14 czerwca 2015

Warta przegrała bitwę, ale woja wciąż trwa! 1:2 z Polonią Bytom

Warta Poznań uległa w pierwszym spotkaniu barażowym o II ligę z Polonią Bytom 1:2. Emocje w sobotnim meczu jednak były, zarówno na boisku jak i na trybunach.

Kibice zgromadzeni w sobotę na poznańskiej pustyni w Ogródku z pewnością nie obejrzeli meczu słabego. Był to taki nieco bardziej typowy dla niższych lig polskich futbol. Twardy, niepozbawiony fauli, strzałów z dystansu, ale momentami też i ładnych zagrań. Odzwyczajeni od lepszych rywali fani Warty mogli zapomnieć o stresie o wynik, bo tego rzeczywiście wiosną nie było. Jeśli ktoś przyjeżdżał na stadion przy Drodze Dębińskiej, to zwykle wyjeżdżał z niego na tarczy. Inaczej było jednak z Polonią Bytom.

- W tym spotkaniu wyszedł brak doświadczenia - powiedział na pomeczowej konferencji Tomasz Bekas. Na przedmeczowej, której pełną treść możecie znaleźć tutaj, szkoleniowiec Zielonych wspominał o tym, że jeśli w czymś bytomianie mają nad jego drużyną przewagę, to właśnie doświadczenie. I rzeczywiście - w pierwszej jedenastce zwycięzców III ligi grupy opolsko-śląskiej wyszło aż czterech piłkarzy w wieku 30+. W Warcie? Alain Ngamayama, żywa legenda klubu z Wildy, ma 31 lat i to jedyny piłkarz w całej kadrze poznaniaków, który przekracza tę magiczną karierę. Dalej jest 27-letni Artur Marciniak i 25-letni Michał Ciarkowski. Cała trójka to jedyni bardziej doświadczeni gracze, którzy wciąż stanowią o sile zespołu.


Polonia wcale nie była w to sobotnie popołudnie znacznie lepszą od Warty, tylko po prostu bardziej doświadczoną, a przez to może mniej zestresowaną? Ten stres w szeregach Warciarzy był widoczny szczególnie w pierwszych minutach, kiedy to bytomianie bez żadnego lęku przed poznańską publicznością wyszli jak po swoje i przez długi czas zakotwiczyli na połowie gospodarzy. Trzeba jednak wspomnieć, że dzięki blisko 300-osobowej grupie kibiców z południa Polski, podopieczni Jacka Trzeciaka mogli się długimi momentami czuć w sobotę jak u siebie. Barwna oprawa i żywiołowy doping przez 90 minut - to było naprawdę coś! Fanatycy Warty nie zdecydowali się jednak kupić biletów na ten mecz i dopingowali swoich ulubieńców przy płocie zza stadionu. Na trybunach zasiedli jak zwykle stali bywalcy Ogródka oraz sympatycy, których skusił atrakcyjny, jeszcze niedawno przecież ekstraklasowy, przeciwnik.

Piłakrsko, wszystko co najlepsze, czyli worek z golami, rozwiązał się w 20. minucie, kiedy do bramki strzeżonej przez Bartosza Pawłowskiego trafił Dawid Cempa, a zawiązał w 36. minucie, kiedy to piłkę w siatce umieścił doświadczony Marcin Lachowski, nazwany żartobliwie ze względu na wygląd przez mojego kolegę bytomskim Diego Lópezem, W obu golach było widać jednak to doświadczenie przeciwników. W międzyczasie gola w 29. minucie, który daje szanse Warcie w drugim meczu, strzelił Łukasz Spławski. Przy trafieniu rosłego napastnika Zielonych spory udział miała fatalne krycie w polu karnym Polonii oraz fakt, że Marcin Michalak nie popisał się najlepszą interwencją.


W drugiej połowie Warta próbowała, chciała, ale niestety nie potrafiła i nie zdołała wyrównać. Niewiele dobre wniosły też zmiany trenera Bekasa, który posłał do boju Tomasza Koziorowskiego, Miłosza Brylewskiego i Adama Durowicza. Ten trzeci z nich ostatnio był w niezłej formie, ale w meczu z Unią Solec Kujawski złapał drobny mikouraz, z którego powodu szkoleniowiec Zielonych nie chciał go chyba wprowadzić nieco wcześniej. Jeszcze w pierwszej części meczu na boisku pojawił się za to Dawid Czerniejewicz. Zastąpił młodego Nikodema Fiedosewicza, któremu mecz z Polonią po prostu nie wyszedł, ale na jego zejście z boiska wpływ miało też to, że  w tygodniu był po prostu chory i około 40. minuty źle się poczuł. Starszy od niego o pięć lat kolega w drugiej połowie jednak lepiej radził sobie z atakami gości na boku obrony.

Warta, krótko mówiąc, przegrała bitwę, ale wojna ciągle trwa. W środę na Stadionie im. Edwarda Szymkowiaka, który jeszcze niedawno gościł przecież Ekstraklasę, spotkają się ponownie dwie bardzo zasłużone dla polskiego futbolu drużyny. I tak naprawdę wszystko jest jeszcze przecież możliwe. Chociaż spośród ostatnich siedmiu meczów u siebie Polonia przegrała zaledwie jedno, to trzeba mieć na uwadze, że Warta to wciąż mocna drużyna. Może i młoda oraz niedoświadczona, ale mocna. I obyśmy za te trzy dni mogli się wszyscy cieszyć z powrotu Zielonych do II ligi! Rewanż rozpocznie się o godzinie 19.

Autor: Piotrek Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: Piotr Przyborowski / a o sporcie

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv