14 czerwca 2018

Tomasz Cywka w Lechu Poznań. Walczak, który "Kolejorzowi" na pewno nie zaszkodzi


O transferze Tomasza Cywki do Lecha Poznań krążyły już niemal legendy. 29-latek już od dobrych kilku tygodni był dogadany z Kolejorzem, ale klub zwlekał z oficjalnym ogłoszeniem swojego pierwszego letniego wzmocnienia. Ostatecznie nastąpiło to wczoraj, tuż przed początkiem rosyjskich mistrzostw świata. Całkiem sprytnie.

Na przyjście gliwiczanina na Bułgarską zapowiadało się już pod koniec kwietnia, kiedy pisałem o tym, że Cywka będzie pierwszym letnim wzmocnieniem, którego dokona... Nenad Bjelica. Po dwóch tygodniach Chorwata już stolicy Wielkopolski nie było. Można się domyślać, że zawodnik wtedy Wisły Kraków zawczasu dogadał się już jednak z Lechem w sprawie swojego kontraktu (ostatecznie do 2020 roku z opcją przedłużenia o kolejny sezon) i tak oto czekano jedynie na oficjalne potwierdzenie tego transferu.

Pijawki (należy ich rozróżniać od zwykłych kibiców niebiesko-białego klubu) na Twitterze niejednokrotnie wyszydzały ten ruch Lecha. Może Cywka to rzeczywiście nie jest na boisku wirtuoz, może od swojego powrotu do Polski przez trzy lata zanotował jedynie sześć asyst. Jednak należy przy tym pamiętać, że to piłkarz o charakterystyce, którego Kolejorzowi w minionym sezonie:

- To zawodnik uniwersalny, który może grać na pozycji prawego obrońcy i środkowego pomocnika. Obserwowaliśmy go jeszcze w czasie gry na poziomie Championship. Nie bez znaczenia jest fakt, że to Polak, którego charakteryzuje silna osobowość, odporność na stres i który poradzi sobie z dużą presją w Poznaniu - mówi w rozmowie z oficjalną stroną Lecha dyrektor działu skautingu Kolejorza, Tomasz Wichniarek.
Właśnie ta uniwersalność zadecydowała o tym, że Cywka trafił na Bułgarską. Tylko w minionym sezonie grał zarówno jako defensywny pomocnik, jak i prawy obrońca. Po sprzedaży Abdula Aziz Tetteha w zespole zabrakło realnej alternatywy dla duetu Trałka - Gajos. Nie zdziwi mnie jednak, jeśli Cywce szybciej przyjdzie zadebiutować na boku defensywy. Szczególnie, że nawet jeśli Robert Gumny nie zostanie latem szybko sprzedany, to przez zabieg łąkotki do treningów z zespołem wróci nieco później.

Zrozumiała jest dla mnie konstruktywna krytyka ze strony niektórych fanów. Klub, który zarobił w minionych latach miliony euro na transferach swoich wychowanków, nie może latem sprowadzać tylko samych niemal 30-latków, którym skończył się kontrakt z poprzednim pracodawcą. Jednak Kolejorza nie jest też stać na samych, często przepłaconych gwiazdorów. Taki piłkarz jak Cywka z pewnością nie obniży jakości tego zespołu, a wręcz przeciwnie - ze spokojem może okazać się przy Bułgarskiej całkiem miłym zaskoczeniem. Chociaż z jednej strony może mu towarzyszyć większa presja ze strony kibiców, z drugiej - większość z nich ubzdurała sobie, że to zawodnik tak bezbarwny, że niczego od niego wielkiego nie oczekują. I to może być ogromny atut samego piłkarza.


Oczywiście Lechowi nie można odmówić sprytu, bowiem przyjście Cywki ogłosił na dzień przed rozpoczęciem mundialu w Rosji. Chociaż teoretycznie klub powinien chcieć uzyskać przy okazji transferu jak największy rozgłos, przy napiętej atmosferze na linii Lech - kibice, najlepiej było na to poczekać właśnie na taki moment, jaki wybrano, tym samym oszczędzając samego piłkarzowi choć trochę hejtu. Przecież on zaraz przystąpi do treningów z drużyną!

Ponad sto występów w nie byle jakiej przecież Championship, do tego trzy pełne sezony na różnych pozycjach w Wiśle Kraków. Chociaż nie jest to dla mnie jakaś transferowa bomba, to z pewnością daję Tomaszowi Cywce szansę na pokazanie swoich umiejętności. A niektórym radzę, by nie oceniała transferu po samych statystykach bez zobaczenia danego piłkarza w barwach zespołu, któremu kibicujecie. W ostatnich latach często podniecaliście się tzw. zagranicznym szrotem, a potem ten niejednokrotnie pokazywał Wam na boisku przysłowiowy środkowy palec...


Piotrek Przyborowski
📷 lechpoznan.pl/fot. Adam Ciereszko

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv