14 grudnia 2014

Raport Kolejorz #15

Święta co raz bliżej, Lechici kończą tegoroczne rozgrywki. Mając na koncie trzy ładne zwycięstwa i pozostawiając dość dobre wrażenie na wiosnę. Jak upłynął nam ten tydzień? Raport Kolejorz #15!


Szpital
W Lechu wciąż brakuje wszystkich piłkarzy w pełni sił. Ciągle ktoś nabawia się urazów, kontuzji itp. Gergő Lovrencsics, (jeszcze przed meczem z Wisłą) NA TRENINGU oberwał piłką w głowę od Barry’ego Douglasa, w wyniku czego nabawił się wstrząsu mózgu. W pełni sprawny nie jest także Szymon Pawłowski, który podczas meczu z Lechią przesiedział całe spotkanie na ławie. Do gry wrócił dopiero Kownacki, mający problemy z więzadłem w stawie skokowym. Bez zmian w kwestii: Ubiparipa (do końca roku), Wilusza (do marca), Ceesaya (nawet do końca sezonu).

Dziękujemy, Hubert!
Z grą w Poznaniu żegna się Hubert Wołąkiewicz. Stoperowi Lechitów w styczniu wygasa kontrakt, którego klub nie zdecydował się przedłużać, w związku z warunkami, wytoczonymi przez agenta piłkarza. W efekcie czego mecz z Lechią był jego ostatnim meczem przy Bułgarskiej i ogólnie w barwach Kolejorza. Ostatnio forma Huberta wyraźnie spadła, ale mimo wszystko akurat tego piłkarza będzie mi brakować. Każdy miewał swoje gorsze dni, jednak Żabę darzę sympatią i szkoda, że już go nie zobaczymy w poznańskiej defensywie.

Burić nie traci nadziei na zdobycie mistrzostwa
Swoje zdanie na temat gry Kolejorza wyraził Jasmin Burić, mówiąc że w Lechu nikt nie traci szansy na to by być jeszcze mistrzem kraju. Cóż, trzeba mierzyć wysoko, bo ambicja popłaca, ale ważne by nie przeceniać swoich możliwości. W kwestii Lechitów wciąż nie możemy wyrazić co do tego zdania, ponieważ z nimi nigdy nic nie wiadomo. Jeden mecz im idzie lepiej, drugi gorzej, a fakty są takie, że sezon nieubłaganie w końcu dobiegnie końca. Jeśli Lechici chcą jeszcze mieć jakiekolwiek szanse na zdobycie Mistrza Polski, to muszą zacząć grać pewną piłkę. Po ostatnich meczach mam jednak wrażenie, że wzięli to sobie do serca i jeszcze pokażą, na co ich stać.

Jedenastka kolejki tradycją przy Bułgarskiej?
Kolejny raz w jedenastce kolejki T-Mobile Ekstraklasy znaleźli się Lechici. I to aż czterech Lechitów! W klasyfikacji nc+ do najlepszych piłkarzy 18. Kolejki zostali nominowani: Tomek Kędziora, Karol Linetty, Darko Jevtić i Kasper Hämäläinen. I uważam, że każdy na nią zasłużył.

Wymiana?
Jeszcze rok temu na Bułgarskiej grywał Mateusz Możdżeń. Dziś zawitał on na Bułgarską po drugiej stronie barykady, w szeregach Lechii. Pod koniec zeszłego sezonu skrzydłowy Lecha został sprzedany do Gdańska.


Jednak to nie jedyna rotacja. Od sierpnia na INEA Stadionie swoje mecze rozgrywa także Zaur Sadajew. Rosjanin zawitał do Lecha mając już na karku kilka wizyt w innych częściach świata, m.in. właśnie w Gdańsku, gdzie grał przez rok w ramach wypożyczenia.

Można więc to nazwać swego rodzaju wymianą, chociaż nie bezpośrednią, ponieważ Zaur wrócił do Polski również na zasadzie wypożyczenia, z innego klubu – Terka Groznego. Przypomina mi się tu także wędrówka trenerów w 2010 roku. Za kadencji Jacka Zielińskiego, gdy Lech zdobył Mistrzostwo Polski, trenerem Polonii Warszawa był Jose Maria Bakero. Niecałe pół sezonu później, ci sami szkoleniowcy znaleźli się po kompletnie innych stronach. Zwolniony z funkcji trenera Kolejorza Zieliński został trenerem warszawskiej Polonii, natomiast Bakero trafił do Poznania. Kibice nie wspominają go jednak najlepiej, w związku z jego brakiem sukcesów w lidze, mimo znaczących postępów na arenie międzynarodowej w 1/16 finału Ligi Europy UEFA.

