4 listopada 2014

Pieniądze to nie wszystko, czyli Lewandowski pod lupą…

W sobotnim meczu Bayern Monachium wygrał u siebie z Borussią Dortmund 2:1. Przełomowym momentem w całym meczu była bramka Roberta na remis 1:1. Wiele osób wygłasza swoje zdanie na temat tego i owego. Co dokładnie sądzą o działaniach Polaka?

Szlagier Bundesligi!
Od początku obie drużyny narzuciły dobre tempo, chociaż widać było wyraźne skupienie podopiecznych Jürgena Kloppa. Gospodarze pewnie grali piłką, chociaż Bayern powoli zaczął przejmować inicjatywę. W 31 minucie zostali jednak skarceni przez Marco Reusa. Niemiec dostał idealne dośrodkowanie na główkę i pokonał Manuela Neuera. Był to jednak koniec sukcesów Borussii w tym meczu. Na drugą połowę wyszli niestety już nie tak skupieni, za to Bayern zmotywowany chciał odrobić stratę. Po upływie 25-ciu minut na boisku zameldował się długo wyczekiwany Franck Ribéry, który zmienił Mario Götze. Nie trzeba było długo czekać na efekt tej rotacji. Jeszcze w 70. minucie meczu gola na remis zdobył Robert Lewandowski. Stadion wybuchnął okrzykami kibiców Bayernu. Wszyscy skandowali nazwisko Polaka. Ucichli natomiast tylko trenerzy, piłkarze i kibice Borussii. W 85. minucie ostateczny wynik ustalił Arjen Robben strzelając gola z rzutu karnego. Wynik nie uległ już zmianie i mecz dobiegł końca.

Ważna bramka w tym ważnym dniu…
Robert po bramce nie wykazywał jednak wyraźnej radości. Nie było to chyba jednak spowodowane tym, że strzelił bramkę dawnym kolegom, ale tym, że tego gola Polak zadedykował swojemu zmarłemu ojcu. Dlaczego akurat tego dnia? Ponieważ to właśnie 1-ego listopada był rozgrywany ów mecz, a więc w dzień Wszystkich Świętych. Po zdobytej bramce ‘Lewy’ tylko wzniósł oba palce wskazujące w niebo i przybił piątkę z kolegami.



Co na to kibice dawnego klubu Roberta?
Jak już wspomniałem, po golu ‘Lewego’ sektor gości ucichł. Jednak nie mylmy tego z wygwizdywaniem. Fanatycy Borussii kwapili się do tego, by mścić się, lub oczerniać ich byłego strzelca. Z tego co pamiętam, nie usłyszeliśmy oklasków, ale także na pewno nie skrajnej zazdrości. Jednak nie wszyscy byli takiego zdania…

Milczenie nie zawsze wyraża to co czujemy…
Dosłownie! Po sobotnim meczu Robert podszedł do byłego kolegi z drużyny – Marco Reusa. Normalne, chciał mu podziękować za grę, czy też po prostu się przywitać, jak przystało na człowieka z klasą. Tymczasem spotkał się on z niecodzienną reakcją. Oceńcie sami…


Widać wyraźnie, że Lewandowski podszedł, by uściskać skrzydłowego Borussii i powiedzieć parę słów, jednak spotyka się z dziwnym zachowaniem Niemca. Ten jakby arogancko, lekceważąco, nawet nie spogląda w oczy Polskiemu napastnikowi. Trudno powiedzieć, czy to zazdrość, czy własne zasady, mówiące o tym, że dla Reusa nie liczy się gra dla lepszych zarobków, a bardziej dla sentymentu i pozostania w obecnym klubie – w skrócie „Pieniądze to nie wszystko”. Nie chcę oceniać tego zachowania subiektywnie, ale nawet będąc obiektywnym uważam, że mogę powiedzieć, że to zachowanie było, delikatnie mówiąc, troszkę nieodpowiednie… Z drugiej strony, może było to zwyczajne niezadowolenie z wyniku i nie ma co doszukiwać się drugiego dna.

Nie zasłużyliśmy na porażkę…
Tak spuentował to spotkanie szkoleniowiec Borussii – Jürgen Klopp. Trener chwalił piłkarzy za dobrze rozegraną pierwszą połowę, skarcił natomiast na brak koncentracji w drugiej. Stwierdził, że zasłużyli chociaż na jeden punkt i dodał, że jest to „wkurzające”. Przed meczem wyraził także swoją obawę ws. ostatniej formy Roberta: - Pozostaje mieć nadzieję. I jak widać, dobrze wiedział co mówi…

Lewandowski będzie miał coraz większy wpływ na grę Bayernu!
Zdaniem Thomasa Bertholda – Mistrza Świata z 1990 roku, obecnie pracującego dla Eurosportu 2 – Robert Lewandowski nie pokazuje jeszcze w Bayernie pełni swoich możliwości. W Borussii pokazywał znacznie więcej, ale widać, że z dnia na dzień coraz bardziej będzie miał wpływ na to, jak będą wyglądały mecze Bayernu. Można odnieść wrażenie, że w zespole Pepa Guardioli jest nieco więcej indywidualistów. Co za tym idzie, trochę rzadziej możemy oglądać podania do Polaka. Okazji do strzałów na pewno będą szukali tacy piłkarze jak: Arjen Robben, Mario Götze czy Thomas Müller. Mamy jednak nadzieję, że z czasem to ulegnie zmianie i piłkarze Bawarskiego Mistrza Niemiec zaczną częściej dogrywać piłki do naszego napastnika.

Doceniony przez Kickera!
Zapewne nie tylko ja zauważyłem ostatnią, coraz lepszą formę Lewandowskiego. Robert został wybrany do jedenastki 10. kolejki Bundesligi, już drugi raz w tym sezonie. Za sobotni mecz Polak uzyskał notę 2. Nie, nie poszło mu tak źle. W skali Kickera najlepszą notą jest 1, najgorszą zaś 6. Poprzednim razem, po meczu z Hannoverem, Lewy zdobył dwie bramki, w wyniku czego jego ocena wynosiła 1,5.

Ostatnie osiągnięcia Roberta Lewandowskiego, byłego szaraczka ze Znicza Pruszków, zasługują na docenienie. Polak nie jest jeszcze w pełni zgrany z nowym zespołem, ale widać, że powoli zaczyna rozumieć ich grę i jestem pewien, że wkrótce ponownie zobaczymy jego występy na skalę światową. Być może już jutro, kiedy w 4. kolejce Ligi Mistrzów, Bayern w rewanżowym spotkaniu, podejmie Romę. Przypomnijmy, że ostatnim razem Bawarczycy rozgromili Rzymian aż 1:7! Jedna bramka należała wówczas do Lewandowskiego, a jak będzie teraz? Oglądajcie już jutro o 20.45!

Autor: Jan Śmiełowski |  jachurzeski.aos@gmail.com | foto: Przegląd Sportowy

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv