3 stycznia 2015

7 rzeczy, które zapamiętamy po pierwszej części sezonu Premier League


W Premier League za nami już koniec pierwszej rundy, a nawet i początek drugiej! Absolutna Chelsea, ambitny Southampton czy wreszcie słabiutki Liverpool - przedstawiamy siedem rzeczy, które zapamiętaliśmy po jesieni na angielskich boiskach.

1. Technologiczne nowinki
Na dobry początek słów kilka o rozwoju technologii około futbolowej. Po udanym eksperymencie z wykorzystaniem sprayu w trakcie Mundialu w Brazylii, pomysł ten został przeszczepiony na grunty najlepszej ligi świata. Przez pierwsze kilkanaście meczów spray wzbudzał na trybunach okrzyki i ekscytację kibiców, zwłaszcza, kiedy coś szło nie tak, jak np. moment przypadkowego osprayowania Santiego Cazorli, czy niejednokrotne przejechanie pianką bo butach wielu piłkarzy. Pozostaję mieć nadzieję, że wraz z Goal-Line Technology jest to kolejny krok do wprowadzenia upragnionych w niektórych kibicowskich kręgach powtórek wideo, które rozwiałyby wiele wątpliwości w pomeczowej ocenie boiskowych zdarzeń. Do tego rewolucyjnego rozwiązania droga wydaję się jednak ciągle być bardzo daleka.

2. Absolutna Chelsea
Jose Mourinho potwierdził tezę, że prowadzone przez niego  zespoły najlepiej spisują się w drugim sezonie działalności Portugalczyka. The Blues wzmocnili latem swoje wszystkie ubytki- zdobyli snajpera z najwyższej światowej półki, finalistę Ligi Mistrzów Diego Costę, rozgrywającego piłkę w sposób magiczny Cesca Fabregasa, a także udało im się wykraść z Atletico Madryt kilka innych wielkich talentów: Wypożyczonego Thibaut Courtois, oraz Filipe Lusia, który wzmocnił rywalizację na lewej flance. Dodatkowo w miejsce średnio skutecznych Fernando Torresa i Demby Ba sprowadzono byłą klubową legendę Didiera Drogbę, oraz zawsze śmiertelnie skutecznego Loica Remy’ego. Zespół z niebieskiej części Londynu wydaję się w tym sezonie poważnym kandydatem do każdego z tytułów: gra agresywnie, z przodu jak i z tyłu, z zadziwiającą skutecznością korzysta zarazem z ataku pozycyjnego, jak i kontrataku, wizytówki The Special One. W tym sezonie jeszcze nie raz pewnie zachwycać się będziemy grą Chelsea, zwłaszcza jeżeli w wysokiej formie wciąż będą powracający do Premier League były kapitan Arsenalu(tak, zadra w sercu pozostaję), potężny pół brazylijsko-hiszpański czołg i prawdopodobnie najważniejszy element układanki: betonowy, serbski defensywny pomocnik(to oczywiście Nemanja Matić). Tylko w obronie przyszedł chyba w końcu czas na przetasowania, bo na starzejącym Johnie Terrym nie będzie można polegać wiecznie.

3. Southampton przetrwało rozbiory
Wszyscy już przed rozpoczęciem sezonu ogłosili ekipę „Świętych”  spadkowiczem. Pozbycie się wielu graczy z podstawowego składu, takich jak: Luke Shaw, Adam Lallana, Dejan Lovren, Calum Chambers, Rickie Lambert, miało zachwiać równowagą zespołu. Z trudem udało się zatrzymać Morgana Schneiderlina, który już rwał się do któregoś z londyńskich klubów, ponadto kontuzja odniesiona przez Jay’a Rodrigueza miała spowodować, że drużyna z St. Mary’s Stadium miała mieć gigantyczne problemy w ofensywie. Jakby na przekór tym słowom bracia Koeman , Ronald i Erwin, wynieśli Southampton w górę tabeli i osiedli tam na stałe. W dniu 30.12.14 są aktualnie na czwartej pozycji, nad takimi tuzami jak Arsenal, Tottenham, Liverpool, czy Everton. Były gracz Barcelony ustabilizował sytuację w klubie, dokonał kilku dobrych transferów i kilku przepłaconych, ale fakt zasilenia klubowej kasy niewyobrażalną ilością funciaków sprawia, że chyba jesteśmy w stanie mu to wybaczyć.  Mi szczególnie do gustu przypadł Dusan Tadić, który już przejawia papiery na grę w lepszym klubie. Gracz posiadający fenomenalną technikę i świetne kończące podanie. Wypożyczony z Chelsea Ryan Bertrand dobrze zastąpił ambitnego Shawa, który większość czasu w Manchesterze United spędził na leczeniu kontuzji. Zgrzytem wydaję się być jedynie Sadio Mane, który musi nauczyć się więcej gry zespołowej, oraz Graziano Pelle, który choć zapewnił Southamptonowi kilka ważnych trafień, to nie wydaję się być optymalną postacią na środku ataku drużyny, która aspiruję do miejsca w top 6.

4. Liverpool = Suárez
Najprawdopodobniej fani The Reds teraz zaciskają pięści ze wściekłości, ale niestety, drużyna Liverpoolu po utracie swojego najlepszego strzelca nie potrafi wrócić na poziom gry z ubiegłego sezonu, w trakcie którego była postrachem każdej drużyny Premier League i tylko pech, oraz śliskie buty Stevena Gerrarda sprawiły, że tryumf w lidze przeszedł im koło nosa. Brendan Rogers najprawdopodobniej zmuszony został do sprzedaży swojego super-strzelca po skandalu, jaki rozpętał się po kolejnym ugryzieniu zawodnika przez Urugwajczyka. Wywołało to burzę w mediach całego świata, w szczególności ostre były brytyjskie bulwarówki, To przelało czarę goryczy i spowodowało podjęcie przez Suareza takiej a nie innej decyzji. Irlandzki menedżer rzucił się w wir zakupu podobny do tego, który dwa sezony wcześniej dotknął Tottenham po rekordowej sprzedaży Garetha Bale’a. Niestety, Brendan Rodgers nie potrafił wyciągnąć wniosków z błędów menedżerów „Kogutów” i ściągnął na boisku piłkarzy na pewno znakomitych, ale na pewno nie dość zgranych, albo niezbyt pewnych siebie na trudnych boiskach angielskich. Chociaż z drugiej strony pewien włoski snajper, mający być zbawcą na Anfield, wydaję się mieć tej pewności siebie aż nazbyt dużo, co skutkuję jego lenistwem w grze obronnej, która wymaga zaangażowania całego zespołu. W związku z długotrwałą kontuzją Daniela Sturridga wykorzystywany do maksimum jest genialny Raheem Sterling, który po wymagających mistrzostwach świata nie zawsze był w pełni formy. Wnioski? Liverpool odpadł tak szybko z Ligi Mistrzów jak się do niej dostał i dołuję w tabeli Premier League(8 miejsce). Czy po Nowym Roku piłkarze The Reds obudzą się i jeszcze nie raz zaskoczą kibiców i przeciwników na boisku?

5. Czkawka Arsenalu
To miał być ten przełomowy rok. Zdobyte po 9-letniej posusze trofeum, dobrze przeprowadzone okienko transferowe(Alexis Sanchez!), niepozbycie się żadnego z filarów zespołu, w końcu kopniak motywacyjny w postaci aż trzech zdobywców pucharu mistrzostw świata w składzie. To pozwalało na marzenia o powrocie do wielkości. Niestety, coś jak zwykle musiało się posypać. Pierwsze niepowodzenia można tłumaczyć zmęczeniem niektórych zawodników, którzy przecież przez długi czas rywalizowali na mundialu. Potem jednak przyszedł niejeden zimny prysznic. Arsenal nie czarował. Arsenal grał słabo. Arsenal wyrywał wyniki pojedynczymi zrywami genialnego Chilijczyka. Dodatkowo przez szatnię przeszła chyba 9 plaga egipska, bo pomór padł na piłkarzy masowo. W sumie kontuzje w tym sezonie trapiły: Wojciecha Szczęsnego, Davida Ospinę, Mathieu Debuchego, Nacho Monreala, Kierana Gibbsa, Laurenta Koscielnego, Mikela Artetę, Aarona Ramseya, Jacka Wilshera, Tomasa Rosickiego, Mesuta Oezila, Abou Diabiego(chociaż tutaj akurat wcale się nie dziwię), Theo Walcotta, Serge Gnabryego, Yayę Sanogo, Oliviera Giroud i chyba Dannyego Welbecka. Powiedzieć tragedia, to tak właściwie jakby nic nie powiedzieć. Dodatkowo kontuzje obnażyły znaczne braki kadrowe drużyny z północnego Londynu, bo kto widział próować przejść cały sezon jedynie z dwoma nominalnymi środkowymi obrońcami i dwoma defensywnymi pomocnikami, zwłaszcza, kiedy forma jednego z nich niejednokrotnie wołała o pomstę do nieba(tak Flamini to ty). Kibicom pozostaję mieć nadzieję że a) Po powrocie po kontuzji niczym rakieta odpali Mesut Oezil, b) Alexis wytrwa bez kontuzji przez resztę sezonu, c) Arsene Wenger kupi porządnego obrońcę i defensywnego pomocnika w zimowym okienku transferowym.

6. Trudne początki holenderskiego mistrza
Zwolnienie Davida Moyesa można określić jako podyktowane emocjami. W końcu gdyby podobnie postąpiono kiedyś z sir Alexem Fergusonem, to świat futbolu nigdy nie ujrzałby tak świetnej drużyny jaką był(jest) Manchester United. Amerykańscy właściciele po porozumieniu się z władzami klubu podjęły jednak taką a nie inną decyzję. Wolne stanowisko objął trener trzeciej drużyny globu, Louis van Gaal, piłkarski obieżyświat i geniusz. Nowego menedżera wsparła wydawałoby się nieskończona kasa klubowa, która pozwoliła na ściągnięcie takich tuzów jak Angel di Maria, Radamel Falcao, czy Daley Blind, pozostawiając jednak niesmak znacznie przepłaconymi transferami Luke Shawa, czy Andre Herrery. Początki na Old Trafford nie zwiastowały Holendrowi niczego dobrego: już na inaugurację sezonu przegrał on z walijskim Swansea, stawiając na sprawdzone na mistrzostwach świata ustawienie 3-5-2. Przez długi czas do defensywnej trójki desygnowani byli młodzi gracze: Tyler Blackett czy Paddy McNair. Jednak stawianie na młodzież nie zawsze przynosiło pożądane rezultaty, dlatego van Gaal zdecydował się na odkurzenie starych defensorów, nie zawsze chcianych w czerwonej części Manchesteru: Johnego Evansa, czy Chrisa Smallinga. Po jakimś czasie maszynka jednak zaskoczyła. Pod okiem Holendra odżyli Ashley Young i Antonio Valencia, dobrą grą może pochwalić się Michael Carrick, a Juan Mata znowu zaczyna czarować jak w najlepszych sezonach w The Blues. W cieniu znaleźli się jednak inni zawodnicy, którzy wcześniej dostawali wiele szans, jak np. Adnan Januzaj, największe odkrycie Davida Moyesa. Czy mała ilość występów będzie oznaczać dla Belga konieczność zmiany klubowych barw?

7. Panie sędzio, coś Pan narobił!?
Poziom sędziowania z roku na rok w Premier League staję się coraz gorszy. Arbitrzy wydają się nie nadążać za tempem rozwoju zespołów, są jak maluch przy promie kosmicznym. Niejednokrotnie sędziowie dopuszczali się karygodnych błędów, niepodyktowanych karnych, nieuznanych spalonych, źle wydzielanych żółtych kartek za symulowanie. Aby podtrzymać swój prestiż, angielska federacja piłkarska i zarządzający ligą powinni podnieść jakość sędziowania w trakcie meczów. W jaki sposób? Można by spróbować z sędzią zabramkowym, jednak trzeba by jasno określić jego kompetencję, nie ograniczające się jedynie do wskazywania, czy piłka w wyraźny sposób zatrzepotała w siatce. Jest również poruszona przeze mnie w punkcie pierwszym sprawa rozstrzygnięć wideo, to jednak ciągle wydaję się być melodia przyszłości. Szkoda, bo to rozwiązanie pomogłoby zarówno widzom, sędziom, jak i samym piłkarzom.

Autor: Mateusz Cholewa |  matichol96@gmail.com | foto: madoverfootball.com

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv