23 czerwca 2017

Co z tym Rakelsem? Łotysz zaginął w akcji

Deniss Rakels uważany jest jako jedno z największych wzmocnień, które Lech Poznań dokonał przed I rundą eliminacji Ligi Europy. Problem w tym, że póki co wciąż nie wiadomo, czy Łotysz w ogóle zagra w barwach Kolejorza w tej fazie rozgrywek.

Lech znalazł się w trochę niekomfortowej sytuacji w przypadku napastników przed meczem z macedońskim FK Pelister. Nicki Bille Nielsen był wiosną daleki od formy i chociaż w zakulisowych filmikach z obozu w Opalenicy znowu odgrywa jedną z głównych ról, nie wiadomo jak wygląda to z Duńczykiem w kwestiach czysto sportowych. Marcin Robak popadł z kolei w niełaskę u trenera Nenada Bjelicy i choć obaj panowie wciąż ze sobą współpracują, też nie jest pewne, czy ich konflikt zagaśnie śmiercią naturalną. Dawid Kownacki natomiast w meczach kadry U21 na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy był napędowym, ale też należałoby dać chłopakowi nieco odpocząć, bo jakieś wakacje powinien mieć każdy.

W Poznaniu i tak potrzebowano nowego snajpera, więc postanowiono ściągnąć Denissa Rakelsa. Łotysz w przeszłości strzelał jak na zawołanie dla Cracovii, więc wydawał się to rozsądny ruch. Podśmiechujki oczywiście też miały miejsce, ponieważ 24-latek w minionym sezonie głównie się leczył ze względu na kontuzję kolana i w Reading zbyt wiele nie pograł. Inna sprawa, że gdyby miał miejsce w podstawowym składzie drużyny, która awans do Premier League przegrała dopiero w finale baraży, raczej by się do powrotu do naszej Ekstraklasy nie spieszył. Związek Lecha z Rakelsem był więc szansą dla obu stron.


Jeszcze niedawno w tekście w Piłce Nożnej mogliśmy wyczytać, że Jaap Stam, menadżer Królewskich, nie robił żadnych problemów z wypożyczeniem 17-krotnego reprezentanta swojego kraju do Lecha. Problem w tym, że Duma Wielkopolski wciąż nie dostała odpowiednich dokumentów z Anglii. To pozbawiło też szans na umieszczenie go na liście przesłanej w poniedziałek przez poznaniaków do UEFA.

Rakels może jeszcze jednak zagrać w przyszły czwartek. Klub może bowiem zgłosić jeszcze jednego piłkarza na 24 godziny przed pierwszym gwizdkiem. Pytanie tylko, czy w tym momencie w ogóle mu się to opłaca, skoro Łotysza nie ma jeszcze na zgrupowaniu w Opalenicy. Jako że formalnie wciąż nie jest też piłkarzem Lecha, póki co nie wybrał numeru, z którym przyjdzie mu grać dla Kolejorza w sezonie 2017/2018. Jeśli oczywiście w ogóle przyjdzie mu w nim grać...

Miejmy nadzieję, że cała sprawa rozwiąże się jeszcze w tym tygodniu i będzie miała oczywiście pozytywne zakończenie. Tak naprawdę zapewne nie ma się czym stresować, skoro facet, który doznał złamania nogi, przeszedł pozytywnie testy medyczne, a to chyba najważniejsze. Na Rakelsa numer 92, z którym grał w Cracovii, też czeka. Podobnie jak Lech czeka na dokumenty.

Autor: Piotr Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto - źródło: lechpoznan.pl / fot. Marcin Rajczak

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv