22 sierpnia 2014

Najlepsza liga świata dopiero się zaczyna


Już jutro, wieczorem wszystko się zacznie. Czas na najlepszą ligę świata - Primera División. A w tym sezonie uwagę poświęcić będzie można jej po raz pierwszy od dawna nie tylko ze względu na dwóch gigantów.

Przystawką do dania, a może nawet czymś więcej będzie oczywiście piątkowy Superpuchar Hiszpanii, w którym emocji z pewnością nie zabraknie. W pierwszym pojedynku Realu z Atlético padł remis 1:1, a to oznacza, że na Vicente Calderón będzie dzisiaj naprawdę ciekawie.

Kto za Atlético? Atlético!
Drużyna Diego Simeone w tym sezonie będzie musiała dzierżyć tytuł obrońcy mistrzostwa. Nie jest to rzecz łatwa, o czym kilka ładnych lat temu przekonały się Valencia i Deportivo. Los Colchoneros nie popełnili jednak błędów, w szczególności na rynku transferowym. Działacze z nad Manzaranes co prawda sprzedali do Chelsea Filipe Luísa i Diego Costę, a Thibaut Courtois powrócił na Stamford Bridge po i tak już długim wypożyczeniu, ale Rojiblancos pieniądze zarobione na tych piłkarzach bardzo dobrze zainwestowali.

Za krnąbrnego reprezentanta Hiszpanii przyszedł niechciany w Bayernie Mario Mandžukić. Chorwat jest zdecydowanie osobą zdolną do tego, by walczyć z Leo Messim i Cristiano Ronaldo o Trofeo Pichichi. Nie należy też zapominać o Antoine'a Griezmannie, który przez lata brylował w barwach Realu Sociedad. Brazylijskiego bocznego obrońcę polskiego pochodzenia będzie się starał natomiast zastąpić jego rodak, Guilherme Siqueira. Transfer 28-latka z pewnością również się opłaci, bo mimo że ostatni czas spędził on w Benfice Lizbona, to Primera División zna doskonale z gry dla Granady. Jest jeszcze oczywiście ważna pozycja bramkarza, na której udało się obsadzić aż dwóch klasowych piłkarzy. Biorąc pod uwagę tylko wysokość odstępnego, bronić powinien kupiony z ekipy mistrzów Portugalii Jan Oblak, jednak w letnich sparingach Simeone zachwycony był podobno Miguelem Ángelem Moyą i to być może wyspiarz dostanie swoją szansę.

Mimo wszystkich strat personalnych, Atlético zachowało swój największy klejnot - trenera. Cholo kuszony był przez reprezentacje Hiszpanii i Argentyny, ale ostatecznie zdecydował się pozostać na Vicente Calderón i podobnie jak Jürgen Klopp w Borussii wciąż będzie próbował przeciwstawiać się tym najmożniejszym w europejskim futbolu.

Kto po mistrzostwo?
Wydaje się więc, że w tym roku walka o mistrzostwo po raz drugi z rzędu nie rozstrzygnie się między tylko dwoma gigantami, ale ponownie powalczą o nie obie drużyny z Madrytu i Barcelona.

Barcelona tego lata przebudowała niemal doszczętnie swoją szatnię. Camp Nou opuściło aż dziesięciu zawodników. Do tych najważniejszych start oczywiście należy zaliczyć Cesca Fàbregasa, Alexisa Sáncheza, Carlesa Puyola oraz Victora Valdésa. Starta tych czterech zawodników, przynajmniej moim zdaniem, jest nieporównywalna do wzmocnień. Przyszli co prawda Luis Suárez oraz Ivan Rakitić, a także dwóch już teraz znienawidzonych obrońców (Mathieu i Vermaelen) i duet bramkarski (Ter Stegen i Bravo), ale i tak uważam, że starty są większe niż wpływy. Katalończycy wygrywają jednak u mnie wychowankami, bo Rafinha i Munir mogą w tym sezonie naprawdę namieszać. A kolejne wypożyczenie Deulofeu (tym razem do Sevilli) zapewne również się opłaci i piłkarzowi, i obu klubom.

foto: The Japan Times

Z kolei Królewscy, to nie ulega wątpliwości, w tym roku postawili zdecydowanie na transferowe bomby. Nie kupowali tak jak Blaugrana hurtowo, ale jakościowo. Toni Kroos z pewnością przyniesie dużo korzyści w środku pola, a po zakończeniu kariery przez Xabiego Alonso, z pewnością ma szansę pełnić podobną rolę co teraz doświadczony Bask. Keylor Navas, tak bliski mojemu sercu, to niekwestionowanie najlepszy obok Courtois bramkarz ostatniego sezonu Primera División. O grę w stolicy będzie mu trudniej, bo jego rywalem jest bądź co bądź Iker Casillas, ale jeśli będzie tylko rezerwowym, to jakim! Jest jeszcze, a może przede wszystkim, James Rodríguez, który w mediach przy okazji wielkiego transferu z Monaco i tak będzie określany mianem króla strzelców Mistrzostw Świata w Brazylii. Oczywiście, Kolumbijczyk tym królem został, ale w kraju kawy zrobił o wiele więcej.

Nie ulega jednak wątpliwości, że w tym roku walka o mistrzostwo będzie jeszcze bardziej zacięta. Real ostatni raz w Primera División triumfował już trzy lata temu i jest bardzo głodny powrotu na mistrzowski tron. Z drugiej jednak strony po zdobyciu La Décimy Florentino Pérez chciałby, aby dowodzony przez niego klub stał się pierwszym, który obroni to trofeum. A Liga Mistrzów może wymagać poświęcenia ligi.

Barcelona po roku posuchy i fatalnej końcówce sezon też chciałaby zdobyć kolejne mistrzostwo. W XXI wieku Duma Katalonii znacząco dogoniła w ich ilości swojego największego rywala, chociaż jeszcze sporo jej brakuje. Ma jednak kadrę, która z pewnością może to mistrzostwo zdobyć.

Jest jeszcze oczywiście wspomniane już wyżej Atlético, które jak zwykle będzie nieobliczalne. W ciągu niecałych dwóch lat Rojiblancos podnieśli się z niemal ligowego dna do naprawdę klasowej drużyny i tylko oni mogą zagrozić tej największej dwójce. Chociaż...

Kto po Ligę Mistrzów?
Niby drużyny, które pojawią się w tym paragrafie, powinny walczyć jedynie o czwarte miejsce w lidze. No właśnie niby, bo tak naprawdę transfery niektórych z nich robią wrażenie i w sumie, czemu by nie miały one dołączyć do próbującego przełamać ligowy duopol Atlético?

Athletic tego lata znacząco się nie wzmocnił, ale wszystkim znana jest polityka Basków. Z klubu odeszło kilku piłkarzy, w większości tych, którzy i tak nie mieli miejsca w pierwszym składzie. Boleć będzie oczywiście starta Andera Herrery, chociaż zarobione na nim 38 milionów euro z pewnością będą bardzo mądrze zainwestowane.

Najciekawsze transfery z całej grupy pościgowej dokonały się na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Unai Emery bardzo ciekawie wykorzystał pieniądze zarobione najpierw na sprzedaży Rakiticia, a potem Moreno. W barwach zdobywcy Ligi Europy z ostatniego sezonu wystąpi m.in. Iago Aspas, który wraca po nieudanej przygodzie w Liverpoolu, ale w Hiszpanii zawsze potrafił strzelać. Z naszego punktu widzenia bardzo ważne jest przyjście Grzegorza Krychowiaka, o którym pisałem w kontekście transferu do Anderlechtu. Największe wrażenie robią jednak dwa wypożyczenia z Barcelony. Gerard Deulofeu, który zaliczył świetny sezon w Evertonie, ostatecznie nie znalazł się w planach Luisa Enrique na najbliższą temporadę, natomiast Denis Suárez ma się w Andaluzji ogrywać. I już to robi, do tego z jakimi efektami! 


Villarreal też wzmocnił się kosztem wicemistrzów Hiszpanii. Na El Madrigal powędrowali Jonathan dos Santos, który tym samym dołączył do swojego brata oraz Javier Espinosa - przez ostatnie lata gwiazda rezerw Barcelony. Zagadką wydaje się być młody Luciano Vietto, który w argentyńskim Racingu potrafił jednak zdobywać gole.

Rywal zza miedzy Athletiku też nie wzmacniał się na potęgę. Najciekawszym piłkarzem, który dołączył do zespołu z Anoety jest Islandczyk (!) Alfreð Finnbogason, który będzie miał za zadanie strzelać gole, a nie tylko łamać języki poszczególnym hiszpańskim komentatorom. Baskowie musieli znaleźć następcę Bravo, no i znaleźli w Argentynie. To Gerónimo Rulli, czyli rewelacja tamtejszej ekstraklasy, a przed nim pojawiła się teraz naprawdę wielka szansa. Najważniejszym wzmocnieniem jest jednak zdrowy Esteban Granero, który ma być gwiazdą drużyny Jagoby Arrasate.

Po przejęciu przez Petera Lima Valencia chce natomiast powrócić do ligowej elity. Postanowiono udać się na zakupy do Lizobny i z Benfiki na Mestallę przywędrowali: João Cancelo, André Gomes, Rodrigo. Kibice Nietoperzów wciąż jednak czekają na taki transferowy hit, którym ma być inny piłkarz Orłów - Enzo Pérez. W Walencji będziemy mieli więc do czynienia z najmłodszą drużyną w całej lidze...

...oraz najstarszą. Taką będzie Levante, któremu też marzy się powrót do europejskich pucharów. Po starcie Keylora Navasa Manolo Salvador pozyskał aż dwóch bramkarzy. Zarówno jednak Diego Mariño jak i Jesús Fernández mogą jednak przegrać rywalizację z wychowankiem ekipy z Ciudad de Valencia, Javi Jiménezem, który w letnich sparingach bronił bardzo dobrze. Największym wzmocnieniem jest jednak Rafael Sobis, który w ostatnim sezonie w portugalskiej ekstraklasie zdobył w 28 meczach 15 goli.


Spośród całej tej grupy pościgowej tak naprawdę trudno powiedzieć, która z tych drużyn będzie w stanie dogonić galopujących gigantów. Jedno jest jednak pewne - Primera División dostarczy po raz pierwszy od dawna naprawdę wielu emocji.

Jeśli chcesz przeżywać jedną z najlepszych lig świata razem z nami, już teraz dołącz do fantasy ligi TakSięGraTV w moja11.pl. Kod do ligi to: 35968091400182. My z naszej strony zapraszamy do śledzenia ligi na naszym fanpage-u oraz oczywiście tutaj.

main foto: a o sporcie / TakSięGra TV

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv