11 grudnia 2020

Violetta Biegańska: Miniony rok wymagał od kobiecego futbolu wyjścia ze strefy komfortu

O tym, że Wielkopolska futsalem stoi, wiemy nie od dzisiaj. Rok 2020 przyniósł paniom z AZS UAM Poznań wicemistrzostwo kraju. O tym niebywałym sukcesie, ale także ogólnej sytuacji kobiecej piłki w regionie czy też projekcie prosto od Disneya więcej opowiedziała nam Violetta Biegańska, II trenerka poznańskiego zespołu, pracująca także w Akademii Warty Poznań.

Mateusz Włodarczyk, aosporcie.pl: - Podsumowanie 2020 roku zacznijmy od gratulacji zdobycia wicemistrzostwa Polski futsalistek AZS UAM Poznań. W klubie ciągle żyjecie tym sukcesem?

Violetta Biegańska: - Oczywiście dziękujemy, jeśli chodzi o świętowanie celebracja trwała dosyć krótko ze względu na przesunięcie finałów na termin wrześniowy. Po turnieju mieliśmy tydzień odpoczynku i planowanie przygotowań do kolejnego sezonu.

- Jak wyglądają treningi zawodniczek w trakcie pandemii? Trenują raczej indywidualnie w domach czy udaje się spotkać na hali?

- Staramy się zachować bezpieczne standardy, tego również wymaga od nas uczelnia, ale przy tym próbujemy jak najczęściej trenować na hali. Sporty zespołowe wymagają zgrania, więc nie wyobrażam sobie trenować tylko indywidualnie. Na pewno jesteśmy jednak bardziej wyczuleni na gorsze samopoczucie zawodniczek i wtedy dopuszczamy trening indywidualny w domu.


- Początek sezonu w wykonaniu zawodniczek AZS UAM Poznań był bardzo dobry, trzy zwycięstwa w trzech pierwszych spotkaniach, jednak ostatnio przytrafiła się porażka 3:4. Myśli Pani, że Waszym zawodniczkom przydał się taki zimny prysznic?

- Rok temu takim meczem było spotkanie z AWF Warszawa, gdzie mając przewagę w ataku przegrałyśmy 0:1, a w meczu rewanżowym wygrałyśmy, strzelając siedem goli. Trudno utrzymać równy poziom przez cały sezon, ale na pewno porażka uczy więcej niż seria zwycięstw i ta lekcja przyda nam się w tych najważniejszych momentach sezonu.

- Rozumiem, mam nadzieję zatem, że historia się powtórzy. Odnośnie nauki, dwa miesiące temu w Poznaniu odbyło się szkolenie Playmakers współorganizowane przez PZPN i UEFA, a wspierane przez Disneya, mające na celu popularyzację futbolu wśród dziewczynek. Jak duże było zainteresowanie tym wydarzeniem? Widać już jego pierwsze efekty w Wielkopolsce i Poznaniu?

- Ośrodek w Poznaniu rusza dopiero w styczniu, ale po samym szkoleniu miałam pozytywny odzew rodziców i bez większej reklamy kilku nowych wyraziło chęć na udział swoich córek w tym projekcie. Patrząc na poznańskie szkółki, widzę coraz więcej dziewczynek chcących trenować piłkę nożną, więc mam nadzieję, że w czerwcu zobaczymy efekty Playmakers.


- Czy na przestrzeni lat zauważyła Pani wzrost zainteresowania piłką nożną wśród najmłodszych Wielkopolanek?

- Tak, dostrzegam wzrost liczby zawodniczek, jestem przy kadrze selekcyjnej dziewcząt Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej i moim zadaniem jest wyszukiwanie zawodniczek w naszym województwie. Cieszy mnie, że dziewczynki pojawiają się nawet w tych małych klubach w miasteczkach i wsiach. Kiedyś było to nie do pomyślenia.

- Za kilka tygodni koniec roku 2020, bardzo specyficznego z wielu względów, ale tematem numer jeden była i jest nadal pandemia koronawirusa. Jak w kilku zdaniach podsumowałaby Pani ten rok w kontekście piłki nożnej kobiet w kraju i w regionie? Był on Pani zdaniem gorszy niż poprzednie lata?

- Na pewno dla wielu zawodniczek te ostatnie 12 miesięcy były wyzwaniem przede wszystkim pod kątem mentalnym. Ich motywacja była mocno zachwiana, a wszystko przez brak pewności powrotu do gry. Rok 2020 był inny i wymagał od klubów wyjścia ze strefy komfortu i kreatywnego zorganizowania. Podobnie będzie zapewne również w najbliższych miesiącach.


Mateusz Włodarczyk
 @mtwlodarczyk
📷 RaJu photography / Violetta Biegańska - Archiwum prywatne

0 komentarze:

Prześlij komentarz