22 marca 2021

Lech Poznań i jego szatnia wiecznie wietrzona. Kasa się zgadza, a sukcesów brak

Wieczny kryzys | foto: Damian Garbatowski

Kryzys sportowy w Lechu Poznań trwa. Kolejorz pożegnał się już z Pucharem Polski, a w Ekstraklasie zajmuje ósme miejsce. Co prawda jeszcze niedawno była to trzynasta lokata, ale mimo to rezultat jest sporo poniżej oczekiwań. Duży wpływ mają na to z pewnością błędy przy tworzeniu kadry pierwszego zespołu.

Budowanie drużyny zeszło na drugi plan

Kilka dni temu na łamach Interii ukazał się wywiad autorstwa Radosława Nawrota - gościem był dawny wiceprezes Lecha Poznań, Arkadiusz Kasprzak. Swoją funkcję piastował w czasach największych sukcesów minionego dziesięciolecia.

- Dawny Lech budował drużynę przez dłuższy czas, nawet 3-5 lat, zresztą tak planował. Dzięki temu były sukcesy i dobra gra w pucharach. Teraz budowanie drużyny schodzi na plan drugi, a priorytetem jest wyszkolenie zawodnika, którego natychmiast się sprzedaje. To są dwa odmienne modele budowy zespołu, które różnią te dwie epoki. Są pieniądze, nie ma nic w gablocie, więc ten model B mnie nie przekonuje - Arkadiusz Kasprzak dla Interia.pl

Ciężko jest odmówić racji byłemu wiceprezesowi. Aktualna kadra Lecha zmienia się z rundy na rundę i są to transfery zarówno przychodzące, jak i wychodzące. Spójrzmy na zestawienie transferowe Kolejorza z ostatnich trzech sezonów, w których trenerem był m.in. Dariusz Żuraw. Najpierw tymczasowo, by później objąć posadę stałego szkoleniowca.

Transfery Lecha | Grafika: Piotrek Przyborowski / aosporcie.pl

Naturalnie z wieloma odejściami każdy się zgodzi. Wielu piłkarzy nie dawało oczekiwanej jakości, lecz wśród nich znajdują się zawodnicy, od których trener zaczynał ustalanie składu. Proces budowy drużyny-monolitu zakłada, że trzon ekipy nie zostanie rozkruszany. Kluczowym jest więc zatrzymanie zawodników decydujących o sile rażenia wyjściowej jedenastki.

Niestabilność kadry to odwieczny problem Lecha. Odejścia kluczowych wychowanków są wpisane w DNA klubu. Kierujący pionem sportowym zakładają, że w miejsce odchodzących zawodników sprowadzani będą następcy, którzy błyskawicznie uzupełnią wyrwę w składzie. Rzeczywistość jednak pokazuje coś innego.

Nie pierwszy i nie ostatni sezon przejściowy

Przed sezonem 2019/2020 członkowie zarządu Lecha studzili emocje mówiąc, że mają przed sobą sezon przejściowy. Na drużynę Dariusza Żurawia nie nałożyli konkretnych celów sportowych, zadaniem trenera było jedynie zbudować drużynę, która w kolejnych latach miała walczyć o trofea. Głównym kryterium oceny był styl drużyny i gra wychowankami. Kiepska ligowa jesień nikomu w klubie nie przeszkadzała. Jasnym było, że po rewolucji kadrowej wyniki nie będą imponujące.

Dlaczego właściwie poprzedni sezon został skazany na straty? Z prostego powodu - z klubu dosłownie pogoniono 14 zawodników, którzy w ocenie pionu sportowego byli wypaleni. W ich miejsce miała zawitać świeża jakość. Kadrę oparto właściwie na wychowankach Kolejorza. Wsparcia dla młodych Lechitów szukano w ambitnych zagranicznych piłkarzach, którym wiek pozwalał jeszcze marzyć o poważnym graniu.

***


***

W bieżącym sezonie zapowiada się kolejne wietrzenie szatni. Łudząco podobne do tego, jakie oglądaliśmy prawie dwa lata temu. Ten nadchodzący przeciąg wygląda jednak na jeszcze groźniejszy i destrukcyjny. Właściwie to proces trwa już teraz. Chociaż z odejściami po sezonie 18/19 można się zgodzić w wielu przypadkach, bo nie byli to piłkarze, którzy dawali spodziewaną jakość. Aktualnie jednak jesteśmy świadkami rozpadu trzonów drużyny. Odchodzą zawodnicy grający pierwsze skrzypce w zespole. Jakub Moder był jednym z najlepszych pomocników w lidze, a Kamil Jóźwiak, reprezentant Polski, wielokrotnie pokazywał wyższość nad rywalami.

W kolejce do odejścia są Kuba Kamiński i Tymek Puchacz. Kiedy są w formie, ich wpływ na grę jest nieoceniony. Dzisiejsza słabsza dyspozycja dwójki wychowanków jest jednym z powodów tego, że Lech nie potrafi regularnie punktować. Ciężko będzie również zatrzymać Lubo Satkę. Jeśli pojedzie na Euro i tam dobrze się zaprezentuje będzie mógł liczyć na liczne oferty, z których grzechem będzie nie skorzystać. Zwłaszcza, że na horyzoncie brak europejskich pucharów w Poznaniu. Chyba, że trener Tworek dokona cudu, ale o tej poznańskiej drużynie nie teraz.

Niewypały, niewypały, niewypały

Z klubem już teraz praktycznie pożegnał się Karlo Muhar, który odzyskuje formę i łapie przebłyski w Turcji. Nieudany epizod defensywnego pomocnika w zespole Dumy Wielkopolski jest twarzą porażki działu skautingu. Rekomendowany przez Nenada Bjelicę Chorwat z latynoskim wdziękiem, gdyby na boisku prezentował się tak, jak poza nim, dzisiaj siedziałby przy jednym stole z najlepszymi piłkarzami globu. 

Obok niego mamy przesympatycznego Serba, popularnego Brate. Djordje Crnomarković przy Bułgarskiej kariery nie zrobił, podobnie jak jego chorwacki kompan. Jednak o ile szansa na to, że Turcy skorzystają z prawa wykupu Muhara jest relatywnie wysoka, o tyle o znalezienie nowego pracodawcy dla Brate pan Rząsa będzie musiał się postarać. Serb fatalnie prezentuje się w barwach Zagłębie Lubin i wątpliwe jest, że będą chcieli zachować go na stałe.

Dodając do tego nietrafione transfery Mohammada Awwada, Jana Sykory, Wasyla Krawecia, Niki Kaczarawy, Marko Malenicy czy nieudany powrót Bohadana Butki można odnieść wrażenie, że trwa kolejny sezon przejściowy. Szykuje się kolejna fala letnich odejść, część z nich już się dokonała, a luki w składzie będą musiały zostać uzupełnione. Jeśli spojrzymy jednak na skuteczność transferową Lecha - w oczach wielu pojawi się strach.

Jaka przyszłość czeka poznańską lokomotywę? Czy uda się zażegnać cykliczne kryzysy, czy może już zawsze trasa lokomotywy biec będzie po sinusoidzie?

Paweł Wyrwa
📷 Damian Garbatowski; grafika: Piotrek Przyborowski / aosporcie.pl

0 komentarze:

Prześlij komentarz