17 maja 2018

Niedoceniony. Rafał Murawski bliski końca kariery

File:Rafał Murawski 2015.jpg
Co roku finisz sezonu wiąże się z rozstaniami, symbolicznym zawieszeniem butów na kołek. Tym razem bliski pożegnania się z boiskami Ekstraklasy jest reprezentant Polski na Euro 2012, bohater legendarnego meczu z Austrią Wiedeń, pierwszy polski mistrz Rosji czy wreszcie najdroższy piłkarz w historii Lecha Poznań. Choć bardzo spokojny, to nie zabrakło w jego karierze afery i konfliktu z zaledwie o cztery lata starszym trenerem. Mowa oczywiście o Rafale Murawskim. 

Urodzony w Malborku rozgrywający swoją profesjonalną karierę rozpoczął na zapleczu I ligi w Arce Gdynia, gdzie łącznie spędził cztery sezony. Następnym krokiem w zawodowym życiu Murasia była już Wielkopolska, a konkretnie Amica Wronki, w której środkowy pomocnik rozegrał 40 meczów i osiem razy wpisał się na listę strzelców. W 2006 roku w wyniku pamiętnej fuzji klubu z Wronek z Lechem Poznań, Murawski automatycznie stał się piłkarzem Dumy Wielkopolski. 

Właśnie w Poznaniu kariera Murasia nabrała tempa. W drużynie Franciszka Smudy (więcej o tym trenerze tutaj) był podstawowym zawodnikiem, w lidze wychodził na boisko w niemal wszystkich spotkaniach. Kulminacyjny był ostatni sezon przed wyjazdem do Rosji - Murawski wyszedł na murawę w sumie w 40 meczach (w lidze oraz pucharach) i zdobył siedem bramek, w tym jedną wyjątkową...

Chłodny, październikowy wieczór, pożegnanie trzech starych trybun przy ulicy Bułgarskiej, do Poznania przyjechała Austria Wiedeń. W pierwszym meczu ostatniej rundy eliminacji w Wiedniu to gospodarze zwyciężyli 2:1 (Okotie, Aćimović; Rengifo). Warto dodać, że w składzie Austriaków występował słynny reprezentant Polski, Jacek Bąk. Zresztą po kontrowersjach w wyjazdowym spotkaniu podczas rewanżu w kotle pojawił się wymowny transparent Gdy puszczam bąka, myślę, że to Jacek.

Wróćmy jednak do Poznania. Już w dziesiątej minucie po asyście Sławomira Peszko, strzelanie rozpoczął Hernan Rengifo. Następnie po dotknięciu piłki ręką właśnie przez Rafała Murawskiego, karnego na gola zamienił Milenko Acimović, Lechici zdążyli wyrównać stan dwumeczu zaledwie trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry, gdy po podaniu Roberta Lewandowskiego do siatki trafił Peszko.

24 tysiące kibiców czuły, że to jeszcze nie koniec strzelania przy Bułgarskiej, a stara podkowa stadionu ogląda swój ostatni spektakl, na poziomie, na który sobie z pewnością zasłużyła! W 98. minucie nieuwagę w szeregach rywali strzałem z dystansu wykorzystał Lewandowski. Lecha było wyżej jedynie przez minutę, kiedy dośrodkowanie z prawej flanki na gola zamienił Hatenberger i w Poznaniu było 3:2, a ten wynik znów promował wiedeńczyków...

...aż do 121. minuty! Dośrodkowanie na aferę Sławka Peszki, futbolówka odbijała się od zawodników niczym w piłkarzykach, ostatecznie trafiła na 15. metr pod nogi Rafała Murawskiego, a ten huknął tak, że trzepotanie siatki ogłuszyło nawet tych Austriaków, którzy zostali w swojej ojczyźnie!


Jak pięknie podsumował to spotkanie komentator Michał Zawacki, to była polska złota jesień przy Bułgarskiej. W grupie, wtedy jeszcze Pucharu UEFA, Lech przegrał jedynie z CSKA Moskwa, zremisował z Deportivo La Coruña i AS Nancy, wygrał też na wyjeździe 1:0 z Feyenoordem Rotterdam i wyszedł z grupy. Było blisko tego, aby poznańska lokomotywa dojechała jeszcze dalej, niestety trochę pechowo poznaniacy przegrali wiosenny dwumecz z Udinese.

Murawski był w sezonie 2008/09 bez wątpienia wyróżniającym się zawodnikiem w zespole Kolejorza, co zaowocowało transferem do Rubina Kazań. Ówczesny mistrz Rosji zapłacił za kapitana Lecha 3,2 miliony euro. Przez różnice w organizacji Priemjer Ligi Muraś po siedmiu rozegranych meczach od letniego transferu mógł cieszyć się z obrony tytułu, dokładając nawet do tego sukcesu jednego gola.

Ze względu na sytuację rodzinną, reprezentant Polski po sezonie 2010 wrócił do Poznania za milion euro. Taki ruch z jednej strony uznano za deal roku, z drugiej do dzisiaj pozostaje to największa kwota transferowa wydana na jednego piłkarza przez Kolejorza - przypomnijmy, miało to miejsce osiem lat temu. Murawski przez resztę swojej kariery pozostał już kraju. Podczas Euro 2012 pomocnik nie zrobił różnicy i zawiódł, tak jak cała kadra Franciszka Smudy. Przed turniejem spekulowano nawet, czy Murawski będzie w stanie grać na najwyższym poziomie, gdy po jednym z meczów reprezentacji za wcześnie ściągnął koszulkę i pokazał trybunom oraz fotoreporterom swój... nieco bardziej zaokrąglony brzuszek. 

Gdy wydawało się, że rozgrywający Lecha już do końca kariery zostanie w Poznaniu, świat dowiedział się o aferze jarocińskiej, kiedy to podczas zgrupowania razem z Bartoszem Ślusarskim z pozoru bezkonfliktowy zawodnik nie szczędził rzkomo cierpkich słów pod adresem trenera Mariusza Rumaka. W efekcie czego dwójka delikwentów została odsunięty od składu i wystawiona na listę transferową.

Murawski wiosną 2014 roku wrócił na północ, tym razem nomen-omen zakotwiczając w Pogoni Szczecin. Do tego sezonu był bardzo pewnym punktem i kapitanem Portowców. W obecnych rozgrywkach jak cała drużyna spisywał się średnio, wystąpił tylko w 23 meczach, w których zanotował asystę i ogłosił, że odchodzi z klubu.

Z pewnością szkoda, że kariera Murawskiego w Poznaniu została tak brutalnie ucięta przez głupią aferę, bo mógłby być on klubową legendą na poziomie Bartosza Bosackiego czy Piotra Reissa (chociaż owa dwójka w ostatnim czasie dość mocno naraża się kibicom). Forma 37-letniego pomocnika ewidentnie pikuje i sam zainteresowany zapowiedział, że jeśli nie dostanie interesującej go oferty, prawdopodobnie zakończy karierę. Jakże bogatą karierę!


Mateusz Włodarczyk
📷 Roger Gorączniak

0 komentarze:

Prześlij komentarz

tv