11 czerwca 2018

Grupa E: Niespodzianek dość [#Młundialjeiro]

Brasil conquista primeiro ouro olímpico no futebol 1039263-20082016- mg 3774.jpg
Wraca #Młundialjeiro, a w dzisiejszej jego odsłonie opowiemy o analogii do dawnej reprezentacji Grecji, najbardziej nijakiej drużynie wszechświata, największym faworycie turnieju i pewnej kultowej polskiej komedii. Będzie też hejtowanie Szkotów. W naszym cyklu czas na grupę E mistrzostw świata.

Czy nijakość znowu będzie w cenie?
Rewelacja poprzednich rozgrywek, Kostaryka, podchodzi do nowego mundialu w praktycznie niezmienionym składzie. Uważam za fenomen, że ekipa składająca się z dobrego bramkarza i 22 piłkarzy aż obraźliwie przeciętnych, ustawionych w 5-4-1 doszła wtedy do ćwierćfinału, przy czym trzeba przyznać, że tym razem będzie trudniej. Wtedy odprawili w grupie, poza solidnym Urugwajem, skostniałe i zasiedziałe trochę Włochy i Anglię, a tym razem ciężko nazwać tak któregokolwiek ich przeciwnika.

Zmienił się trener, (Pinto zastąpił na krótko Wanchope, po jego odejściu przyszedł Óscar Ramírez), ale taktyka, jak mówiłem, pozostała bez zmian. Keylor Navas w bramce, dalej od prawej Gamboa, Calvo, Duarte, Gonzalez, Oviedo. Do środka mogą wskoczyć Acosta czy Waston, Calvo może też przesunąć się na lewo. W drugiej linii na jednym ze skrzydeł Ruiz, na drugim raczej Colindres, w środku na pewno Borges, ale nie jest jasne, kto będzie jego partnerem, na faworyta wyrasta Guzman. W ataku Ureña lub Venegas, bo choć największe doświadczenie bez dwóch zdań oferuje Campbell, to nie wyszedł w pierwszym składzie w meczu o stawkę od Gold Cup rok temu, a zmarnowanie sezonu w Betisie na pewno mu w odzyskaniu miejsce w jedenastce nie pomogło. Chociaż może zastąpi kogoś na skrzydle, jak w sparingu z Irlandią Północną.

Niemal połowę bramek w eliminacjach, (6 z 14) wbili Stanom Zjednoczonym, wygrywając z Jankesami 4:0 i 2:0. W kolejnych meczach nie było tak różowo, punkt z Meksykiem, punkt z Panamą, dwa z Hondurasem. Tacy sobie z przodu, tacy sobie z tyłu, mam wrażenie, że ta drużyna generalnie funkcjonuje na tak sobie, może uda się utrzymać czyste konto, może coś z przodu wpadnie, jak nie wpadnie to słabo. Ich dyspozycja w sparingach nie porywa, porażki 0:1 z Tunezją czy Węgrami, czy 0:5 z Hiszpanią i 1:0 ze Szkocją tak drewnianą, że profesor Szyszko zacząłby się chyba ślinić, gdyby ich zobaczył. Lepsze wrażenia można mieć natomiast po rozbiciu Irlandii Północnej 3:0, a nawet od silnej Anglii nie byli aż tak gorsi, jak pokazuje wynik 0:2. To samo mówiłem cztery lata temu, ale nie wierzę, żeby mogli cokolwiek tutaj zdziałać. Mogą powalczyć z Serbią i dobrze się ułożyło, że akurat ich mają na początku, ale przypominają mi trochę Grecję na Euro 2008, niby wielki sukces 4 lata wcześniej, niby niewiele się zmieniło, a tym razem trzy mecze i do domu. Ale lubię ich, więc obym się pomylił. Znowu.

Uruguay - Costa Rica FIFA World Cup 2014 (27).jpg

Gdzie oni się podziewali?
Ich pierwsi rywale, Serbowie, przebrnęli eliminacje i wracają na wielki turniej po ośmioletniej przerwie, więc nieco zdążyliśmy się od nich odzwyczaić. W eliminacjach Euro 2016 ta reprezentacja w nie tak trudnej grupie zdobyła zaledwie cztery punkty... Teraz wygrali grupę przegrywając tylko raz, w Wiedniu. Strzelają sporo bramek, dwie na mecz w eliminacjach, w tym odpowiednio dwie i trzy świetnie broniącym zazwyczaj Walii i Irlandii. Stracili z kolei aż dziesięć bramek, połowę tego wbili im Austriacy. Co ciekawe, zmienili trenera po zakończeniu kwalifikacji, wiekowego Muslina zastąpił Krstajić, który jeszcze dziesięć lat temu grał w reprezentacji. Pod wodzą nowego trenera zagrali ledwo cztery sparingi, pokonując Chiny i Nigerię, remisując z Koreą Południową i przegrywając z Maroko. 

Muslin ustawiał zespół w 3-4-3, nowy selekcjoner trzyma się 4-2-3-1, raz zrobił eksperyment z 4-3-3 i to był właśnie ten mecz z Maroko, wobec tego nie spodziewam się zmian taktycznych. Poprzednie zdanie pisałem jeszcze zanim zagrali tak samo z rezerwami Chile, które przegrali po bardzo wyrównanym spotkaniu. Tym bardziej spodziewam się powrotu do wcześniej praktykowanego systemu. W bramce zagra pamiętający bohater meczu z Niemcami w RPA Stojković, w obronie Rukavina, Ivanović, Tosić (Nastasić nie jedzie z racji kontuzji) i Kolarov. Dwaj pivoci to na pewno Matić i albo Milinković-Savić, albo Milivojević, jedno skrzydło należy do Tadicia, atak do Mitrovicia, o pozostałe dwie pozycje bić się będą Ljajić, Zivković i Kostić. Warto też wspomnieć, że do Rosji pojedzie był zawodnik Legii Warszawa, Aleksandar Prijović.

Personalnie całkiem mocni, do tego wyrównany poziom, gra nie kręci się dookoła jednej gwiazdy. Nie ma de facto słabej formacji, no, może bramkarz jest trochę przeciętny. Problemem może być dom starców w obronie, ich mała mobilność to potężny kłopot. Co jeszcze razi, to straszliwy rozstrzał doświadczenia między podstawowym składem a rezerwowymi, z całej 23-osobowej kadry zaledwie 11 graczy ma ponad 10 występów w reprezentacji. W tej niedoświadczonej grupie jest co prawda kilku klasowych graczy, jak Milinković-Savić czy Zivković, ale mimo to nie mają koniecznego do grania na tym poziomie zgrania z rdzeniem ekipy. Lubią szybki atak i stałe fragmenty, z drugiej strony nigdy nie można być pewnym, że nie zrobią głupoty w obronie. Potencjał na wyjście z grupy jest, ale no cóż, w RPA też był. 

Tak jeszcze niedawno Aleksandar Prijović strzelał w barwach Legii Warszawa. Teraz pojedzie na mistrzostwa świata

Czy wyjdą ze schematu?
Szwajcarzy wygrali dziewięć z dziesięciu meczów w grupie, a mimo to musieli bić się w barażach, jako że Portugalia zrobiła taki sam wynik przy znacznie lepszej różnicy bramek. Pokonanie Irlandii Północnej wyszło topornie, 1:0 w dwumeczu, ale wyszło. Te eliminacje kolejny raz potwierdzają moją tezę, że ta reprezentacja jest jedną z najlepszych, jeśli chodzi o klepanie cieci, ale w większych turniejach nie spełniają oczekiwań. Nawet jeżeli udaje im się wyjść z grupy, to 1/8 finału jest szklanym sufitem, niezależnie od trenera czy piłkarzy. 

Petković zawsze gra czterema obrońcami i jednym snajperem, ale ustawienie linii pomocy często się zmienia. W bramce Sommer, w obronie Lichtsteiner, Schär, Akanji i Rodriguez. Środek dla Xhaki, Zakarii (może Freulera albo Behramiego) i Dzemailiego, na skrzydłach Shaqiri i Zuber, względnie Embolo, z przodu raczej Seferović. Niewiele zmian w porównaniu z ostatnim Euro czy nawet ostatnim mundialem, poziom jak zwykle wyrównany i umiarkowanie obiecujący. Nie wiem, może zgranie między sobą będzie jakimś atutem. No i na pewno warto uważać na ich skrzydła - w tym aspekcie mogą namieszać, ale też bez przesady.

