31 maja 2018

Préjuce Nakoulma - rosyjskiego koguta nie zje, ale w eliminacjach zrobił swoje [Wielcy Nieobecni #3]

Kto by się spodziewał, że do cyklu Wielcy Nieobecni trafi jeszcze niedawny przedstawiciel naszej szkalowanej ukochanej Ekstraklasy. Chociaż latem miną cztery lata od tego, jak Préjuce Nakoulma opuścił Górnika Zabrze, to właśnie na rosyjski mundial jego reprezentacja Burkina Faso miała szczególną chrapkę. I chociaż Prezes w eliminacjach prezentował się co najmniej przyzwoicie, to na MŚ go nie zobaczymy.

Był koniec października 2011 roku, kiedy to Górnik Zabrze prowadzony przez samego Adama Nawałkę pokonał przed własną publicznością Jagiellonią Białystok 2:0. Pierwszy gol padł dopiero w 81. minucie, kiedy to właśnie pochodzący z Afryki napastnik pokonał obecnie grającego w IV-ligowej Zatoce Braniewo Tomasza Ptaka.

Któż by się jednak spodziewał, że to pomeczowy wywiad przed kamerą Canal+ przejdzie do historii polskiej Ekstraklasy. Jako że Nakoulma okazał się najlepszym piłkarzem Górnika w tym spotkaniu, Stanisław Sętkowski, wierny kibic zabrzan, już po jego zakończeniu, postanowił wręczyć mu w nagrodę tradycyjnego koguta. To właśnie wtedy na pytanie Żelisława Żyżyńskiego odnośnie planów ówczesnego 24-latka wobec zwierzęcia ten wypowiedział słynne zdania: - Będę go zjadł! … Ugotuję go po afrykańsku… i będę go zjadł!.


Od tamtego czasu minęło już blisko siedem wiosen, a Nakoulma zdołał już wyfrunąć z naszej Ekstraklasy. Droga do ukochanej przez wielu afrykańskich piłkarzy powiodła go jednak przez Turcję. Dwa solidne sezony w barwach Mersin İdman Yurdu (w sumie 12 ligowych goli) dały mu możliwość kontynuowania gry w tureckiej Süper Lig nawet po spadku jego zespołu w 2016 roku. Wówczas zakotwiczył w Kayserisporze, ale wytrzymał tam jedynie pół roku. Pod koniec grudnia rozwiązał kontrakt z Turkami i czekał na propozycje.

Pośpiech nie był wskazany, bowiem przed Nakoulmą stała szansa zaprezentowania się na Pucharze Narodów Afryki. Na gabońskim turnieju walnie przyczynił się do wyjścia Ogierów z fazy grupowej. Gol w spotkaniu z gospodarzami i asysta z Gwineą-Bissau ostatecznie dały Burkina Faso pierwsze miejsce w grupie A. W ćwierćfinale to właśnie Prezes był autorem drugiego trafienia, które dobiło bezradną Tunezję. Drużyna prowadzona przez Paulo Duarte została zatrzymana dopiero w półfinale i to po rzutach karnych, które nieco lepiej wykonywali zawodnicy Egiptu. Nakoulma do jedenastki nie podszedł - ciekawe, czy decyzja portugalskiego selekcjonera była gdzieś z tyłu głowy podyktowana pewną sytuacją jeszcze z czasów gry w Górniku...


Burkina Faso w meczu o trzecie miejsce pokonało Ghanę i sięgnęło po swój drugi medal w PNA w ciągu ostatnich pięciu lat. W 2013 roku dopiero w finale jego reprezentanci dali się ograć 0:1 Nigerii. W tamtym meczu podobnie jak w zeszłorocznym starciu z Czarnymi Gwiazdami Nakoulma rozegrał pełne 90 minut.

To jednak ten drugi turniej okazał się dla niego najważniejszy z punktu widzenia rozwoju kariery. W wieku 30 lat trafił do ligi, która dla wielu Afrykanów okazuje się trampoliną do najlepszych klubów Europy. Pod koniec lutego 2017 podpisał kontrakt z FC Nantes. I tu znowu pojawiają się kolejne polskie akcenty. Po pierwsze, właścicielem klubu z Bretanii jest przecież Waldemar Kita. Po drugie, zawodnikiem klubu był już wówczas Mariusz Stępiński.

I to ostatecznie reprezentant Polski musiał Francję opuścić, gdy zaczął przegrywać rywalizację m.in. właśnie z Nakoulmą. Ten wiosną po PNA strzelił sześć goli w 11 występach. Ostatni sezon nie był dla niego taki udany - nowy trener Claudio Ranieri nie stawiał już na niego tak często. Zaledwie trzy trafienia i 1449 minut na boisku to nie jest wielkie osiągnięcie. Jedyną osłodą może być dla niego honorowe trafienie w spotkaniu z PSG i to... że włoskiego szkoleniowca w nowym sezonie na Stade de la Beaujoire już nie będzie.

Nawet jeśli Nakoulma latem opuści Nantes, to raczej nie powinien martwić się o nowego pracodawcę, bo wciąż świetnie wiodło mu się w reprezentacji. W ciągnących się dla Burkina Faso już od grudnia 2015 eliminacjach rosyjskiego mundialu w sumie udało mu się strzelić aż pięć goli, co dało mu koronę króla strzelców do spółki z nie byle kim, bo Mohamedem Salahem.

Chociaż aż cztery z tych pięciu goli padły w spotkaniach z reprezentacją Republiki Zielonego Przylądka, to właśnie te bramki podtrzymywały często Burkina Faso w grze o upragniony debiut na MŚ. Ze zwycięskim w grupie D Senegalem Ogiery nie przegrały (dwukrotnie remisując), ale marzenia prysły po zgubieniu po raz kolejny punktów w meczu z RPA w lipcu zeszłego roku.

Burkina Faso to drużyna, w której brakuje gwiazd ze światowego topu, a jednym z jej największych bohaterów w ostatnich latach jest właśnie Préjuce Nakoulma. I chociaż jego na mundialu w Rosji nie zobaczymy, to wydaje się, że przykład 31-letniego obecnie napastnika pokazuje, że nie tylko Ligue 1 może być dla piłkarzy z Afryki trampoliną do większej kariery. Nawet nasza rodzima Ekstraklasa jest dla nich ciekawą opcją, co pokazuje choćby przykład tego, że Elhadji Pape Diaw znajduje się na radarze sztabu reprezentacji Senegalu. Ach, gdyby nie te limity...

Bohaterem pierwszej odsłony nowego cyklu Wielcy Nieobecni był inny napastnik - legenda reprezentacji Stanów Zjednoczonych Landon Donovan, który niedawno postanowił już po raz drugi wznowić swoją piłkarską karierę. Jeśli jesteście zainteresowani historią zawodnika, który może nigdy nie pójdzie na emeryturę, zapraszam już teraz do lektury!

Z kolei w drugi tekst opowiada historię Ciro Immobile, który w ostatnim sezonie już nie po raz pierwszy powstał jak feniks z popiołów, zdobywając koronę króla strzelców Serie A. Do czego zaprowadziło go okładanie piłką młodszego brata? Czy wyszedł na swoje po tym, jak odrzucił go AC Milan? Przekonajcie się sami!

Piotrek Przyborowski
📷 FIFA.com (Twitter)

0 komentarze:

Prześlij komentarz

tv