24 sierpnia 2014

Embargo dla Barcelony: La mano negra czy wina Tuska?

Minęło raptem kilka dni od tego, jak grom z jasnego nieba spadła na nas wiadomość, że wicemistrz Hiszpanii nie dokona transferów w roku 2015. Barca kilkukrotnie przekroczyła limit kupna niepełnoletnich graczy. Sytuacja jest analogiczna do casusu Legii, ale nie to jest tematem mojego artykułu.

W poprzednim artykule napisałem: Swoją drogą, wydaje mi się, że kary, które spotykają Barcelonę w ostatnim czasie, to wina wojny o stołek prezesa (tajemnicą poliszynela jest to, że Laporta ma w UEFA duże wpływy), ale to inny temat, który być może opiszę innym razem, więc teraz czas się za to zabrać.

Przechodząc do rzeczy: La Masia działa w ten sam sposób od wielu lat, sprowadzając utalentowanych nastolatków z całego świata. Zaskakuje fakt, że zostali za to ukarani dopiero teraz. Jak napisał kiedyś Alfredo Relaño: Albo Federacja cały czas czekająca na prezesa, żeby podjął jedną decyzję. Czy Regulamin Rozgrywek, starszy od Garibaldiego, zredagowany w sposób praktycznie nielegalny, niezrozumiały w ten i inny sposób, z podstawowymi niespójnościami, niepoprawnymi frazami i z częstymi artykułami, które sobie przeczą. Lub te komitety, które zamiast sprawiedliwości robią politykę, które czasami otwierają sprawy, a czasami nie, które za takie samo przewinienie dają jednemu zawodnikowi 4 mecze kary, a po trzech latach innemu 1 mecz kary, kąpiąc się w prawnych wodorostach, które są wypełnione przepisami, by wszystko można było rozsądzić według podwójnych standardów. Ten akapit w oryginale opisuje RFEF z miłościwie panującym od 1988 r. Angelem Marią Villarem, ale idealnie pasuje do sytuacji w UEFA. 


W strukturach tej europejskiej organizacji znajdziemy wiele osób, których życiorysy mogą wydawać się interesujące, chociażby prawa ręka Platiniego, Senes Erzik, to były... dyrektor UNICEF-u i właściciel firm farmaceutycznych. Drugim wiceprezydentem jest wspomniany już Villar, bardzo kontrowersyjna postać, często wiązana z Barceloną, po tym, jak w wyborach na prezesa RFEF, spośród prezesów klubów został poparty tylko przez Laportę. Podobno w niektórych komitetach znajdziemy takie osobistości jak Laporta czy Gaspart. Takie osoby z pewnością nie są zachwycone, że u steru Barcelony stał najpierw Rosell, a teraz Bartomeu. W związku z tym, któryś z członków mógł po prostu znaleźć odpowiedni przepis i odpowiednio go zinterpretować, po czym embargo stało się nieuniknione. Bartomeu mówił o la mano negra, czyli czarnej ręce, i nie był wcale tak daleko od prawdy. 

Jest jeszcze druga hipoteza:

Manos negras... no existen
Należy jednak zdać sobie sprawę z tego, że po odejściu Hierro kilka lat temu nie ma w UEFA żadnego zadeklarowanego madridisty. Oczywiście możliwe jest, że jakaś grupa działaczy lobbuje incognito pomysły Realu, jednak nie ma ku temu żadnych przesłanek. Zrobiliby coś, żeby Ribéry nie został ułaskawiony po spoliczkowaniu Carvajala oraz Alonso nie dostałby kary za wskoczenie z trybun Estádio da Luz na ławkę rezerwowych.

Jeśli chcecie przeczytać więcej Myśli Zbyszka, który jest zadeklarowanym madritistą, to możecie zrobić to już teraz. To samo zresztą możecie uczynić z zapowiedzią nowego sezonu Primera División, którą odnajdziecie tutaj. No i oczywiście zapraszamy na naszego fanpage-a, gdzie znajdziecie najciekawsze informacje ze świata sportu.

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv