17 marca 2018

Poturbowani, ale zwycięscy. Lech Poznań - Lechia Gdańsk 3:0

Dawno tak nie było, że Lech Poznań miał z kimś zdecydowanie wygrać i te przewidywania pokryły się w zupełności z rzeczywistością. Tym razem jednak Kolejorz udowodnił, że jest w formie i wygrał przed własną publicznością z beznadziejną Lechią Gdańsk 3:0. Oprócz trzech goli, już w pierwszej połowie obejrzeliśmy jednak również trzy wymuszone zmiany...

Kiedy Biało-Zieloni przyjeżdżają na Bułgarską, to nigdy nie kończy się bez ofiar. Tym razem doszło jednak do bardzo nietypowej sytuacji - trener Nenad Bjelica swoje wszystkie roszady w składzie wykorzystał w przeciągu nawet nie pół godziny. Zaczęło się od Mario Situma, jednego z najlepszych w spotkaniu z Jagiellonią, który plac gry musiał opuścić już w 18. minucie i zastąpił go na nim powracający do zdrowia Darko Jevtić.

Zanim jednak to się wydarzyło, Lech objął prowadzenie. Akcja z gatunku tych miód malina: było świetne wstrzelenie piłki w pole karne przez Łukasza Trałkę, była piętka Radosława Majeweskiego i wreszcie nie zabrakło naprawdę ładnego wykończenia przez tego pierwszego. Tym samym rzeszowski weteran Kolejorza... został z sześcioma trafieniami (pięcioma w Ekstraklasie i jednym w eliminacjach Ligi Europy) drugim najlepszym strzelcem zespołu w obecnym sezonie!

Lechici w piąte gole przeplatali z kontuzjami. Świeżo upieczony gracz lutego w plebiscycie kibiców Dumy Wielkopolski Jasmin Burić najpierw starł się w ostrym starciu z Grzegorzem Kuświkiem i choć już wtedy zaistniała groźba, że Bośniak będzie musiał opuścić boisko, to ta ziściła się dopiero po chwili, kiedy golkiper Kolejorza wybił piłkę. Matus Putnocky bez specjalnej rozgrzewki wszedł na boisko i zaprezentował się z równie dobrej strony, ratując Lecha już w drugiej części choćby przy strzale młodego Adama Chrzanowskiego.

O ile jednak przerwa Situma i Buricia ma potrwać co najwyżej dwa tygodnie i oznacza to, że być może opuszczą oni spotkanie z Wisłą Kraków (ten drugi może jednak mówić o większym pechu, bo otrzymał też powołania na zgrupowanie reprezentacji Bośni i Hercegowiny), o tyle dłużej od piłki odpocznie Mihai Radut. Rumun w jednym ze starć uszkodził więzadło poboczne w stawie kolanowym i chociaż sztab medyczny Lecha podjął decyzję o leczeniu nieoperacyjnym, to skrzydłowego nie zobaczymy na boisku przez co najmniej sześć tygodni.

Nenad Bjelica po meczu przyznał, że nigdy w jego karierze nie zdarzyło się, by musiał wykorzystać trzy zmiany już w pierwszej połowie. Dla samej Ekstraklasy to wydarzenie również niecodzienne, chociaż w przeszłości już miało miejsce (kiedy jeszcze jednak nasze kochane rozgrywki zwały się I ligą):


Chorwat przyznał, że mógł być mimo wszystko spokojny w drugiej połowie, bo jego drużyna już zawczasu wywalczyła całkiem niezły wynik. Jeszcze przed gwizdkiem oznaczającym przerwę Kolejorz podwyższył bowiem na 2:0. Maciej Gajos świetnie odebrał piłkę na własnej połowie, posłał kapitalną piłkę w kierunku Christiana Gytkjaera, a ten dzięki silnemu strzałowi pokonał wściekłego w tej sytuacji Dusana Kuciaka. Dla Duńczyka to już 14. bramka w lidze w obecnym sezonie - do prowadzącego w klasyfikacji najlepszych strzelców duetu Hiszpanów Igora Angulo i Carlitosa rosły wiking traci w tym momencie pięć bramek.

- W drugiej połowie złapaliśmy już troszeczkę luzu, możliwe, że nawet zbyt dużo w pewnych momentach. Mieliśmy jednak wynik, a mecz był już praktycznie ustawiony. Słowo drużyna jest w tym momencie kluczowe i najważniejsze - Radosław Majewski w rozmowie z Lech TV.


Maja, który ostatnio naprawdę złapał formę (a Dariusz Szpakowski zasugerował nawet jego ewentualny powrót do reprezentacji!), chyba najtrafniej podsumował drugą część spotkania. Lech miał podczas niej do zrealizowania jeden cel - dokończyć spotkanie w pełnym składzie i już bez żadnych kontuzji. Lechia natomiast bezskutecznie próbowała strzelić gola honorowego, wściekły (i przeziębiony) trener Stokowiec przy linii bocznej nie mógł uwierzyć w wyczyny jego podopiecznych. Dla gdańszczan najlepszą sytuację zmarnował nasz reprezentant Polski Sławomir Peszko, który nie trafił w piłkę po tym, jak patelnię wyłożył mu Milos Krasić.

Już wcześniej Lech dobił jednak bezradnego rywala. W 55. minucie po dośrodkowaniu Majewskiego jeden z obrońców Lechii piłkę wybił tuż pod nogi Darko Jevticia. Szwajcar zabawił się następnie z defensorami gości, by pewnym strzałem pokonać Kuciaka. Dla pomocnika Lecha był to drugi gol w drugim kolejnym meczu po powrocie po kontuzji.

Lech Poznań wygrał z Lechią Gdańsk 3:0, tym samym podtrzymując świetną passę w spotkaniach Kolejorza z tym przeciwnikiem przy Bułgarskiej. W ostatnich dwóch kolejkach Duma Wielkopolski strzeliła osiem goli - tyle samo, co w poprzednich sześciu meczach Ekstraklasy. Przy regresie formy Jagiellonii Białystok (dzisiaj po dużych perturbacjach pokonała Arkę Gdynia 3:2) i niestabilnej Legii Warszawa wydaje się, że zespół Bjelicy w obecnym sezonie naprawdę może jeszcze powalczyć o mistrzostwo Polski. W przeciwieństwie do Lechii Gdańsk, której przewaga nad strefą spadkową wynosi zaledwie dwa punkty...



Lech Poznań - Lechia Gdańsk 3:0 (2:0)
16.03.2018, INEA Stadion w Poznaniu, 20:30

Gole: 17' Łukasz Trałka, 45' Christian Gytkjaer, 55' Darko Jevtić

Lech: Jasmin Burić (30. Matus Putnocky) - Robert Gumny, Emir Dilaver, Nikola Vujadinović, Wołodymyr Kostewycz - Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Radosław Majewski - Mario Situm (18. Darko Jevtić), Christian Gytkjaer, Mihai Radut (45+1. Kamil Jóźwiak)

Lechia: Dusan Kuciak - Joao Nunes, Michał Nalepa, Adam Chrzanowski - Paweł Stolarski, Daniel Łukasik, Simeon Sławczew (71. Milos Krasić), Sławomir Peszko - Patryk Lipski - Grzegorz Kuświk, Marco Paixao (46. Ariel Borysiuk)

Kartki: Situm, Dilaver - Peszko, Nunes, Łukasik, Chrzanowski

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)

Widzów: 14 104

Piotrek Przyborowski

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv