14 kwietnia 2015

Katowice Open - turniej, który mało kogo obchodzi

WTA Katowice Open - turniej organizowany dla wszystkich Polaków, dla sympatyków tenisa i tych, którzy po prostu chcieliby gdzieś wyjść. Ale chyba przede wszystkim jest to szansa dla polskich tenisistek, aby mogły się zaprezentować przed swoją publicznością. Niestety nie udało się. 

Zacznijmy jednak od kibiców... Nie wiem, choć nie oglądałem wszystkich meczów, czy chociaż jedno spotkanie przyciągnęło na trybuny komplet widzów. Rywalizacja tenisistek w katowickim Spodku nie cieszyła się specjalnym zainteresowaniem. Może zła lokalizacja, może niezbyt dobre wyniki polskich reprezentantów na kortach - coś musiało sprawić, że kibice nie przychodzili.

Właściwie jedyną zawodniczką, która nie zawiodła  naszych oczekiwań jest poznanianka, Magda Linette. Choć tenisistka ostatnio jest w formie, to stać ją było jedynie na drugą rundę turnieju głównego, w której przegrała z, finalistką i pogromczynią Agnieszki Radwańskiej, Camilą Giorgi. Tenisistka poznańskiego WKS Grunwald rozpoczynała swoją przygodę na Śląsku od eliminacji.

W pierwszym swoim meczu pokonała Lyudmylę Kichenok (WTA 202) z Ukrainy. Potem zwyciężyła z Elizavietą Kulichkovą  6:4 5:7 7:5. Tym samym awansowała do turnieju głównego, w którym w pierwszym meczu bez problemów poradziła sobie z Niemką Anną-Leną Friedsam, 7:6(5) 6:4. Dzięki temu triumfowi miała już pewność, że cel jakim jest awans do pierwszej setki rankingu WTA został wykonany. Niestety już w następnym spotkaniu, stawiając opór, przegrała z Camilą Giorgi 7:6(3) 2:6 3:6. I tak ten rezultat może uznać za swój sukces, a we wspomnianym wcześniej zestawieniu jest obecnie 99.

W katowickich zawodach pierwsze skrzypce miała grać Agnieszka Radwańska. Popularna Isia już dawno nie miała tak słabego sezonu. W rankingu WTA regularnie spada, rok 2015 zaczynała jako 5. rakieta świata, a obecnie najlepsza polska tenisistka jest 9.

W Katowicach wydawało się, że nie zawiedzie i w końcu wygra cały turniej. Pierwszych kilka rund, to był wręcz spacerek dla gwiazdy tenisa nad Wisłą. Bez żadnych problemów przechodziła po zawodniczkach uplasowanych w rankingu WTA poniżej 85. miejsca. Tak było do półfinału, gdy po drugiej stronie stanęła młoda utalentowana Włoszka, Camila Giorgi (WTA 34). I to ona przeszła spacerkiem po 9. tenisistce na świecie. 4:6 2:6, to wynik, którego się nie spodziewaliśmy.

To nie koniec niespodzianek. Wydawałoby się, że skoro Giorgi pokonała turniejową jedynkę, to wygra turniej. Nic bardziej mylnego. Zawodniczka z Półwyspu Apenińskiego poległa z Anną Karoliną Schmiedlovą ze Słowacji 3:6 4:6.

Reasumując, turniej nie stał na wysokim poziomie. Często uważani za najlepszych polscy kibice jak gdyby zawiedli. Przede wszystkim zawiodła Radwańska, dla której przecież głównie jest organizowany ten turniej. Forma Agi spada. Miejmy nadzieję, że się podniesie, bo jak nie to polski tenis czekają lata nieurodzaju. Chyba, że do gry o najważniejsze trofea dołączy wciąż młoda Linette?

Autor: Mateusz Włodarczyk | @mtj_wlodarczyk |  mt.j.wlodarczyk@gmail.com foto: Twitter / JKurowski

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv