26 czerwca 2017

Afera numerowa... tylko w teorii. Kownacki bierze "dziewiątkę"!

Lech Poznań opublikował listę zawodników, którzy przed nadchodzącym sezonem zdecydowali się zmienić swoje numery. Te wybrali również nowi piłkarze Kolejorza. Najwięcej kontrowersji towarzyszy Dawidowi Kownackiemu, który zagra z numerem 9.

Zmiany numerów na trykotach obserwujemy w wielu klubach piłkarskich każdego roku. Pewnego rodzaju ewenementem był Dani Alves, któremu w Barcelonie zdarzyło się zmieniać go pod koniec swojej przygody na Camp Nou zmieniał go niemal co roku, by uhonorować kolejno takich piłkarzy jak Éric Abidal oraz Xavi.

W Ekstraklasie nie ma tak żelaznych wytycznych dotyczących numerów jak choćby właśnie w Hiszpanii, dlatego piłkarze mają dość duże pole do popisu w tym konkretnym przypadku. Dlatego m.in. Radosław Majewski mógł po dołączeniu do Kolejorza wybrać numer 86 - w jego przypadku rok, w którym się urodził.

W minionym sezonie w Dumie Wielkopolski Marcin Robak zamienił 22 na 11. Ostatecznie ten drugi numer, z którym w przeszłości grał m.in. w Pogoni Szczecin okazał się dla legniczanina bardzo szczęśliwy, gdyż przecież doświadczonemu napastnikowi udało się zdobyć koronę króla strzelców. Dariusz Formella ostatecznie Lecha po pół roku opuścił, ale i on zeszłego lata zamienił 28 na 20, a w końcowym rozrachunku mógł świętować zdobycie Pucharu Polski. 

Teraz największa walka dotyczyła rzekomo numeru 7, który pozostawił po sobie latem ubiegłego roku w Poznaniu Karol Linetty. Koniec końców powędrował on do piłkarza, który de facto okazał się naturalnym następcą wychowanka Lecha - mowa tu o Macieju Gajosie. Numer zmienił też piłkarz, który często partnerował Gajowemu w minionych rozgrywkach. Abdul Aziz Tetteh zagra już nie z 55, lecz z 5, którą zwolnił po swoim transferze do Dynama Kijów Tamás Kádár. To numer ważny w Poznaniu, ponieważ w przeszłości należał choćby do Manuela Arboledy.

Spośród nowych piłkarzy ciekawi wybór Emira Dilavera, który wybrał 66. Wytłumaczeniem tego może być fakt, że taki sam numer dzierżył on w swoim poprzednim zespole, Ferencvárosie. 24 po Kownackim przejął z kolei Niklas Bärkroth. Mario Situm, nazywany już przez wielu żołnierzem Bjelicy, zmierzy się z numerem, który w Poznaniu kojarzony jest w ostatnich latach tylko z jednym piłkarzem. Z 16 na plecach grał przecież Artjoms Rudnevs, powszechnie uważany za jednego z najlepszych obcokrajowców w dziejach całego Lecha. Przed zamianą na mityczną dychę grał z nią na plecach piłkarz, który może myśleć o detronizacji z tego tronu Łotysza - Darko Jevtić. Vernon De Marco przejął natomiast po Macieju Gajosie numer 14, który wcześniej należał z kolei do Vojo Ubiparipa.

Co do afery z dziewiątką na plecach Kownasia, to w sumie... takowej afery nie ma. Trafnie ocenił ja zresztą w swoim wpisie Mateusz Jarmusz. Uznał że jedyną rzeczą, której możemy się obawiać jest to, że 20-latka może w sumie już tego lata Poznań opuścić. Wtedy byłoby to nie do końca w porządku wobec tak czczonego na Bułgarskiej numeru 9. Sam Piotr Reiss, kończąc karierę chciał, żeby pozostawiony po nim numer nie został zastrzeżony na lata. Król strzelców Ekstraklasy z sezonu 2006/07 pragnął, by zagrał z nim kiedyś jego syn lub któryś z wychowanków Lecha. Jako że Adrian Reiss raczej w barwach Kolejorza już nie zagra, wydaje się oczywiste, że trudniej byłoby znaleźć odpowiedniejszego kandydata niż właśnie Kownacki. Zresztą przyznał to też Rejsik za pośrednictwem Facebooka:


Miejmy nadzieję, że Dawid Kownacki będzie godnym następcą Piotra Reissa. Numer 9 w Poznaniu zobowiązuje do czegoś więcej. Urodzony w Gorzowie Wielkopolski napastnik trzeciej siły minionego sezonu Ekstraklasy ma zdecydowanie papiery na to, by spełnić pokładane w nim nadzieje. Już teraz w wieku zaledwie 20 lat ma na swoim koncie blisko 100 meczów i ponad 20 goli w Ekstraklasie. Zdobył też mistrzostwo Polski - najcenniejsze z trofeów, którym nie może pochwalić się 45-letnia legenda Lecha. Dlaczego by więc Kownacki nie miałby podołać wyzwaniu?

Autor: Piotr Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: Piotr Przyborowski / aosporcie.pl

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv