26 czerwca 2015

Eurowpierdol: Losowania - pierwsze starcie


Czas rozpocząć tradycyjny letni eurowpierdol. Mamy jednak nadzieję, że w tym roku będzie inaczej. Pokrótce przedstawiamy, co czeka naszych reprezentantów w pierwszych potyczkach.

Lech Poznań
Mistrzowie Polski w walce o Ligę Mistrzów zmierzą się z FK Sarajewo. Mistrzowie Premijer Ligi wygrali w tym sezonie najwięcej spotkań, a przegrali zaledwie dwa. Dodatkowo właścicielem tego klubu jest ekscentryczny Vincent Tan, któremu w przeszłości poświęciliśmy tu nawet cały artykuł.

Będzie to niełatwy przeciwnik dla Kolejorza, szczególnie że wszyscy pamiętamy ostatnie potyczki ze Stjarnan i Żalgirisem. Jednak możemy już zaobserwować transfery ze strony Lecha i to nie jeden lub dwa, ale aż cztery. Poznaniacy wzmocnili się na razie o dwóch napastników, obrońcę i pomocnika, więc widać że mają ochotę powalczyć o Ligę Mistrzów i wielkie pieniądze. 

Legia Warszawa
Wielki pokonany w Ekstraklasie też chce powalczyć o europejskie puchary. W tym przypadku sytuacja nie jest jeszcze jasna, ponieważ Legia trafi na zwycięzcę z dwumeczu w pierwszej rundzie, czyli rumuńskie Botosani, albo gruzińskie Spartak Cchinwali. Powiedzmy sobie szczerze, że obie te drużny brzmią dla nas egzotycznie, ale wydaje się, że tak wysoko aspirujący wicemistrzowie Polski nie powinni mieć żadnego problemu z którymkolwiek z tych rywali.

Gruzini w ostatnim sezonie zajęli w swojej lidze czwarte miejsce i do pucharów awansowali (po raz pierwszy w swojej historii) dzięki temu, że tamtejszy puchar zgarnęło trzecie Dinamo Tbilisi. Z kolei Botoșani w Lidze I uplasowali się na dopiero ósmej pozycji, ale w rumuńskiej piłce dzieje się jak dzieje (CFR Cluj, które zajęło trzecie miejsce, początkowo miało mieć odjęte aż 24 punkty, co oznaczało spadek!) i pięć drużyn, które uplasowały się wyżej niż klub z północy tego niezwykle ciekawego kraju, nie dostało licencji na grę w pucharach. Tak oto zaledwie 14-letni klub dostał się do piłkarskiej elity.

Tak czy inaczej, w obu przypadkach mamy nadzieję, że nie będzie problemu i przypominamy, żeby przed meczem dokładnie sprawdzać listy zgłoszonych zawodników. 

Jagiellonia Białystok
Jagiellonia podobnie jak Śląsk zagra od pierwszej rundy. Ich rywalem będzie FK Kruoja Pokroje z Litwy. Co zabawne, białostoczanie będą mieli do przejechania zaledwie 400 kilometrów, czyli mniej niż na niektóre wyjazdy w Ekstraklasie. Ta wiadomość z pewnością ucieszyła trenera Michała Probierza, który wcześniej narzekał, że polskich klubów po prostu nie stać na wycieczki do Kazachstanu.

Innego wyniku niż awans Jagiellonii się nie spodziewamy. Litewskiej ekipie po prostu teraz nie idzie, po zdobyciu wicemistrzostwa w 2014 roku (system wiosna-jesień), w 2015 roku radzi sobie znacznie słabiej i walczy o utrzymanie. Trudno znaleźć w tej ekipie jakichś ciekawych zawodników, warto jednak zwrócić uwagę na Edelino Ié oraz Diogo Gouveię. To dwaj młodzi (21 i 20 lat) Portugalczyków, którzy coś w futbolu jeszcze osiągnąć mogą.

W przypadku Jagi trzeba pamiętać o wielkim osłabieniu, jakim jest niewątpliwie sprzedanie Michała Pazdana do Legii za 700 tysięcy euro. To jednak pieniądze całkiem spore, sądzimy, że dla białostoczan nawet bardzo spore. Trzeba jednak przyznać, że transfery Probierza też są całkiem niezłe: przyszedł m.in. niedoceniany w Lechii Piotr Grzelczak czy gwiazda II ligi Łukasz Sekulski.

Śląsk Wrocław
Ostatnim polskim klubem walczącym o awans do Ligi Europy jest drużyna z Dolnego Śląska, która w pierwszej rundzie zagra ze słoweńskim NK Celje. Wydaje się, że to też rywal, którego reprezentant Polski powinien przejść, ale nie takie rzeczy już się działy. Wrażenie może robić z pewnością Sunny Omoregie - Nigeryjczyk w ostatnim sezonie w 38 meczach strzelił 19 goli, a w juniorskich latach był zawodnikiem m.in. Realu Madryt czy Espanyolu.

Tadeusz Pawłowski na razie może się pochwalić pozyskaniem Jacka Kiełba, który momentami niemal w pojedynkę ratował w ostatnim sezonie Koronę Kielce oraz doskonale znanego wrocławskiej publiczności (komu?) Adama Kokoszkę. Najprawdopodobniej z klubu odejdzie jednak Marco Paixão, a to byłby jednak pewien problem.

O ile ze Słoweńcami nie powinno być raczej problemu, to sytuacja może się pogorszyć w drugiej rundzie gdzie Śląsk trafi na świetny zespół ze Szwecji IFK Goteborg. Wrocławianie nie mają dobrych wspomnień w starciach ze Szwedami - trzy lata temu zgarnęli ostry eurowpierdol od Helsingborga w eliminacjach Ligi Mistrzów (1:6 w dwumeczu). Oby tym razem tak nie było.

Mamy nadzieję, że w tym roku zobaczymy w fazach grupowych wszystkie polskie drużyny (heh)... nadzieja matką głupich, wiemy, wiemy. Niemniej, co innego nam pozostaje? Polskie kluby powoli zaczynają się odradzać i obyśmy w tym sezonie odzwierciedlenie tego mogli podziwiać na boiskach. 

Autorzy: Olaf Łożyński, Piotr Przyborowskithelozo98@gmail.com, piotrek.przyborowski@gmail.com | @P_Przyborowski | foto: UEFA.com

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv