22 lipca 2018

To TIBA będzie dobry transfer. Wisła Płock - Lech Poznań 1:2


Zgodnie z planem, chociaż nie bez turbulencji - tak wyglądają pierwsze tygodnie w wykonaniu lotu o nazwie 'Lech Poznań 2018/2019'. Chociaż Kolejorz przez większość niedzielnego spotkania z Wisłą Płock kontrolował sytuację, to jedna pechowa akcja sprawiła, że w końcówce musiał wrzucić na wyższy bieg. Na szczęście na boisku wciąż był wtedy wciąż ten, który ma czarować w najbliższym sezonie - Tiba. Ostatecznie drużyna Ivana Djurdjevicia wygrała z Wisłą 2:1 i udanie rozpoczęła zmagania w Ekstraklasie.

Kiedy Lech po raz ostatni wygrał na inaugurację rozgrywek ligowych, hattrickiem w jego barwach (pierwszym i ostatnim, dodajmy) popisał się Vojo Ubiparip, na lewej obronie brylował niedoszły uczestnik niedawnego mundialu Luis Henríquez, a na piłkarskiej mapie Polski wciąż obecny ówczesny zdobywca Pucharu Polski, który teraz znajduje się na peryferiach poważnego futbolu Zawisza Bydgoszcz.

Od tamtego czasu jedno pozostaje niezmienne - tak jak wtedy piłkarze biegali w koszulkach z różową naklejką T-Mobile, tak teraz hasają z jeszcze gorzej wyglądającą nalepką PKO BP, nowego sponsora Ekstraklasy. A była ona widoczna, bowiem w niedzielnym meczu z płocczanami Kolejorz zagrał w trzecim komplecie strojów w czarno-szare pasy. Chociaż trykoty prezentują się naprawdę schludnie, to naklejka sponsora trochę je niszczy. No i dodajmy, że w takim samym komplecie na wyjazdach będzie w obecnym sezonie grać I-ligowy GKS Katowice...

Potrzebujesz bramki? Zadzwoń do Trałki
W Płocku trener Djurdjević po raz kolejny postanowił przemeblować Lecha. Wrócił do swojego pomysłu z pierwszego meczu z Gandzasarem i ustawił drużynę w 1-3-5-2, a tak naprawdę 1-3-6-1, biorąc pod uwagę, że tym drugim napastnikiem na papierze był w tym spotkaniu, uwaga, kapitan Lecha, Darko Jevtić. Djuka rotuje bowiem nie tylko składem - wciąż nie ma wybranego swojego kapitana na najbliższy sezon. Tym razem szansę dostał Szwajcar o jednym z najdłuższych staży z obecnej kadry Kolejorza.

I chociaż to wciąż nie jest Jevtić ze swojego najlepszego okresu w Lechu, to jednak już w 16. minucie mogliśmy poczuć nutkę jego magii. Po rzucie wolnym to właśnie on idealnie dośrodkował na głowę Łukasza Trałki. Ten co prawda mocno skorzystał na błędzie Thomasa Dähne (w ramach ciekawostki - w piątek Seweryn Kiełpin obronił w barwach Stali Mielec rzut karny w meczu z Garbarnią Kraków), ale i tak trzeba przyznać, że Trała u progu nowego sezonu prezentuje się co najmniej imponująco - w czwartek gol na wagę awansu w Armenii, teraz kolejne trafienie w Płocku. I tym samym doświadczony pomocnik zrównał się w bramkach z Christianem Gytkjaerem (obaj mają po dwie sztuki).

1463 dni - tyle Lech Poznań czekał na zwycięstwo na inaugurację sezonu w Ekstraklasie. 20 lipca 2014 w efektownym stylu przy pustej Bułgarskiej pokonał 4:0 Piasta Gliwice

Przez długi czas wydawało się, że Lech zdoła wymęczyć jednobramkową wygraną i wróci do Poznania tylko z trzema punktami, ale też z czystym kontem. W pierwszej połowie w sytuacji sam na sam z Mateuszem Szwochem świetną interwencją wykazał się Jasmim Burić. W 77. minucie to właśnie on sprawił jednak, że w wielu wielkopolskich domach z pewnością, mimo upału na dworze, jeszcze bardziej wzrosła temperatura.

Po dośrodkowaniu z prawej strony Damiana Szymańskiego i apatii Rafała Janickiego, a wreszcie pustym przelocie bośniackiego bramkarza piłkę do siatki trafił Giorgi Merebaszwili. Ten sam Merebaszwili, którego każdy inny strzał w tym spotkaniu mógł dolecieć co najwyżej do znajdującej się nieopodal stadionu płockiej rafinerii. Tym razem jednak dość szczęśliwie Gruzin dał Wiśle wyrównanie, a Lechowi zapewnił nerwową końcówkę.

Chcesz wieczorne biby? Zadzwoń do Tiby
Wtedy jednak okazało się, że dobrą decyzją Djurdjevicia było pozostawienie na boisku Pedro Tiby. Portugalczyk dostał od trenera pierwsze pełne 90 minut w niebiesko-białych barwach i w 89. minucie udowodnił, że ten milion wydany na niego przez Kolejorza może się niedługo zwrócić. Po dośrodkowaniu Macieja Makuszewskiego z prawego skrzydła nowy pomocnik Lecha popisał się fantastycznym strzałem z woleja, który poznańskim kibicom mógł przypomnieć o pewnym jegomościu, który dekadę temu bawił przy Bułgarskiej...


Ostatecznie Lech Poznań wygrał z Wisłą Płock 2:1 i tym samym triumfował po raz pierwszy na inaugurację sezonu od 2014 roku. Wówczas wspomniane już wyżej trafienia Ubiparipa i gol Kownackiego dały początek mistrzowskiemu Kolejorzowi, który pod koniec tamtego sezonu mógł świętować mistrzostwo Polski. Oby tak było i tym razem!

Wisła Płock - Lech Poznań 1:2 (0:1)
22.07.2018, Stadion im. Kazimierza Górskiego w Płocku, 18:00

Gole: 77' Giorgi Merebaszwili - 16' Łukasz Trałka, 89' Tiba

Wisła Płock: Thomas Dähne – Cezary Stefańczyk, Alan Uryga, Adam Dźwigała, Marcin Warcholak – Mateusz Szwoch, Damian Szymański, Semir Stilić (58. Giorgi Merebaszwili), Dominik Furman, Coló Oliveira (75. Jakub Łukowski) – Oskar Zawada (46. Ricardinho)

Lech Poznań: Jasmin Burić - Rafał Janicki, Thomas Rogne, Nikola Vujadinović - Maciej Makuszewski, Łukasz Trałka, Mihai Radut (68. Maciej Gajos), Pedro Tiba, Piotr Tomasik (66. Wołodymyr Kostewycz) - Darko Jevtić (78. Tomasz Cywka), Christian Gytkjaer

Kartki: Stefańczyk - Radut, Burić

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce)

Widzów: 8114

Ocena aosporcie.pl: Ekstraklasowe rąbanko z miłym zakończeniem. 3+ 


Piotrek Przyborowski
📷 Twitter / MarekBrowarek

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv