10 stycznia 2021

Kapitanowie, reprezentanci i jeden niewypał. Lech umie sprowadzać stoperów zimą

foto: Roger Gorączniak
Stosunkowo niewielu środkowych obrońców trafiło do Lecha Poznań, od kiedy klub przejął Jacek Rutkowski. Gdy już jednak jakiś stoper przychodził na Bułgarską zimą, zwykle okazywał się sporym wzmocnieniem.

Bartos Salamon podpisał w sobotę 3,5-letni kontrakt z Dumą Wielkopolski. Za chwilkę jako zawodnik Lecha oficjalnie zaprezentowany zostanie również Antonio Milić. Sytuacja, w której do Kolejorza w zimowym okienku transferowym przyszło aż dwóch środkowych defensorów, jeszcze się nie zdarzyła. W przeszłości do Poznania w tym okresie roku przywędrowało jednak kilku ciekawych zawodników.

Kapitanowie

Dwóch takich graczy dostąpiło nawet w swoim późniejszym okresie przy Bułgarskiej zaszczytu noszenia opaski kapitańskiej. Pierwszym z nich był Hubert Wołąkiewicz. Wychowanek Amiki po fuzj wronieckiego klubu z Lechem musiał w 2007 roku poszukać sobie miejsca w Lechii Gdańsk. W niej wyrobił sobie opinię solidnego ligowca, z którą zimą 2010 przywędrował do stolicy Wielkopolski.

Niedługo potem Wołąkiewicz zadebiutował w reprezentacji Polski, a po dość burzliwym rozstaniu Lecha z Rafałem Murawskim, został w lutym 2014 kapitanem Kolejorza. Już pod koniec tego samego roku rozstał się jednak z klubem, ale mimo wszystko reprezentował jego barwy w mistrzowskim sezonie 2014/2015. Trafił na chwilę do Rumunii, następnie był ważną postacią Cracovii, aż zjechał na poziom I ligi. Ostatnio grał w Widzewie Łódź, aktualnie pozostaje bez klubu.

Drugim takim stoperem jest aktualny kapitan Lecha, Thomas Rogne. Norweg trafił do Kolejorza na początku 2018 roku ze szwedzkiego Göteborgu. Tuż po swoim przyjściu ze względu na powrót po kontuzji jednak zbyt wiele nie pograł, więc jego rzeczywiste wejście do pierwszego zespołu miało miejsce dopiero na początku sezonie 2018/2019. Już wtedy, za kadencji Ivana Djurdjevicia, w jednym ze spotkań przyszło mu wyprowadzać Lecha na boisko jako kapitan. Tym na stałe został już za kadencji Dariusza Żurawia.

Reprezentanci

Dwaj inni stoperzy podczas swoich pierwszych miesięcy w klubie również byli często krytykowani przez kibiców, ale z czasem stali się pewnym punktem Poznańskiej LokomotywyPaulus Arajuuri do Lecha trafił z Kalmar na początku 2014 roku. Do składu wszedł jednak pod koniec tamtego sezonu, a ważnym elementem drużyny stał się już w mistrzowskich rozgrywkach 14/15. W 2017 roku odszedł do duńskiego Bröndby, teraz gra w cypryjskim Pafos. Warto podkreślić, że Fin tak naprawdę jako właśnie gracz Kolejorza regularniej zaczął występować w reprezentacji swojego kraju. Teraz ma spore szanse, by pojechać z Suomi na Euro 2020.  

Najdroższym środkowym obrońcą sprowadzonym zimą był natomiast Tamas Kadar. Zimą 2015 Lech zapłacił za niego węgierskiemu Diósgyőri 450 tysięcy euro. Choć Węgier na początku też grał w stolicy Wielkopolski w kratkę, on ostatecznie również dołożył od siebie cegiełkę przy mistrzostwie kraju w swoim debiutanckim półroczu przy Bułgarskiej. Okazał się też dla Kolejorza niezłą inwestycją. Po udanym dla niego i Madziarów Euro 2016 wytrzymał jeszcze pół roku w Ekstraklasie, po czym za 2,5 miliona euro trafił do Dynama Kijów. Obecnie występuje w chińskim Luneng.

Tylko jeden niewypał

Tak naprawdę jedynym transferowym niewypałem Lecha na pozycję środkowego obrońcy, którego ten sprowadził zimą, był Elvis Kokalović. Nenad Bjelica ściągnął go do Poznania z tureckiego Kardemiru Karabükspor zimą 2017 roku, by zwiększyć rywalizację na tej pozycji. Problem w tym, że zanim Chorwat zdołał w ogóle zadebiutować w niebiesko-białych barwach, złapał kontuzję kolana, która wyeliminowała go z gry do końca sezonu. W Kolejorzu nie rozegrał ostatecznie ani minuty, ostatnio próbował kontynuować swoją karierę w ojczyźnie, grając w półamatorskim Novigradzie.

Jeden Kokalović nie przekreśla jednak dotychczasowych dokonań Lecha na zimowym rynku transferowym, jeśli chodzi o stoperów. Duma Wielkopolski na tą akurat pozycję w tym okresie roku potrafiła ściągnąć naprawdę solidnych zawodników. Miejmy nadzieję, że Salamon i Milić potwierdzą teraz ten pozytywny trend.


Piotrek Przyborowski
 @P_Przyborowski 

0 komentarze:

Prześlij komentarz