zaczął odbudowywać wysoką formę i przyczynił się zdecydowanie do zdobycia tytułu mistrza Polski dla gliwiczan. W tym sezonie łącznie we wszystkich rozgrywkach Czerwiński zagrał w 15 meczach i strzelił jednego gola.

Czescy pomocnicy dostępni od zaraz

Z kolei na środek pola w naszej lidze też mielibyśmy paru kandydatów, za których Lech nie musiałby płacić fortuny. Jednym z nich jest Petr Schwarz - Czech, który do Rakowa Częstochowa trafił jeszcze, gdy ten grał na zapleczu Ekstraklasy i podobnie jak wyżej wymienieni jest podstawowym graczem w drużynie Marka Papszuna. Zresztą, jeśli chodzi o gole, to Schwarz odblokował się na dobre dopiero w Ekstraklasie. W swoim debiutanckim sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce strzelił osiem goli i zanotował siedem asyst, a w obecnym już ma na koncie cztery bramki i dwie asysty. 

Kolejnym mocnym i w tym momencie tanim kandydatem do środka pola, którym powinien zainteresować się Tomasz Rząsa jest Martin Pospisil. Czech grający w Jagiellonii Białystok, z którą jest związany od sezonu 2017/18 i jest równie mocnym punktem swojego zespołu, co jego rodak, grający w Rakowie. Mimo że nie ma tak dobrych liczb jak Schwarz, to wydaje się, że trener Żuraw nie mógłby na niego narzekać. 

Prawdopodobnie ściągnięcie tych piłkarzy do Kolejorza już teraz zimą albo latem za darmo wiązałoby się z podwyżkami, jeśli chodzi o gażę zawodników. Z drugiej strony, sprowadzenie ich oznaczałoby oszczędność kilkuset tysięcy euro w kwocie transferu, więc może warto by jednak spróbować?


Mateusz Włodarczyk
 @mtwlodarczyk
📷 Wikimedia / Doktor.opi, Вячеслав Евдокимов

0 komentarze:

Prześlij komentarz