9 grudnia 2014

Juventus gra o życie. Nie tylko on


Można by sądzić, że wraz z rewolucją w Lidze Mistrzów i pojawieniem się w niej nieco słabszych na papierze drużyn, przed ostatnią serią gier będziemy się już tylko zastanawiać, która z europejskich potęg wygra poszczególne grupy. Nic bardziej mylnego! Już dzisiaj rozpoczynamy decydującą, bo ostatnią kolejkę fazy grupowej tych elitarnych rozgrywek i trzeba przyznać, że wciąż jest wiele niewiadomych.

Stara Dama nie chce powtórki
Juventus nie może pozwolić sobie ponownie na to, co wydarzyło się w zeszłym sezonie - odpadnięcie z Ligi Mistrzów już w fazie grupowej. Jednym z powodów zatrudnienia Massimiliano Allegrego w Turynie był właśnie fakt, iż ten z Milanem radził sobie w europejskich pucharach lepiej niż Antonio Conte z Juve. Po porażce w pierwszym meczu z Atlético i dwóch słabych meczach z Olympiakosem (w tym drugim mistrzowie Włoch byli o krok od katastrofy), Starej Damie nie pozostaje nic innego jak wygrać z mistrzami Hiszpanii. Szanse ku temu są, bo przecież na Juventus Stadium gospodarzom idzie zwykle świetnie, ale ekipa Diego Simeone w razie porażki większej niż jednym golem straci fotel lidera, a to już ekipie Rojiblancos niezbyt pasuje.

Z drugiej strony jest jednak Olympiakos, który w tym sezonie Ligi Mistrzów rewelacyjne mecze (jak te pierwsze z Atlético i Juventusem), miesza z występami słabszymi (szczególnie porażka 4:0 na Vicente Caldrón). Wydaje się jednak, że żadna wpadka z Malmö nie wchodzi w grę. Jeśli mistrzowie Grecji wygrają na Stadionie Karaiskákis, a Juve polegnie z Atleti, to czwarty w tym wieku awans Olympiakosu z fazy grupowej LM stanie się faktem.

Królewscy o pietruszkę, Liverpool o życie
Ciekawe spotkanie zapowiada się także na Santiago Bernabéu. Real Madryt podejmuje Ludogorets Razgrad. Warto jednak zaznaczyć, że awans i tak niepodzielnie zyskują Królewscy. Dlaczego zatem warto obejrzeć ten mecz? Może dlatego, że na wyjeździe Real wygrał zaledwie 1:2 i wcale nie było im łatwo, bo do 25 minuty, podopieczni Ancelottiego przegrywali jedną bramką. Szykuje się nam ponadto interesujące starcie w dole tabeli. Gdyby Ludogorets wygrał, co jest bardzo mało prawdopodobne, to mają jeszcze teoretyczne szanse na grę w 1/16 finału. Zadecydować może także osłabienie Galacticos. Z gry wykluczeni są Luka Modrić i James Rodríguez – obaj ostatnio w świetnej formie. Wątpię jednak, by pokonali oni takiego giganta jak Real Madryt. Większość zależy jednak od tego, jak potoczy się nam sytuacja w drugim meczu grupy B…

Anfield - to właśnie tu dojdzie do jednego z dzisiejszych meczów o życie. Od spotkania Liverpoolu z FC Basel zależeć będą bowiem losy aż trzech drużyn. Dziś na pewno usłyszymy You’ll never walk alone, ponieważ The Reds nie będą mieli łatwego zadania. Na pięć meczów w fazie grupowej, wygrali zaledwie jeden, co jest słabym wynikiem jak na zespół tej klasy. Liverpool ma na koncie tylko cztery punkty i musi się ostro przyłożyć do tego, by pokonać dziś Bazyleę, mająca ich jak dotąd sześć. Tym bardziej, że przecież pierwszy mecz już powinien im dać do myślenia. Na początku października Bazylejczycy wygrali z Liverpoolem 1:0. Niewątpliwie i tutaj nie pomogą poważne kontuzje Sturridge’a, Flanagana, czy Suso, choć ta pierwsza będzie chyba miała znaczący wpływ na grę zespołu. 

