13 maja 2021

Strzelecka niemoc Adama Zrelaka. "Nie zawsze wszystko idzie zgodnie z naszą myślą"

Adam Zrelak w Warcie Poznań | foto: Klaudia Berda

496 minut bez gola - licznik tyka, a Adam Zrelak wciąż czeka na premierowe trafienie dla Warty Poznań. Choć kalibracja celownika Słowaka trwa, dane mu dotychczas w zielonych barwach szanse nie były stracone. 

Zimą ekipa beniaminka   dokonała kilku ciekawych transferów. Ściągnięcie na wypożyczenie Makany Baku czy Macieja Żurawskiego (o jego powrocie do Pogoni Szczecin więcej pisaliśmy TUTAJ) okazało się strzałem w dziesiątkę, lecz pozyskanie pozostałych także miało pewne podstawy, ponieważ zwiększało pole manewru oraz zabezpieczało spełnianie przepisu o obowiązku gry młodzieżowca. Jednym z takich zawodników jest Adam Zrelak, choć dotychczasowe występy 27-letniego Słowaka mogą budzić mieszane odczucia. 

Uzdolniony, lecz nieskuteczny

Gdyby zerknąć w tabelę z notowanymi przez napastnika liczbami, trudno doszukiwać się spektakularnych osiągnięć. Tylko dwukrotnie bowiem udało mu się przekroczyć lub chociaż dobić do bariery dziesięciu bramek. I to w czasach, gdy można było go oglądać w barwach słowackich zespołów, które świetnie potrafiły wykorzystać mocne strony Zrelaka, czyli grę w kontrataku oraz dochodzenie do prostopadłych piłek zagranych na wolną przestrzeń. 

To właśnie te cechy pozwoliły mu trafić za naszą zachodnią granicę, lecz tam urazy oraz liczni rywale w walce o skład FC Nürnberg, nie ułatwiały mu pokazania pełni swych możliwości. Stąd - na pół roku przed końcem kontraktu - przystanie na współpracę z Wartą. 

- Dzięki rozmowom z dyrektorem sportowym Robertem Grafem, przekonałem się, że Warcie bardzo na mnie zależy. Chcę grać, strzelać gole, dlatego postanowiłem skorzystać z oferty. Będę dawać z siebie wszystko dla tego klubu. Jest tu świetna, rodzinna atmosfera, a zawodnicy walczą na boisku jeden za drugiego, co bardzo mnie cieszy, bo należę do tego typu piłkarzy - cytowała Zrelaka strona poznańskiego klubu. 

Takie posunięcie musiało ucieszyć także sztab szkoleniowy Zielonych, ponieważ dla warcianych napastników, poza Mateuszem Kuzimskim, zdobywanie bramek było problematyczne. 

Jak nie upadnie, to bramkarz wybroni

Czasem można odnieść wrażenie, że Kuzimskiemu nie potrzeba wiele, by pokonać bramkarza rywala - zaledwie próba czy dwie. Tego samego nie można powiedzieć o Zrelaku, który wciąż nie posiada gola w zielonych barwach, mimo regularnych występów w ostatnich tygodniach oraz kilku dogodnych szans na odmianę tego stanu. 

- To zawodnik o ogromnych umiejętnościach z niesamowitą lewą nogą. Każde uderzenie podczas treningów kończy się w bramce, lecz w meczu nie zawsze idzie to zgodnie z naszymi życzeniami. Brakuje mu tego gola, może to „chciejstwo” przyczynia się do tego, że tego trafienia na koncie nie ma, ale zrobimy wszystko, by w końcu się to zmieniło - odpowiada   trener Tworek, zapytany o Słowaka przez dziennikarzy.

Jego liczby nie powalają. 496 minut na boiskach ekstraklasy, tylko trzy celne strzały, a także stosunkowo niska skuteczność celnych podań oraz wygranych pojedynków. Na próżno szukać go również wśród asystentów, lecz nie oznacza to, że to zawodnik bezużyteczny. Trener Tworek w razie potrzeby nie boi się bowiem wystawiać Słowaka na skrzydle, a dostrzegając różnice pomiędzy swymi dwoma napastnikami, potrafi z nich skorzystać.

Tak było choćby w przypadku starcia z krakowską Wisłą, kiedy chcąc utrzymać się na połowie rywala oraz zabezpieczyć przed szybkimi kontrami, postawiono na Słowaka. - Z czasem Wisła musiała opaść z sił, co tworzy szanse dla piłkarzy typy Kuzimski. Wszedł na boisko i zrobił swoje, strzelając zwycięskiego gola - usłyszeliśmy ze strony szkoleniowca po meczu.

Czytaj też 👉 Warta Poznań jednym z najlepszych beniaminków Ekstraklasy. "Zieloni" tropem ekip Nawałki czy Tarasiewicza

Szanse na pozostanie

Słabsza gra Słowaka w Szczecinie spowodowała, że podczas starcia ze Śląskiem zobaczyliśmy go na ławce rezerwowych. Czy oznacza to, że cierpliwość sztabu szkoleniowego wobec niego się skończyła? Trener Tworek często powtarza, że posunięcia dotyczące  personaliów zostaną dokonane dopiero po sezonie, a umowa znanego ze sporego zaangażowania, lecz nielubiącego  grać w ataku samotnie napastnika zawiera zapis o możliwości przedłużeniu kontraktu do czerwca 2023 roku.

Zrelak to zawodowiec, który - mimo trudności z wpisaniem się na listę strzelców - na pobyt w Poznaniu nie narzeka. Choć być może nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań, w świetle ważących się losów kilku zawodników, można wysunąć tezę, że szanse na pozostanie 27-latka w ekipie Zielonych rosną. Skauting warciarzy czeka bowiem intensywne okienko transferowe, a napastnik pomimo, że bez liczb, to postać trenerom znana.

Wiktoria Łabędzka
 @w_labedzka 
📷 Klaudia Berda

0 komentarze:

Prześlij komentarz