Najczęściej utrzymują posiadanie piłki na poziomie 50-50, chyba że są wyraźnie lepsi pod względem piłkarskim od przeciwnika, jak z Irlandią Północną w pierwszym meczu czy w towarzyskim z Panamą. Nie schodzą raczej poniżej 40%. Mecz z Hiszpanią był ich pierwszym spotkaniem z dobrym przeciwnikiem od lat (poza Portugalią), a ich najpoważniejszym sparingpartnerem od Euro była Grecja. Pierwszy raz od początku serii piszę ledwo kilka zdań i im dłużej szukam informacji i oglądam skróty, tym mniej charakterystycznych elementów jestem w stanie znaleźć. Nie są fatalni, nie są wybitni. Nie grają posiadaniem, nie grają z kontry. Nie są bardziej fizyczni, nie są bardziej techniczni. Nie skupiają się na stałych fragmentach, dośrodkowaniach, strzałach z dystansu. Nie są za starzy, nie są za młodzi. Generalnie nie są. Przegrają z Brazylią, zremisują z Serbią, wygrają z Kostaryką, jeżeli przejdą grupę, to odpadną w 1/8 finału. Cześć.

AUT vs. SUI 2015-11-17 (257).jpg

Czy wreszcie wygrają mundial?
Brazylijczycy, jak co cztery lata twierdzą eksperci, w końcu muszą znowu wygrać mundial. Tym razem rzeczywiście wydają się do tego idealnie przygotowani. W eliminacjach nie mieli konkurencji, najlepszy atak (ponad dwie bramki na mecz, 150% tego, co wykręciło trzecie w tym aspekcie Peru) i najlepsza obrona, 0,6 straconego gola na spotkanie. Wygrali dwa na trzy mecze, przegrali raz, w pierwszej kolejce z Chile, jeszcze za Dungi. Lepiej – od zmiany trenera ich bilans to 10 zwycięstw i dwa remisy, bramki 30:3. O ile na ubiegłym mundialu byli mieszanką starej gwardii, przypadkowych kopaczy z ligi brazylijskiej i ukraińskiej oraz Neymara, której pomysł na grę ograniczał się do podawania do tego ostatniego i stałych fragmentów, to teraz wytaczają większe działa. 

Stefan z Poranku kojota Tite trzyma się 4-3-3, co jest absolutnie zrozumiałe patrząc na jakość skrzydeł. W bramce Alisson, co oznacza, że pierwszy bramkarz mistrza Anglii siedzi na ławce. W obliczu kontuzji Alvesa na prawej zagra pewnie Danilo, w środku Marquinhos z Thiago Silvą lub Mirandą, lewa strona należy do Marcelo. W drugiej linii wreszcie solidny defensywny pomocnik Casemiro, przed nim niezmordowany Paulinho i Coutinho, Z przodu Neymar, Gabriel Jesus i Willian. Możliwe jest też posadzenie Williana i wtedy na prawym skrzydle zagrałby Coutinho, a jego miejsce w pomocy zająłby Fernandinho. Od kiedy pamiętam, zawsze mieli braki kadrowe czy to w środku, czy w obronie, a trener był zmuszany wystawiać tam raczej przypadkowych parodystów. Tym razem nic podobnego - każdy członek jedenastki udowadniał już, że jest klasowym zawodnikiem.

Od ostatniego triumfu Brazylijczyków piłka poszła nieprawdopodobnie do przodu i ci za nią nie nadążyli. Dzisiaj więcej można wygrać taktyką i wytrzymałością niż techniką. Ale wydaje się, że z Tite wreszcie nauczyli się grać bardziej po europejsku, jest mniej chaosu, w ciekawy sposób przemieszczają się między formacjami rywala i znajdują w nich dziury. W większości przypadków trzymają posiadanie, chyba że grają z drużynami, które w środku mają mimo wszystko większą jakość, jak w sparingu z Niemcami, których pokonali mimo braku Neymara. Więcej bramek strzelają jednak po szybkich atakach, najczęściej rozwiązują sytuację samotną szarżą, po której następuje kilka podań i kreowana jest sytuacja. Coutinho i Paulinho mają świetne uderzenie z dystansu, z kolei postawni stoperzy gwarantują zagrożenie przy stałych fragmentach. Autentycznie ciężko mi znaleźć ich słaby punkt. Na ostatnich trzech mundialach wywalali się na drużynach bardziej poukładanych, potrafiących zneutralizować ich indywidualności. Teraz sami są uporządkowani jak niewiele innych ekip. Nie będę im kibicować, ale są murowanymi faworytami.

Przewidywana kolejność
1. Brazylia
2. Szwajcaria
3. Serbia

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv