2 stycznia 2020

Najgorszy rok dekady

Zdjęcie
Choć dekady można liczyć na dwa sposoby, uznajmy, że właśnie kończy się druga dekada XXI wieku, a przynajmniej zaczynają się lata 20. Lech Poznań zaczął ją od mistrzostwa Polski w 2010 roku, później zdobył jeszcze dwa wicemistrzostwa pod skrzydłami Mariusza Rumaka w 2013 i 2014 roku, a na mistrzowski tron powrócił jeszcze sezon później pod przywództwem Macieja Skorży. Od tego momentu przy Bułgarskiej było już tylko więcej upadków niż wzlotów, a 2019 rok możemy spokojnie nazwać najgorszym rokiem ostatnich dziesięciu lat poznańskiego klubu. 

Ten rok Lech Poznań zaczął pod wodzą byłego selekcjonera reprezentacji Polski, który zdecydowanie zapisał się w historii polskiej piłki świetnym Euro 2016 oraz pierwszym w historii zwycięstwem nad Niemcami. Po kilkumiesięcznej przerwie od jakiejkolwiek działalności trenerskiej Adam Nawałka zdecydował się podpisać kontrakt z Dumą Wielkopolski jeszcze w listopadzie poprzedniego roku.

Niestety przygoda byłego selekcjonera z Kolejorzem nie trwała długo i już po zaledwie czterech miesiącach, w ciągu których Lech nie poprawił ani stylu, ani wyników i poza triumfem nad warszawską Legią, po którym w Poznaniu wróciły nadzieje na przyzwoity sezon 2018/19 i wprowadzeniem do składu Filipa Marchwiński, Nawałka nie odznaczył się niczym pozytywnym. Zamiast wyników po jego zwolnieniu pod koniec marca pozostało natomiast wiele plotek o jego dziwnych nawykach i trudnej współpracy z (nie tylko zresztą) zarządem.

Po trenerze Nawałce schedę nad niebiesko-białymi przejął jego... poprzednik Dariusz Żuraw, który wcześniej przez prawie cały listopad był tymczasowym trenerem Lecha, gdy zarząd prowadził długie negocjacje właśnie z Nawałką. Jako szkoleniowiec drużyny, która jeszcze niedawno walczyła o mistrzostwo tym razem musiał... zachować honor poznańskiego zespołu i utrzymał się w pierwszej ósemce Ekstraklasy, dzięki czemu Kolejorz uniknął totalnego blamażu nie był zagrożony spadkiem. Ósme miejsce na koniec sezonu z pewnością jednak nie było spełnieniem przedsezonowych oczekiwań kibiców, piłkarzy i zarządu.

50 punktów na 111 możliwych zdobył w 2019 roku Lech Poznań. Kolejorz w tych 37 wygrał zaledwie 13 razy, zanotował do tego 11 remisów i 13 porażek.  To najgorszy bilans w historii Lecha pod rządami Jacka Rutkowskiego

W letnim okienku po sezonie 2018/19 Lech Poznań przeszedł długo oczekiwaną rewolucję - odeszli m. in. Łukasz Trałka, Mihai Radut, Nikola Vujadinović, Rafał Janicki i Jasmin Burić. Wielu zawodników wróciło z wypożyczeń - przede wszystkim mistrz Polski z Piastem Gliwice Paweł Tomczyk czy też Tymoteusz Puchacz. Za pieniądze do Poznania trafili Mickey van der Hart, Karlo Muhar, Djordje Crnomarković i Lubomir Satka. Pewne miejsce w składzie mają na razie jedynie bramkarz Mickey van der Hart, Muhar, choć na temat ich dyspozycji kibice mają wiele do powiedzenia i to raczej nic pozytywnego - lecz w przypadku holenderskiego bramkarza ten trend się powoli odwraca. Nieźle spisuje się też Satka... jeśli jednak jest oczywiście zdrowy.


Swój pierwszy teoretycznie pełny sezon w pierwszej drużynie Lecha, trener Żuraw rozpoczął bardzo dobrze. Jego Lech grał w dobrym stylu, po trzeciej kolejce był nawet liderem tabeli - wtedy jednak przyszedł czas na mecz ze Śląskiem. 30 tysięcy kibiców przy Bułgarskiej, wielkie nadzieje i... jeszcze większa klapa. Lech niestety dostał tego dnia straszne lanie i balonik pękł, a potem już do końca roku nie zobaczymy takiej frekwencji na trybunach.

Potem poznaniacy grali strasznie w kratkę, co skończyło piątym miejscem w Ekstraklasie i ćwierćfinałem Pucharu Polski na koniec roku. I jest to generalnie bardzo dobra pozycja startowa przed rundą finałową. Lech ma tylko siedem punktów straty do lidera z Warszawy. Problem w tym, że to wszystko wynika jednak bardziej ze słabej formy całej ligi niż z dobrej dyspozycji Kolejorza...

Mateusz Włodarczyk
📷 Dawid Szafraniak / Radio Meteor

0 komentarze:

Prześlij komentarz

tv