19 lutego 2015

Trzy przewidywalne, jeden zaskakujący. Pierwsze mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów już za nami

Dziś zakończyły się cztery pierwsze mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów. Obyło się bez większych niespodzianek. Oczywiście nie oznacza to, że spotkania nie były wyrównane: padły aż trzy remisy. Jedyne, co rozczarowało to bramki, a właściwie ich brak.

We wtorek doszło do pojedynków Chelsea z PSG oraz Szachtara z Bayernem. Pierwsze ze spotkań miało być rewanżem za ubiegłoroczny ćwierćfinał, gdy ekipa Jose Mourinho po dramatycznej końcówce wygrała z rywalami z Paryża dzięki bramce na wyjeździe. Jak można było się spodziewać, portugalski szkoleniowiec wciągnął przeciwnika w swoistą partię szachów. Po pierwszej połowie Anglicy prowadzili 1:0 po golu Branislava Ivanovicia, w drugiej połowie do wyrównania doprowadził Edinson Cavani. Nikogo dziwić nie mogą statystyki; strzały 14-2 na korzyść PSG, w tym celne 7-1, posiadanie piłki „zaledwie” 54%. Jednak jedynym, co się liczy, jest wynik, a ten premiuje Chelsea nawet, jeżeli na Stamford Bridge padnie bezbramkowy remis.

Drugie spotkanie, Szachtara z Bayernem, miało być pogromem, zważywszy na różnicę klas i budżetów obu drużyn. Jednak Ukraińcy zagrali bardzo dobrze, nie pozwalając przeciwnikowi na zdobycie ani jednej bramki i pojadą do Bawarii nie tylko na wycieczkę. O ile posiadanie piłki (64%) czy statystyka strzałów (8-1) nikogo nie dziwią, to zaskakuje ilość celnych uderzeń; po jednym dla każdej z ekip. Od 65' minuty gospodarze, o ile można nazwać tak Szachtara grającego we Lwowie, grali w przewadze, ale przezornie nie poszli do ataku. Bardzo możliwe, że to dzięki temu pozostają w grze.

W środę doszło do pojedynku, który został okrzyknięty najsłabszym od lat w fazie pucharowej; FC Basel stanął naprzeciw FC Porto. Drużyna ze Szwajcarii objęła prowadzenie za sprawą Gonzaleza, ale dziesięć minut przed końcem karnego wykorzystał Danilo. W rewanżu faworytem będzie wicemistrz Portugalii, ale przy takim rezultacie nie mogą pozwolić sobie na zlekceważenie Szwajcarów, którzy przecież pożegnali już Liverpool. 



Ostatni ze środowych meczów, w którym Schalke chciało zemścić się na Realu Madryt za ubiegłoroczną porażkę 1:6. Udało się jedynie osiągnąć wynik 0:2, którego nie mają szans odrobić w Madrycie. Tym razem ekipa z Zagłębia Ruhry trafiła na Real w kryzysie, co było widać. Rozgrywanie piłki na bardzo niskim poziomie, tempo rozgrywania akcji nie porywało. Przy pierwszej bramce, zdobytej przez Ronaldo, zdecydowanie zawinił młody bramkarz – Wellenreuther, który odkupił swoje winy kapitalnie interweniując później. Obrona Schalke nie stanowiła monolitu, więc tylko 19-latek stał między BBC a kolejnymi trafieniami. Wynik ustalił Marcelo fenomenalnym strzałem zza pola karnego w 79' minucie.

Za tydzień, we wtorek zmierzą się: Juventus z Borussią oraz Manchester City z Barceloną, zapowiada się wspaniały wieczór. Środa będzie spokojniejsza, Arsenal oraz Atletico Madryt nie powinni mieć większych problemów, odpowiednio z Monaco i Bayerem Leverkusen.

Autor: Zbigniew Jankiewicz  zbig.jankiewicz@gmail.com | foto: UEFA.com

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv