8 marca 2015

Raport Kolejorz #20


Lech na fali! Świetna forma przyczynia się do dobrych wyników zespołu. Przyjrzyjmy się bliżej sytuacji obecnego wicelidera ligi.

Marzę, by podnieść puchar…
Tymi słowami posłużył się w wywiadzie Łukasz Trałka. Puchar Polski to niewątpliwie bardzo ważne i prestiżowe trofeum. Piłkarze wydają się zdawać sobie z tego sprawę, co udowodnili we wtorek. Lechici wygrali bowiem na wyjeździe ze Zniczem Pruszków aż 5:1! Tym pogromem niemal już zapewnili sobie awans do rozgrywek półfinałowych.

Nie było jednak łatwo. Pierwsza połowa minęła spokojnie, aczkolwiek trochę nudno. W 17. minucie bramkę zdobył wracający do gry Karol Linetty. Prawdziwe emocje zaczęły się dopiero w drugiej części meczu, a konkretnie w 49. minucie, kiedy gola dla Znicza strzelił Jędrych. Od tego momentu rozpoczęło się istne oblężenie bramki Jasmina Buricia. Piłkarze Znicza czterokrotnie, w ten sam sposób zaskoczyli obronę Kolejorza z rzutu wolnego. Mimo frustracji golkipera i trenera Skorży, poznańska defensywa pozostawała głucha na wszelkie uwagi i za każdym razem dawała się ograć.

Zmiana nastąpiła w 63. minucie. Wówczas bramkę dla Lecha zdobył Darek Formella, po asyście Sadajewa, który (to ważne) wszedł ze zmiany. Interesujące jest jednak to, co wydarzyło się później. Wchodzący z ławki Sadajew oprócz asysty zaliczył dwa gole i doprowadził do wyniku 1:4, strzelając kolejno w 65. i 67. minucie. Lechici nie zamierzali poprzestać i w 93. minucie Keita przypieczętował zwycięstwo, dokładając piątą bramkę. Rewanżowe spotkanie już 18 marca na Bułgarskiej.

Zaur się wkręcił
Rosjanin otrzymuje coraz lepsze oceny. „Piłka nożna to nie szachy” – takiego zdania był w wywiadzie. Trudno się nie zgodzić, jego ostatnie osiągnięcia budzą podziw i widać, że w przyszłości może być ważnym punktem zespołu. Oczywiście zdania są podzielone. Spora rzesza fanów wciąż nazywa Czeczena drewnem. Ja jednak uważam, że każdy piłkarz potrzebuje czasu. Nie sposób zapomnieć chociażby rewolucji jaka się wdarła w grę Łukasza Teodorczyka, podczas jego przygody w Lechu. Osiągnięcia Sadajewa były już doceniane przez ekspertów z C+ jednak tym razem Zaur, podobnie jak żaden z poznańskich piłkarzy, nie zakwalifikowali się do jedenastki 22. kolejki.


Piorunująca końcówka
W piątek Lech Poznań wygrał na własnym stadionie z Jagiellonią Białystok 2:0. Mecz nie należał jednak do ciekawych. Pierwsza połowa minęła raczej bez większych emocji, chociaż napięcie na trybunach nie cichło. Dlaczego? Kibice byli bowiem zdegustowani stronniczymi decyzjami arbitra głównego – Macieja Musiała. Nie tylko oni, bo szczerze przyznam, że ja także nie potrafiłem zrozumieć niektórych absurdalnych gwizdnięć.

W drugiej połowie nie zanosiło się na zmianę. Obrona Jagiellonii grała naprawdę dobrze i mimo natarć Kolejorza znakomicie sobie radziła. To samo możemy jednak powiedzieć o poznańskiej defensywie, która również grała raczej bez szwanku, poza paroma przypadkami, ale takowe występują praktycznie zawsze.

Wszystko zanosiło się na remis, jednak punkt zwrotny nastąpił dopiero 86. minucie spotkania. Bramkę dla Lecha zdobył Barry Douglas. Szkot fenomenalnie posłał z daleka szczura na dłuższy słupek bramki Krzysztofa Barana i radości nie było końca. Od tego momentu gra Jagi kompletnie się posypała. W 88. minucie Lech kolejny raz miał świetną szansę na zdobycie bramki, jednak w polu karnym faulowany był Szymon Pawłowski, w wyniku czego (co dziwne) sędzia Musiał podyktował rzut karny dla zespołu z Bułgarskiej. Nerwy, kto wykona… ostatecznie do piłki podszedł dla odmiany Tomek Kędziora. Całe szczęście, bo chyba bym umarł, gdyby znowu był to Kamiński. W 89. minucie Lech prowadził już 2:0 i takim wynikiem zakończyło się to spotkanie. Warto także nadmienić, że żółtą kartką w drużynie Lecha ukarany został Łukasz Trałka, co było jego celem na ten mecz. Za dwa tygodnie w niedzielę Lech gra bowiem z Legią, a Trałce groziło zawieszenie, jeśli złapie kolejną żółtą kartkę. Żeby mieć czyste konto na szlagier, Trałka będzie pauzował w przyszłym meczu.


Jeszcze tylko Legia…
Dzięki zwycięstwie z Białostoczanami Lech przeskoczył Jagiellonię i obecnie zajmuje drugie miejsce w lidze. Przed nimi pozostaje już tylko Legia, z którą Lechici zagrają już 22 marca przy Bułgarskiej. Mecz ten zapowiada się na najbardziej emocjonujący z całego sezonu, czego dowodzi chociażby awaria w wyniku przeciążenia serwerów, która dziś nastąpiła na stronie Lecha, przez co Lechici nie mogli kupić biletów. Na chwilę obecną Kolejorz traci do Legii tylko dwa punkty, jednak Legia dopiero jutro podejmie na wyjeździe Śląsk Wrocław. Ten mecz na pewno wielu kibiców będzie oglądać z zapartym tchem…

Lech zaczyna odnosić coraz większe sukcesy, jednak nie chwalmy dnia przed zachodem słońca. Prawdziwym sukcesem będzie dopiero zostanie liderem ligi, a to może być trudne, aczkolwiek wierzę, że im się uda.

Autor: Jan Śmiełowski |  jachurzeski.aos@gmail.com | foto: a o sporcie

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv