13 lipca 2018

Lepszy duński rydz niż nic. Lech Poznań - Gandzasar Kapan 2:0


Niczym sparing wyglądał czwartkowy mecz pomiędzy Lechem Poznań i Gandzasarem Kapan. Kolejorz miał kilka klarownych sytuacji, mógł spokojnie załatwić sprawę awansu już w pierwszym meczu, ale... Ormianie z czasem tak zyskali, że ostatecznie jednym z bohaterów spotkania został Jasmin Burić. Lech w nowym ustawieniu po dwóch golach Christiana Gytkjaera pokonał jednak zdobywcę Pucharu Armenii 2:0 i jest bliżej II rundy eliminacji Ligi Europy.

Pierwszy kwadrans przy Bułgarskiej wyglądał tak, jak życzyliby sobie tego kibice... gdyby tylko oczywiście mogli pojawić się na stadionie. Duma Wielkopolski w miarę szybko, bo już w 10. minucie objęła prowadzenie, kiedy to jak zwykle aktywny Maciej Makuszewski posłał świetną piłkę na nogę Christiana Gytkjaera, a ten kapitalnym strzełm pokonał Geworga Kasparowa. 

Nie minęło kolejne pięć minut, a Lech prowadził już 2:0. Tym razem Makuszewski asystował poprzez wywalczenie rzutu karnego, kiedy to został powalony na murawę przez jednego z zawodników gości. Jedenastkę bardzo pewnie na gola zamienił Gytkjaer.

Później inicjatywę przejęli jednak goście. Na tyle, że już w drugiej połowie jednym z najlepszych na boisku w poznańskim zespole był Jasmin Burić. Bośniak z polskim paszportem wyszedł w tym spotkaniu z opaską kapitańską, a że zaprezentował się z niezłej strony, niewykluczone, że zatrzyma ją na kolejne mecze.

1. raz - Lech Poznań jeszcze nigdy wcześniej nie mierzył się z drużyną z Armenii

Zupełnie niewidoczni na boisku byli Mihai Hozier Radut oraz Darko Chodziarz Jevtić. Tego pierwszego zastąpił Pedro Tiba, dla którego był to debiut w oficjalnym spotkaniu. Portugalczyk zaprezentował się całkiem obiecująco, miał kilka ciekawych podań, w tym to najlepsze w ostatniej akcji meczu, kiedy to kapitalne podanie zmarnował Maciej Gajos. Jednak, jak to mówi klasyk, nie uprzedzajmy faktów.

Za Jevticia wszedł z kolei Niklas Kasztan Barkroth i... prawdę mówiąc, w pewnym momencie chyba wielu kibiców zapomniało o jego obecności. Równie dyskretny występ zanotował Wołodymyr Kostrewycz, w jednej z akcji jak dziecko dał się z kolei ograć Thomas Rogne. Vernon de Marco podczas letnich przygotowań wygrał życie u trenera Djurdjevicia i chociaż z Ormianami zaprezentował się całkiem nieźle, to czasami wciąż wydaje się nieco tykającą bombą.

Jeśli chodzi o plusy, to oprócz Gytkjaera, Makuszewskiego i Buricia solidny debiut w Kolejorzu zanotował Tomasz Cywka. Tak przecież wyszydzany przez niektórych kibiców pomocnik pracował jak mrówka w środku pola, kilkukrotnie udanie przerywając ciekawie zapowiadające się akcje gości. Nieźle w defensywnie zaprezentował się też trzymający stały poziom Rafał Janicki.

4 gole - tyle w eliminacjach Ligi Europy ma na swoim koncie w barwach Lecha Chrisitan Gytkjaer. Duńczykowi daje to miejsce w czołowej piątce zagranicznych strzelców Kolejorza w europejskich pucharach

Chociaż Lech po strzeleniu drugiego gola zaciągnął hamulec, to losy dwumeczu mógł tak naprawdę rozstrzygnąć jeszcze w końcówce drugiej połowy. Najpierw sprintu i minięcia bramkarza przez Makuszewskiego nie wykorzystał ostatni z rezerwowych Paweł Tomczyk, który Carlitosem raczej nie będzie, ale ze spokojem powinien umieścić w siatce piłkę po tym, jak Maki wyłożył mu ją niemal na talerzu. Szansę podobnego kalibru w ostatniej akcji zaprzepaścił wspomniany już wcześniej Gajos.

Lech Poznań wygrał z Gandzasarem Kapan 2:0, ale rewanżu nie należy traktować jedynie jako formalności. Kolejorz co prawda przewyższał rywala pod względem piłkarskim, ale pozwolił mu na zbyt wiele i w rewanżu na Kaukazie wcale nie będzie to spacerek. O tyle dobrze, że Duma Wielkopolski pojedzie tam z dwubramkową zaliczką.

PS: Tak, jak na boisku niewidoczni byli Jevtić, Radut i Barkroth, tak chciałbym, aby w głośnikach mojego telewizora niesłyszalny był Bożydar Iwanow. Skoro kibice polskich klubów wspierają swoich ligowych przeciwników w europejskich pucharach, to dlaczego nie robi tego także polski komentator tego spotkania? Dziwne...

Lech Poznań - Gandzasar Kapan 2:0 (2:0)
12.07.2018, Stadion Miejski w Poznaniu, 20:45

Gole: 10' 15' (rzut karny) Christian Gytkjaer 

Lech: Jasmin Burić - Rafał Janicki, Thomas Rogne, Vernon De Marco - Maciej Makuszewski, Tomasz Cywka, Maciej Gajos, Wołodymyr Kostewycz - Darko Jevtić (69. Nicklas Barkroth), Mihai Radut (58. Pedro Tiba) - Christian Gytkjaer (86. Paweł Tomczyk)

Gandzasar: Gevorg Kasparov - Aleksandr Sverchinski, Vukasin Tomić, Hayk Ishkhanyan, Ara Khachatryan (82. Vardan Pogosyan) - Lubambo Musonda, Wbeymar, Artur Yusbashyan (59. Gevorg Ohanyan), Alex Junior - Gegham Harutyunyan, Gevorg Nranyan (90. Davit Minasyan)

Kartki: De Marco, Tiba - Sverchinski (wszyscy żółte)

Sędzia: Yigal Frid (Izrael)

Widzów: Brak


Piotrek Przyborowski
📷 Oskar Jahns / aosporcie.pl

0 komentarze:

Prześlij komentarz

tv