3 marca 2020

Akcja reakcja

Pseudokibice jacy są, każdy widzi, jednak w Polsce nikt nie jest w stanie sobie poradzić z ich wybrykami i co jakiś czas mamy do czynienia z chamskimi zachowaniami. Takimi ostatnio był transparent wywieszony przez fanów Legii na Łazienkowskiej czy niebezpieczny bandytyzm w postaci postawy kibiców Lechii Gdańsk w Poznaniu. Przykład, jak radzić sobie z takimi ekscesami dali nam Niemcy... 

Bonjour, Gregoire
Wróćmy jednak do wydarzeń sprzed tygodnia albo wręcz do sytuacji sprzed prawie miesiąca, kiedy to kibice Legii, popisując się znajomością języka francuskiego, postanowili na transparencie ostrzec Gregoire'a Nitota, właściciela firmy informatycznej, który poważnie zastanawiał się nad zainwestowaniem w inny stołeczny klub - Polonię. Napis na transparencie głosił Nadal masz szansę się wycofać. Ciągle masz klientów, a firma działa. 

Cokolwiek miało się kryć za tymi słowami, podchodzi to pod groźby, których nie powinien słyszeć nikt nigdy. Był jeszcze drugi przekaz z Żylety do 17-letniego piłkarza... Legii, który niedawno trafił na Łazienkowską z Polonii właśnie - Kisiel won z Legii. Transparenty wywołały burzę wśród ludzi ze świata sportu, klub wydał oświadczenie, a Komisja Ligi nałożyła na Legię karę grzywny i zamknięcie stadionu na najbliższy mecz, którą Komisja Odwoławcza PZPN ostatecznie jednak zawiesiła...


Kibice Legii wciąż zaskakują i to niekoniecznie w dobrym znaczeniu tego słowa. Po atakach na potencjalnego inwestora Polonii Warszawa, w miniony weekend przyszedł czas na atak wymierzony we... władze całej ligi

Powtórka z rozrywki
Być może taka reakcja komisji Polskiego Związku Piłki Nożnej sprawiła, że pewne osoby na trybunach znowu poczuły się bezkarne. A może po prostu niewłaściwi ludzie przyjechali z Gdańska na Bułgarską, ale to co się tam wydarzyło, również nie powinno było się wydarzyć. Najpierw kibole z Kotła powiesili do góry nogami flagę kibiców Lechii, którą jak twierdzą jedni ukradli albo jak drudzy znaleźli na śmietniku. Jakkolwiek by jej nie zdobyli, reakcja kibiców gości była karygodna.

Nie miało to oczywiście nic wspólnego z dobrą zabawą, dla której, jak twierdzi większość pseudokibiców, wybierają się oni na wyjazdy. Z sektora gości poleciały race w stronę sektorów kibiców Kolejorza oczywiście tych, którzy nie mieli nic wspólnego ze zdobyciem owej flagi. Na tym sektorze przebywali zwykli kibice, rodziny z dziećmi, które przyszły obejrzeć mecz swojego klubu.


Takie zachowanie nie mieści się w żadnych standardach, to zwykły bandytyzm. Chyba nie trzeba przypominać, że zgodnie z prawem wniesienie rac na trybuny jest zakazane. Lechia Gdańsk w związku z zachowaniem swoich kibiców została ukarana grzywną w wysokości 80 tysięcy złotych, a kibice nie mogą pojawić się na meczach wyjazdowych swojej drużyny przez następne osiem spotkań. Kilku pseudokibiców z Gdańska zostało również zatrzymanych przez policję.

Tym razem kara wydaje się być w miarę adekwatna, jednak nic raczej nie sprawi, że na stadionach zrobi się bezpiecznie, o co w Polsce rzekomo tak intensywnie walczy się od wielu lat. Jak widać, wciąż bezskutecznie. 

Na zachodzie sobie (nie) poradzili
Nie należy jednak demonizować niektórych polskich delikwentów, bo problem jest szerszy i sięga również zachodniej Europy. W miniony weekend podczas spotkania Bundesligi pomiędzy Hoffenheim i Bayernem Monachium doszło do incydentu podobnego do tego, który miał miejsce w Warszawie. Kibice gości wywiesili na swoim sektorze transparent ostro obrażający właściciela Hoffenheim, Dietmara Hoppa. Mecz został przerwany, piłkarze i przedstawiciele zarządu klubu z Bawarii podeszli do sektora gości i kazali ściągnąć obraźliwy banner. Gdy transparent pojawił się ponownie, piłkarze postanowili przez ostatnie minuty jedynie pozorować grę.

Różnica jest prosta -  w Niemczech zareagowano od razu, postanowiono zdusić problem w zarodku, poza tym ludzie z Bayernu poszli do swoich kibiców, aby przekonać ich do zdjęcia haniebnego transparentu. Może tego właśnie potrzeba w Polsce - reakcji władz klubu na zachowanie swoich kibiców. Nie tylko w postaci komunikatów i odcinania się od pewnych grup kibicowskich, ale poprzez realne działania. Jeśli kluby zaczną stosować takie praktyki, być może w końcu będziemy mogli poczuć się bezpiecznie, przychodząc na stadion, aby oglądać zmagania swojej ulubionej drużyny. Bo jak widać, na PZPN nie zawsze możemy w takich sytuacjach liczyć...

Mateusz Włodarczyk

Czytaj też: "Cała Polska nie rozumie Śląska... a przynajmniej wojewody "

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv