16 grudnia 2014

Klęska na własne życzenie?

Po meczu z Danią Alina Wojtas i jej koleżanki nie mają już szans na awans do półfinału
Reprezentacja polskich szczypiornistek przegrała niestety swój przedostatni mecz na Mistrzostwach Europy na Węgrzech i Chorwacji. Tym razem lepsze okazały się Norweżki. Co najlepsze, jak w meczu z Danią, reprezentantki naszego kraju w pierwszej połowie prezentowały postawę na najwyższym światowym poziomie. W drugiej kompletna kicha, spadek poziomu o 80%. Dlaczego? Dobre pytanie!

Cóż, niestety, stało się. Polki co prawda szansę na awans straciły w sobotę (złośliwi powiedzą, że w pierwszej fazie grupowej), ale dzisiaj z Norweżkami miały powalczyć, pokazać, że mają honor i to czwarte miejsce na ubiegłorocznych MŚ nie było przypadkiem. Przynajmniej kibice tak myśleli, bo sam Kim Rasmussen powiedział: - W meczu z Norwegią dam odpocząć najlepszym zawodniczkom, aby w meczu z Rumunią powalczyć o 2 punkty. Postawa co najmniej (!) kontrowersyjna. Tym bardziej, że Rumunki pokonały bardzo mocne Hiszpanki.

Bogu dziękując, trener kadry narodowej aż tak nie zdurniał i od samego początku na parkiecie pojawiły się Kinga Grzyb, Alina Wojtas, Karolina Kudłacz i ta najważniejsza, Kinga Byzdra. Byzdra, która ominęła tak naprawdę cały turniej, w pierwszej połowie wprowadziła dużo dobrego do naszego zespołu. Przede wszystkim Karolina Kudłacz nie musiała rozgrywać, a mogła skupić się typowo na grze w ofensywie. Oprócz tego, Byzdra dała zespołowi coś ważnego - wiarę. Zawodniczki grały z pasją, można było zauważyć większe zaangażowanie niż w poprzednich meczach. To jest niesamowite, jak jedna zawodniczka może zmienić drużynę. Nawet Marta Gęga zagrała solidnie. Iwona Niedźwiedź także zaczęła trafiać gole, rzuciła ich cztery! 

Kobiety zmienne są
Niestety w drugiej połowie Polki zagrały jakby w przerwie Trener Rasmussen nastrzelał im po pysku. Za ostro? Przepraszam, ale tego nie da się inaczej wytłumaczyć. Niektórzy powiedzą, że to Norweżki były bardziej zmotywowane, bo wygraną zapewniłyby sobie awans do półfinału... Nie. To zdarzyło się kolejny raz, w meczu z Dunkami też po pierwszej połowie popadaliśmy w hurraoptymizm. Skończyło się tak, jak wszyscy pamiętają. Porażką i słabą grą w drugiej części. Na Twitterze znalazłem bardzo fajne zdanie - Kobieta zmienną jest. W naszym przypadku siedem kobiet (no może kilka więcej). Szkoda, że zawsze zmiana nastroju to schemat Dobra graFatalna gra. Czemu nie może być na odwrót? No właśnie, jest jedno logiczne wytłumaczenie. Złe przygotowanie fizyczne i psychologiczne. W drugich połowach Polki po prostu wysiadają, nie mają siły. W dodatku myślą, że czteropunktowe prowadzenie wystarczy, aby wygrać mecz. To nie piłka nożna. W handballu takie przewagi, to kwestia 2-3 minut. Zastanawia mnie; dlaczego rok temu na MŚ nie było takich sytuacji? Duma? Wątpię. W tej kadrze jest dużo śmiechu, a zawodniczki wiedzą co muszą poprawić. Trener Kim Rasmussen musi mocno nad tym popracować. 

Cel: Rumunia
W środę Polki zmierzą się z Rumunkami w ostatnim meczu Mistrzostw Europy. To spotkanie jest najważniejsze, podopieczne norweskiego trenera muszą dać z siebie 100% i pokazać, że ten zespół pomimo wpadki na tym turnieju, nadal ma potencjał. Szanse są, bo czysto teoretycznie to najsłabszy przeciwnik w drugiej fazie turnieju. Teoretycznie, bo zwycięstwo z Hiszpanią dało do myślenia. Jednakże to raczej była wpadka La Furia Roja a nie przejaw geniuszu Rumunii. Jest to reprezentacja, która zajmuje trzecie miejsce w grupie I, niestety my już ich nie przegonimy, a więc na tym turnieju walczymy już tylko o 11. miejsce (trzeba wygrać i liczyć na porażkę kogokolwiek w meczu Niemcy - Słowacja).

Turniej trzeba zaliczyć do nieudanych, wpisać do czarnej listy i o tym zapomnieć. Walczyć o Igrzyska, przyszłoroczne Mistrzostwa Świata i tam osiągnąć sukces. Potencjał jest. I to duży. Wojtas, Grzyb, Niedźwiedź, Byzdra, Kulwińska, Zalewska, Siódmiak itd., to nadal są nazwiska, które wzbudzają strach w oczach rywalek. Pomimo wieku i dużego doświadczenia. Mam nadzieję, że pograją jeszcze parę lat. Teraz cel: Rumunia. Do boju!

Autor: Artur Kwiatkowski | @ArtiKwiatkowski | foto: Polskie Radio / Zsolt Czegledi

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv