6 czerwca 2017

"Kolejorz" wraca do Europy. Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 2:2


Lech Poznań po rocznej przerwie wraca do europejskich pucharów. Po szalonym finiszu rozgrywek i dramatycznym spotkaniu w Białymstoku, gdzie Kolejorz zremisował ostatecznie z Jagiellonią 2:2, poznaniacy zapewnili sobie trzecie miejsce w ligowej tabeli. To szóste podium Dumy Wielkopolski w XXI wieku.

Reforma ESA37 była niejednokrotnie krytykowana, ale być może w swoim ostatnim sezonie obowiązywania przyniosła wreszcie spodziewany efekt - wielkie emocje do samego końca. Do ostatniego gwizdka sędziego Mariusza Złotka przy ulicy Słonecznej nie było bowiem wiadome, kto będzie mistrzem Polski. Wówczas w grze pozostawały już tylko Jagiellonia i... Legia. W trakcie niesamowitej niedzieli z Ekstraklasą przeplatały się jednak różne scenariusze.

Przez cały czas liderem pozostawała ekipa z Warszawy, która ostatecznie dopięła swego celu i zdobyła 13. mistrzostwo kraju w swojej historii. Po tym, jak w stolicy bezbramkowym remisem zakończył się mecz drużyny Jacka Magiery z Lechią Gdańsk, na dalekim Podlasiu wciąż było kilka minut do końca. Wszystko przez to, że w końcówce regulaminowego czasu gry kibice Jagi wyrzucili na murawę w ogromnej ilości serpentyny. Dodajmy, że chwilę wcześniej zespół Michała Probierza zdobył kontaktową bramkę.

Zanim się jednak to stało, Kolejorz rozgrywał w Białymstoku całkiem solidne zawody, czego efektem było dwubramkowe prowadzenie gości po pierwszej połowie. Na 0:1 w 11. minucie strzelił Radosław Majewski, który wykończył świetną akcję drużynową poznaniaków. Warto docenić w tej sytuacji również niezłą asystę Macieja Makuszewskiego, notabene byłego piłkarza Jagiellonii.

Lech wynik podwyższył za sprawą Łukasza Trałki, któremu niedawno trener Nenad Bjelica odebrał opaskę kapitańską. Trała zachował się świetnie, sprintując przez kilkadziesiąt metrów, ale to nie tylko on jest chwalony za tę akcję. Kapitalną asystą w kierunku rzeszowianina popisał się bowiem Darko Jevtić.

Tenże skrzydłowy w drugiej połowie zyskał jednak miano antybohatera tego spotkania. Wyleciał w 88. minucie za brutalny i kompletnie bezsensowny faul w środku pola. Szwajcar może być jednak usprawiedliwiać się tym, że był wkurzony po tym, jak Lech pozwolił sobie na roztrwonienie tak sporej przewagi. W Białymstoku to owszem gospodarze uderzali bowiem częściej, ale przynajmniej w pierwszej połowie to goście byli znacznie bardziej skuteczni. W drugiej Kolejorz cofnął się, jednocześnie zapominając o swoich groźnych wcześniej kontrach.

Ta bierność drużyny Bjelicy odbiła się najpierw kontaktową bramką Jacka Góralskiego, a ostatecznie Arvydas Novikovas wyrównał stan spotkania w 87. minucie. To właśnie wtedy Jevticiowi puściły nerwy, za co sędzia Złotek słusznie usunął go z boiska.

W międzyczasie byliśmy świadkami kilku dziwnych decyzji chorwackiego szkoleniowca Lecha. O ile nie należy się dziwić, że w 64. minucie Mihai Răduț zmienił kontuzjowanego Trałkę, to należy zadawać sobie pytanie, dlaczego szanse dostali odstawieni wcześniej przez trenera na boczny tor Szymon Pawłowski i Nicki Bille Nielsen. Być może miał na to wpływ fakt, że na poznańskiej ławce zasiadło w niedzielę zaledwie sześciu graczy. Rozumiem, że rezerwy grały ważny mecz o awans do II ligi, ale... Lech chyba jednak rywalizował o mistrzostwo kraju. Myślę, że nawet taki Dariusz Dudka by się przydał, choćby tylko jako zwykły rezerwowy.

Wejściu Duńczyka na boisko towarzyszył zresztą pewnego rodzaju kwas. Otóż NBN zastąpił na nim Marcina Robaka, który do ostatnich minut rywalizował z Marco Paixão o koronę króla strzelców Ekstraklasy. Ostatecznie żaden z nich nie strzelił w 37. kolejce i zakończyli oni ten sezon z dorobkiem 18 goli. Owa korona nie była dzielona między dwóch graczy od sezonu 08/09, kiedy to najlepsi okazali się Paweł Brożek z Wisły Kraków i Takesure Chinyama z Legii Warszawa.

Mimo dziesięciu doliczonych minut Jagiellonia nie zdołała przechylić już szali zwycięstwa na swoją korzyść i tym samym zdobyć pierwszego w swojej historii mistrzostwa. Sukces drużyny Michała Probierza jest jednak niepodważalny. I chociaż w Poznaniu raczej dalej do radości niż bliżej, to też nie należy zapominać, że Nenad Bjelica dokonał z Lechem naprawdę rzeczy wielkiej. W XXI wieku przed nim jedynie czterem szkoleniowcom udało się zdobyć z Kolejorzem podium w Ekstraklasie. Co ciekawe, jedynie Mariusz Rumak po sezonie lub w kolejnej rundzie nie opuścił Lecha. Miejmy jednak nadzieję, że podobnie jak on również Bjelicy uda się rywalizować w lidze na solidnym poziomie. Jak pokazała gala Ekstraklasy, na której Lech zgarnął kilka nagród, indywidualności są. Teraz potrzeba jeszcze tylko zespołu, który nie położy się przed przeciwnikiem w kluczowych momentach.

Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 2:2 (0:2)
4.06.2017, Stadion Miejski w Białymstoku, 18:00

Gole: 77' Jacek Góralski, 87' Arvydas Novikovas - 11' Radosław Majewski, 39' Łukasz Trałka

Jagiellonia: Marian Kelemen – Łukasz Burliga (68' Dmytro Chomczenowski), Ivan Runje, Gutieri Tomelin, Piotr Tomasik – Jacek Góralski, Taras Romanczuk – Przemysław Frankowski, Konstantin Vassiljev (54' Arvydas Novikovas), Fiodor Cernych (73' Karol Świderski) – Cillian Sheridan

Lech: Matúš Putnocký - Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Maciej Wilusz, Volodymyr Kostevych - Abdul Aziz Tetteh, Łukasz Trałka (64' Mihai Răduţ), Radosław Majewski - Maciej Makuszewski (74' Szymon Pawłowski), Marcin Robak (86' Nicki Bille), Darko Jevtić

Kartki: Tomasik, Guti, Runje - Robak, Tetteh, Nicki Bille, Putnocký (żółte), Jevtić (czerwona)

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola)

Widzów: 19 084

Autor: Piotr Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: Ekstraklasa.org

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv