3 lipca 2020

Mógł zagrać z Robbenem, a pokopie z Moderem?! Mikael Ishak na celowniku Lecha Poznań


Chrisitan Gytkjaer strzela jak na zawołanie dla Lecha Poznań, ale już niedługo najprawdopodobniej opuści Bułgarską. Kolejorz pozyskanie Duńczyka może odtrąbić jako jeden z niewielu sukcesów swojej polityki transferowej w ostatnich latach. Nic więc dziwnego, że teraz klub chce znów znaleźć nowego napastnika w 2. Bundeslidze, a ma nim być Mikael Ishak.

Szwed pod wieloma względami przypomina przyszłego króla strzelców Ekstraklasy. Poza oczywistym faktem bycia Skandynawem, może trafić do Lecha z bawarskiego klubu mającego problemy na zapleczu niemieckiej najwyższej klasy rozgrywkowej. Bo tak, jak Gytkjaer trafiał do Lecha po spadku z tego poziomu wraz z TSV 1860 Monachium, tak i FC Nürnberg Ishaka już niedługo może podzielić losy Die Löwen.

Dziewięciokrotni mistrzowie Niemiec cudem uniknęli bezpośredniego spadku z 2. Bundesligi. Ostatecznie, dzięki m.in. zaledwie dwóm porażkom w ostatnich ośmiu meczach rozgrywek, zajęli 16. miejsce w tabeli, co oznacza, że już niedługo zmierzą się w barażach o utrzymanie. W nich ich przeciwnikami będą Würzburger Kickers albo FC Ingolstadt (ostatnia kolejka 3. Ligi zostanie rozegrana w ten weekend). Mecze zostaną rozegrane 7 i 11 lipca.

Kiedyś w takich barażach rywalizował też Gytkjaer. Choć Duńczyk pojawił się wówczas na boisku w barwach TSV w obu spotkaniach, za dużo swojej drużynie nie pomógł. Ta ostatecznie spadła z 2. Bundesligi, zbankrutowała i teraz powoli się odbudowuje. W razie spadku podobny los może spotkać FC Nürnberg. To m.in. z tego powodu Ishak nie zamierza już dłużej grać na Max-Morlock-Stadion. Zresztą raczej mało prawdopodobne, by i klub chciałby przedłużać z nim kontrakt. W obecnym sezonie w lidze rozegrał zaledwie 11 spotkań, w których strzelił jednego gola. Miało to miejsce pod koniec maja w swoim pierwszym od listopada (!) meczu przeciwko SSV Jahn Regensburg.


- Dawno nie grałem i muszę przyznać, że w Ratyzbonie przekraczałem już swoje granice. Potem byłem całkowicie wyczerpany. Pod tym względem moje nogi były już bardzo zmęczone po 60 minutach - mówił w wywiadzie po tym spotkaniu dla "Bilda". Już wtedy był pewny, że jego czas w Bawarii dobiega końca. - Nic nie zmieniło się w tym temacie. Wszyscy wiedzą, jak ważnym klubem jest dla mnie FC Nürnberg, ale teraz czuję się gotowy, by podjąć nowe wyzwanie. Wszystko ma swój czas, początek i koniec - przyznał łamach "Bilda".

Ishak Norymbergę opuści jednak raczej z dobrymi wspomnieniami. To właśnie z tym klubem udało mu się powrócić do Bundesligi, w której stawiał swoje pierwsze kroki w wielkim futbolu w barwach FC Köln w sezonie 2012/2013. W ubiegłym sezonie strzelił w niej w sumie cztery gole, które jednak nie uratowały Der Ruhmreiche przed spadkiem.

Wcześniej wędrował po całej Europie. Jego pierwszym klubem była Assyriska FF - szwedzki zespół, w którym w latach 90. występował były zawodnik Lecha Poznań Michał Gębura. Później byłą wspomniana Kolonia, a dalej szwajcarskie St. Gallen, włoskie Crotone, duńskie Randers, aż wreszcie trafił do Bawarii. Dotychczas dla reprezentacji Szwecji wystąpił w czterech spotkaniach, w którym strzelił jednego gola. Jego największym sukcesem wciąż pozostaje jednak mistrzostwo Europy do lat 21., które zdobył jako reprezentant tamtejszej młodzieżówki. Na samym turnieju w Czechach rozegrał ledwie 52 minuty, ale jego dwie asysty walnie przyczyniły się do końcowego sukcesu Trzech Koron i awansu na Igrzyska Olimpijskie w Rio, podczas których Ishak popisał się takim oto golazo w meczu przeciwko Kolumbii:


Z tamtej mistrzowskiej kadry stosunkowo niewielu piłkarzy zrobiło jednak oszałamiające kariery. Victor Lindelöf występuje oczywiście w Manchesterze United, ale reszta zawodników raczej nie spełniła pokładanych w nich nadziei. Spośród czterech napastników powołanych na tamten turniej przez Håkana Ericsona najlepiej zapowiadał się oczywiście John Guidetti, który jednak po solidnym czasie w Celcie później pogubił się w Alavés i ostatnie pół roku spędził, podobnie jak Ishak, w 2. Bundeslidze, a dokładniej w byłej ekipie Dariusza Żurawia, czyli w Hannoverze. Na tym samym poziomie gra też w barwach ex-klubu Piotra Reissa, czyli Greuther Fürth Branimir Hrgota. Czwarty z napastników, Isaac Kiese Thelin występuje w ojczystym Malmö.

Z pewnością jednak Ishak nie spodziewał się, że w wieku 27 lat, zamiast podbijać Bundesligę, będzie szukał zatrudnienia w Ekstraklasie. Jeszcze niedawno sporo mówiło się o zainteresowaniu ze strony holenderskiego FC Groningen. W przedstawicielu Eredivisie piłki dogrywałby mu powracający z emerytury Arjen Robben. Tymczasem już niedługo Szwed zamiast ligi holenderskiej może trafić do Ekstraklasy. Oprócz Lecha, jego sytuację monitoruje również Legia Warszawa. A ta sytuacja wcale nie jest aż tak wesoła.


- Przez koronawirusa nie miałem nawet możliwości gry. Na rynku widzimy całkowity przestój. Wierzę jednak w Jezusa w stu procentach i oddaję moją przyszłość w Jego ręce -  tłumaczył w połowie maja na łamach szwedzkiej gazety "LT-Sport".

Jeśli Lechowi Poznań naprawdę uda się pozyskać Ishaka, to ten z pewnością będzie musiał się zmierzyć jeszcze z wieloma innymi porównaniami do Gytkjaera. To tylko od niego jednak zależy, czy sprosta przy Bułgarskiej oczekiwaniom. Jeśli nie, Szwedowi może zostać doklejona etykieta innego Skandynawa - Nickiego Bille Nielsena. W razie jednak sukcesu, po dwóch czy trzech latach spędzonych w Poznaniu będzie mógł, podobnie jak teraz Gytkjaer, rozglądać się za lukratywnym kontraktem życia.

Errata: Ishak jest już piłkarzem Kolejorza. Szwed we wtorek związał się z Lechem trzyletnim kontraktem.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv