27 czerwca 2018

Rybie nie wyszło, uda się Żubrowi? Jakub Żubrowski blisko Lecha Poznań


Kilka dni temu wziął ślub, później wyjechał na zgrupowanie do Grodziska Wielkopolskiego, a być może już niedługo zmieni też klub. Jak poinformował KKSLech.com, Jakub Żubrowski jest jednym z kandydatów na nową szóstkę w Lechu Poznań. Czy Polak, który ma trafić do stolicy Wielkopolski, jeśli nie wypali transfer Manolisa Siopisa, ma szansę stać się w Kolejorzu ważną postacią?

26-latek długo czekał na debiut w Ekstraklasie. Do niej trafił przed rundą wiosenną sezonu 2016/2017, kiedy po kilku latach spędzonych w Stali Mielec powrócił do klubu, w którym spędził swoją całą juniorską karierę - Korony Kielce. Tam u Macieja Bartoszka szybko stał się ważnym ogniwem świętokrzyskiego zespołu. Od marca 2017 do marca 2018 w lidze przegapił tylko 23 minuty i dwa spotkania, które musiał odpuścić ze względu na nadmiar żółtych kartek. Końcówkę minionych rozgrywek stracił ze względu na bardzo bolesną i przeciążeniową kontuzję - zapalenie spojenia łonowego.

Minione tygodnie były z pewnością dość emocjonujące dla defensywnego pomocnika Korony. W sobotę poślubił swoją narzeczoną Agatę w Bazylice Katedralnej w Kielcach. Na zabawę nie było jednak dużo czasu, bowiem już dzień później Scyzory rozpoczęły przedsezonowe zgrupowanie w Grodzisku Wielkopolskim.

Na nim zabrakło już kolegi Żubrowskiego ze środka pola, Gorana Cvijanovicia. Słoweniec od lipca będzie nowym zawodnikiem Arki Gdynia, która w dodatku za nowego pomocnika nie musiała zapłacić choćby złotówki. Jego kontrakt z Koroną kończy się bowiem wraz z końcem czerwca.

3 mecze - tyle przeciwko Lechowi rozegrał w barwach Korony w Ekstraklasie. Jego bilans to 1 wygrana i 2 porażki

To powoduje, że sprzedaż Żubrowskiego do Lecha wydaje się na pierwszy rzut oka mało prawdopodobna. Umowa 26-latka z kieleckim klubem wygasa dopiero w 2020 roku, więc wątpliwe, że nawet słabo zarządzana Korona zdecydowałaby się go sprzedać za frytki. Przypomnijmy, że kiedy w 2010 roku Kolejorz kupił z tego zespołu Jacka Kiełba (człowieka mimo wszystko jednak o zupełnie innym statusie w Kielcach niż Żubrowski), to zapłacił za niego ćwierć miliona euro. Za defensywnego pomocnika teraz Lech musiałby zapłacić zapewne zdecydowanie więcej.

Z pewnością pozyskanie wyróżniającego się na tle ligowej papki Polaka, który wciąż jest stosunkowo młodym graczem, nie byłoby złym ruchem. Żubrowski na liście życzeń Lecha nie jest co prawda zawodnikiem numer jeden na tej pozycji. Wyżej od niego jest były młodzieżowy reprezentant Grecji Manolis Siopis, ale za niego Olympiakosowi trzeba by zapłacić najprawdopodobniej ponad milion euro. Z kolei Pedro Tiba, który lada chwila powinien podpisać kontrakt z Lechem, to zawodnik dużo bardziej ofensywny.

Rzekome zainteresowanie Lecha Żubrowskim nie musi być wcale zwykłą plotką. Ostatnio pojawiły się doniesienia, że Korona sprawdzi Daniela Pedersena, któremu właśnie kończy się kontrakt z duńskim Aarhus. 25-latek to piłkarz o bardzo podobnym profilu do Polaka, a w dodatku były młodzieżowy reprezentant swojego kraju.

A co do Żubrowskiego, to osobiście chętnie zobaczyłbym w Kolejorzu. W Koronie pokazał, że powinien być wyrzutem sumienia polskich skautów, którzy nie zauważyli szybciej tak obiecującego pomocnika. Wiosną zainteresowanie tym zawodnikiem wyrażały kluby włoskie (Bologna, ponoć też Udinese), a także Fortuna Düsseldorf. Gdyby więc teraz to Lechowi udało się go ściągnąć do Poznania za w miarę przyzwoite pieniądze, byłby to z pewnością sukces działu sportowego klubu.


Piotrek Przyborowski
📷 Oskar Jahns / aosporcie.pl

0 komentarze:

Prześlij komentarz

tv