Linetty, nie tak ostro!
Karol Linetty nie zagrał dziś w spotkaniu Lecha z Lechią, z powodu przymusowej pauzy. Rozgrywający Kolejorza w ostatnim meczu z Wisłą Kraków obejrzał czwartą żółtą kartkę w tym sezonie, co przyczyniło się do jego wymuszonej przerwy w grze. W grze Linettego często widzimy różnego rodzaju szczeniackie zagrania, które objawiają się niepotrzebnymi upomnieniami, opóźnianiem gry, a także zasłużonymi kartkami. Podobną sytuację obserwujemy także w wykonaniu Kownasia, choć ten ma ich (żółtych kartek) jak na razie dwie.

Znad morza do Poznania
Lech Poznań wygrał przy Bułgarskiej z Lechią Gdańsk 1:0. Spotkanie mogłoby wydać się nudne, gdyby tak tylko popatrzeć na wynik. Prawda jest jednak zupełnie inna. W dzisiejszym meczu Kolejorz mógł wygrać nawet 5:0! Dlaczego tak się nie stało, co szwankuje?

Pierwsza połowa w wykonaniu Lecha wyglądała od początku poznawczo. Obie drużyny musiały się nauczyć gry przeciwników. Ostatecznie udało się to właśnie Lechitom, którzy w 32. Minucie zdobyli bramkę na 1:0. Strzelcem okazał się Dariusz Formella, chociaż z pewną pomocą. Piłka po strzale skrzydłowego Kolejorza odbiła się po drodze od nogi obrońcy Lechii. Piłkarze mieli ogrom sytuacji, jednak nie umieli ich wykorzystać. Ewidentnie nawalał Sadajew, a także zawodziła skuteczność Kaspera. Do przerwy wynik pozostał niezmienny.


Druga połowa przyniosła jeszcze więcej sytuacji. Kolejnymi bezowocnymi próbami straszył Sadajew, który mógł w całym meczu zdobyć co najmniej dwie bramki, podwójnie nie trafiając w piłkę. W 58. minucie Kolejorza spotkała kolejna szansa. Tym razem sędzia podyktował rzut karny dla Poznaniaków. Po faulu na Darko Jevticiu nie było wątpliwości, że należy się jedenastka. Do piłki podszedł Hämäläinen, który niestety nie trafił do siatki Mateusza Bąka, a raczej trafił w bramkarza. Była to pierwsza tak pewna sytuacja zmarnowana przez Fina. Druga nastąpiła w 90. Minucie spotkania. Wówczas fenomenalnym podaniem popisał się Zaur Sadajew, jednak i tym razem Kasper nie trafił do bramki, będąc sytuacji sam na sam. Spotkanie zakończyło się tym samym bardzo skromnie.

Bardzo podobał mi się popis Darka Formelli i wcale nie chodzi mi tu tylko o jego bramkę, a o całokształt gry. Widać, że ewidentnie pracuje i stara się zrobić coś dla zespołu, co udowodnił dzisiejszym występie. Również co raz lepsze spotkania rozgrywa wypożyczony z FC Basel Darko Jevtić. Pracowicie Tomek Kędziora i co raz pewniej Paulus Arajuuri, który na początku sezonu nie wydawał się być dobrym wzmocnieniem dla drużyny z Bułgarskiej. W dzisiejszym meczu brakowało także Pawłowskiego, który jest jednak główną siłą napędową Lechitów.

Mecz z Lechią był ostatnim meczem tych drużyn w tym roku, w tej rundzie. Na kolejny trzeba czekać aż do 14 lutego 2015, kiedy na wyjeździe Lechici podejmą Pogoń Szczecin. Tymczasem żegnamy się i do usłyszenia dopiero po Nowym Roku!

Autor: Jan Śmiełowski |  jachurzeski.aos@gmail.com | foto: a o sporcie

1 komentarz:

  1. █▬█ █ ▀█▀ NIEZŁY ARTYKUŁ █▬█ █ ▀█▀

    █▬█ █ ▀█▀ EKSTRA MATERIAŁ █▬█ █ ▀█▀

    █▬█ █ ▀█▀ LUBIĘ TO █▬█ █ ▀█▀

    █▬█ █ ▀█▀ FOLLOWUJE NA TWITTERZE █▬█ █ ▀█▀

    OdpowiedzUsuń

tv