Mecz na noże w Królestwie
Trochę niesprawiedliwie, ale jednak. Bayer Leverkusen awans ma już zapewniony, więc pojedynek z Benficą zadecyduje już tylko o tym, czy Niemcy bez patrzenia się na innych będą mogli spokojnie wyjść z pierwszego miejsca. Gdyby nie to, że spotkanie odbywa się na Estádio da Luz, to tak naprawdę, końcowy rezultat tego spotkania byłby już znany. Jorge Jesus przed niedzielnymi Derbami Portugalii da bowiem odpocząć najważniejszym piłkarzom, a same Orły już teraz wiedzą, że na wiosnę nie zagrają już w żadnych rozgrywkach europejskich.

Arcyciekawie będzie natomiast na Stade Louis II. Wielokrotna arena Superpucharu Europy będzie dzisiaj miejscem pojedynku AS Monaco z Zenitem Sankt Petersburg, czyli wicemistrzów Francji i Rosji. Spotkanie zapowiada się niezwykle ciekawie, w pierwszym starciu pomiędzy tymi dwiema ekipami mieliśmy bezbramkowy remis. Zasada dzisiaj jest jednak prosta: zwycięzca wygrywa całą pulę, przegrany zostaje z Ligą Europy. Remis da awans Francuzom, chociaż nie wiadomo, czy byłaby to najlepsza opcja dla europejskiej piłki, a przede wszystkim kibiców. Monaco nie gra efektownie, w przeciwieństwie do Zenitu (choćby mecz z Benficą w Lizbonie), ale mądrze w obronie, dodatkowo promuje też młode talenty, więc w sumie... Niech się dzieje wola Nieba.

Nuuuudy
Grupa D już właściwie bez walki o nic. Chyba nikt bowiem nie przypuszcza, że grupę wygra Borussia, która dzisiaj przed własną publicznością podejmie Anderlecht, który już teraz wie, że na wiosnę po raz pierwszy od dawna będzie grać w europejskich pucharach, tyle że w Lidze Europy. Co prawda wicemistrzowie Niemiec w lidze, kolokwialnie mówiąc, dają nieco dupy (więcej o tym tutaj), to jednak w Lidze Mistrzów, oprócz ostatniego meczu o pietruszkę z Arsenalem, spisuje się całkiem nieźle. Pamiętajmy jednak, że Belgowie w tym sezonie krwi kibicom Kanonierów już nieco napsuli.

Arsenal jedzie z kolei do Stambułu i tam możemy mieć trochę większe emocje. Galatasaray przed własną publicznością zwykle jest bowiem niezwykle groźne, chociaż z drugiej strony... ostatnio wicemistrzowie Turcji w ostatnim swoim meczu u siebie w LM polegli z Borussią i to 0:4. Cesare Prandelli Galatą już jednak nie dowodzi, a drużyny z tymczasowymi trenerami często przecież sprawiają wiele niespodzianek. Prawda, kibice Chelsea?

Wielkie emocje, wielkie piłkarskie święto, a właściwie święta. Taka jest właśnie Liga Mistrzów. Wszyscy ją kochają i nawet, kiedy wiele jest już w niej wiadome, to i tak wszyscy o 20:45 zasiądą przed telewizorami, by oglądać najlepszych w Europie. A my zapraszamy Was wtedy do odwiedzenia naszego fanpage'a i komentowania wydarzeń z boisk na żywo!

Autor: Piotrek Przyborowski | @P_Przyborowski piotrek.przyborowski@gmail.com
Współpraca: Jan Śmiełowski  |  jachurzeski.aos@gmail.com | foto: Twitter / ChampionsLeague

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv