aosporcieaosporcieaosporcie

16 kwietnia 2022

Lider w trudnym momencie. Ważny moment Lubomira Satki

Lubomir Satka | foto: Damian Garbatowski

Obecny sezon w wykonaniu Lecha Poznań jest sinusoidą. Raz przesadny optymizm i analiza szans w eliminacjach Ligi Mistrzów, raz dramat i brak nadziei oraz kolejna porażka w ostatnich latach tym razem w postaci braku mistrzostwa. Sezon już na ostatniej prostej, ale w ostatnich tygodniach uwagę zwróciła postawa Lubomira Satki. W trudnym momencie wziął na siebie rolę szefa poznańskiej defensywy.

Dramat na Hampden

Powołanie Bartosza Salamona na kluczowe mecze w walce o awans na mundial w Katarze było ogromnym wyróżnieniem. Świetną formą stoper zasłużył, żeby rozpatrywać go w kontekście reprezentacji. Jednak w mecze z ostro grającymi Szkotami Lechita odniósł kontuzję. Diagnoza? Druzgocąca. 

Cztery tygodnie przerwy przy dobrych wiatrach miały pozwolić Bartkowi wrócić na finisz ligi, ale jednak bardziej prawdopodobne zdawało się, że to dla niego koniec gry w sezonie 2021/2022. Maciej Skorża musiał wymyślić na nowo strukturę defensywy bez swojego szefa. W te buty wszedł Lubomir Satka.

Sprostanie wyzwaniu

Słowacki obrońca miał do tej pory trudny sezon. Stracił miejsce w składzie wskutek eksplozji formy duetu Salamon - Millić. Trener Skorża próbował wymyślić dla niego nową pozycję, a Satka był próbowany jako prawy obrońca. Nim na Bułgarską wrócił Tomasz Kędziora, Joel Pereira był jednym wartościowym prawym obrońcą, jednak ceniony był za walory ofensywne. Alan Czerwiński nie dawał żądnych pozytywnych sygnałów w sprawie swojej formy, więc spróbowany został Satka. 

Spisywał się poprawnie,  jednak po drodze znalazły się dwa ważne mecze wyjazdowe z Lechią oraz Cracovią, gdzie był jednym z winowajców utraty cennych punktów. Przez nie został odstawiony od wyjściowej jedenastki. W wyniku kontuzji kolegi z zespołu, otrzymał jednak kredyt zaufania, który na razie wykorzystuje w stu procentach. W trzech meczach po powrocie z przerwy reprezentacyjnej Lech z nim w składzie stracił ledwie jedną bramkę.

Czytaj też 👉 Dawid Kownacki odnalazł się po powrocie do Lecha. "Oby udało się go wykupić"

Bramka z Legią uhonorowaniem

Gol strzelony Legii zawsze ma dodatkowy smak. Gdy blisko 40 tysięcy kibiców w sobotnie popołudnie ryknęło wspólnie nazwisko Satki, mógł on pewnie dostać gęsiej skórki. To był wzorowo przeprowadzony stały fragment gry. Tomasz Kędziora dośrodkował, Dawid Kownacki przedłużył, a stoper wślizgiem wpakował piłkę do siatki. 

Widać, że Słowak jest obecnym liderem na boisku, bo to właśnie on był jednym z najgłośniej protestujących zawodników Kolejorza co do sytuacji z ostatniej minuty meczu, gdy Lech został pozbawiony rzutu karnego po ewidentnej ręce jednego z zawodników Legii. Teraz przed Lechem sześć małych finałów, w których właśnie potrzebna będzie silna ostoja w defensywie. Satka bez wątpienia odegra kluczową rolę w tym wielkim finiszu ligowym.

Maciej Kulczyński
@mackul1999
📷 Damian Garbatowski

0 komentarze:

Prześlij komentarz