16 maja 2021

Niesamowity sezon Warty Poznań. "Udowodniła, że należy się z nią liczyć"

Radość piłkarzy Warty Poznań | foto: Klaudia Berda

Warta Poznań wybiera się do Krakowa, gdzie zakończy niezwykły sezon 2020/2021. Skazywana na pożarcie drużyna Piotra Tworka wprawiła w osłupienie wielu, zyskując ogromny szacunek nie tylko w regionie, ale i Polsce. 

Jeszcze przed rozpoczęciem sezonu wielu upatrywało w nich murowanych kandydatów do spadku. Życia Warciarzy miała nie ułatwiać gra poza własnym stadionem, stosunkowo niski budżet czy wyłącznie kilkunastodniowa przerwa w rozgrywkach. Stopniowo argumenty te musiały ustąpić wytrwałości oraz systematycznym postępom czynionym przez Zielonych. Te doprowadziły ich nie tylko do utrzymania na pięć serii gier przed końcem zmagań, ale także uznania wśród kibiców i ekspertów. 

Zderzenie z ekstraklasową rzeczywistością

To nie był udany początek sezonu w wykonaniu Warciarzy. Trudności ze zdobywaniem bramek, a co za tym idzie punktów, długo nie dawały im o sobie zapomnieć. Stąd premierowa wygrana przyszła dopiero miesiąc po starcie rozgrywek. Sama Warta od tego momentu lepsze występy przeplatała gorszymy, kończąc rundę z bilansem cztery wygrane, remis i dziewięć porażek.

- Na początku Warta płaciła frycowe, często tracąc gole w ostatnich minutach spotkań. Z czasem okrzepła, zorientowała się, na czym to wszystko polega i zespołowością, chęciami każdego z zawodników, udowodniła, że może dużo zdziałać - tłumaczy Piotr Mowlik, były reprezentant Polski oraz członek sztabu szkoleniowego Zielonych na początku lat 90. ubiegłego wieku. 

Jedną z kluczowych przyczyn początkowych problemów poznaniaków może być, wspomniany w pierwszym akapicie, krótki okres dzielący sezony. - Trudno przygotować drużynę, gdy nie wiadomo, czy będzie się grało w ekstraklasie, czy I lidze. Należy bowiem pamiętać, że Warta do samego końca grała w barażach i w ten sposób awansowała - zwraca uwagę ekspert Canal+ Sport, a w przeszłości obrońca m.in. Lecha Poznań czy Legii Warszawa, Maciej Murawski.

Zimą poczyniono kilka ważnych posunięć: poszerzono kadrę, sięgnięto po wartościowych młodzieżowców. Był to impuls dla drużyny, która po wznowieniu rozgrywek swą postawą wprawiła w osłupienie wielu.

Czytaj też 👉 Jeszcze w zielone gramy. Warta Poznań do Krakowa nie jedzie w celach turystycznych

Przebudzenie mocy

Jeśli porównać bilans ekstraklasowych starć Warciarzy w 2020 roku a 2021, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z dwoma różnymi zespołami. O przemianie poznaniaków nie świadczą tylko wyniki, ale także styl, gdyż wiosną w niepamięć poszła przypięta im łatka ekipy, która głównie przeszkadza rywalom. Teraz drużyna trenera Piotra Tworka potrafi bowiem prowadzić grę oraz skutecznie dominować nad przeciwnikiem.

Czy przewidzieliśmy scenariusz, w którym Zieloni, dzięki świetnym wiosennym występom, praktycznie do samego końca pozostaną w grze o Europe? Nie. Czy to wariant, który nas cieszy? Tak, ponieważ piłka kocha takie historie. 

- Nieprawdopodobny to sezon. Sądzę, że w Poznaniu, ale nie tylko w nim, nikomu nawet nie przeszło przez myśl, że Warta tak szybko zapewni sobie utrzymanie i będzie miała szansę na występ w pucharach. To na pewno pozytywna niespodzianka. Biorąc pod uwagę grę poza własnym stadionem i kadrę, opartą głównie na Polakach, lecz z mocnymi punktami drużyny w postaci cudzoziemców - choćby Makana Baku czy Robert Ivanov - mamy tu do czynienia z mądrą, przemyślaną strategią. Przy tak skromnym budżecie nie można pozwolić sobie na błędy, a tu udało się ich uniknąć. Należy pochwalić trenera Tworka i dyrektora sportowego klubu, a także samych zawodników, bo bez nich by się nie udało - uważa Murawski.

Niezłomne charaktery

Zdaniem wielu Zieloni to przykład na to, ile w futbolu znaczy zaangażowanie oraz hart ducha. I trudno tym słowom zaprzeczyć, ponieważ w ekipie trenera Tworka nikt na boisku nóg nie odstawia, a początkowo to właśnie charaktery często pozwalały im nadrabiać w stosunku do przeciwnika. Swego czasu ze strony redaktora portalu Interia Sport, Radosława Nawrota, można było usłyszeć wspomnienie słów szkoleniowca, że Warciarze praktycznie w każdym meczu kładą na wadze wszystko. - I to niezwykłe, zostało nagrodzone ogromnym szacunkiem - zauważa poznański dziennikarz.

Szatnia dwukrotnych mistrzów Polski podbiła serca kibiców niesamowitą atmosferą. To kolektyw, który razem upada - bowiem zdarzały się w tym sezonie także momenty trudne - oraz podnosi się, potrafiąc cieszyć się nawet małymi sukcesami.  

- Trzeba powiedzieć, że Warta swym charakterem udowodniła, że można grać i wygrywać z każdym. To monolit, gdzie nikt nikomu nie zagląda w kalendarz, drużyna, która początkowo skazywana była na spadek, a pokazała, że należy się z nią liczyć. Jest to bardzo budujące - nie ukrywa Mowlik.

- Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy na dziś. Warta Poznań w końcu, po tych latach niebytu i traktowania w kategoriach zespołu trzeciego czy czwartego rzędu, ma teraz własnych pięć minut. To bardzo dobry czas, który musimy odpowiednio spożytkować - słyszymy od szkoleniowca Zielonych, co tylko świadczy o świadomości tego, czego udało im się dokonać i pokorze wobec wyzwań, które czeka klub w przyszłości. 

Cokolwiek stanie się w niedzielę, w naszych oczach Warciarze pozostaną Swojską Bandą i dowodem na to, że w futbolu liczą się nie tylko pieniądze. Koniec wieńczy dzieło, a im sezon 2020/21 przyszło zamknąć przeciwko tym, z którymi ich piękna wiosna się rozpoczęła. 

Wiktoria Łabędzka
 @w_labedzka 
📷 Klaudia Berda

0 komentarze:

Prześlij komentarz