22 listopada 2020

Lech Poznań remisuje z Rakowem 3:3. Było blisko największego comebacku od ponad dekady!

Lech Poznań zremisował z Rakowem Częstochowa 3:3, choć przegrywał już 0:2. Mógł wygrać, a wówczas zaliczyłby największy comeback od ponad 11 lat!

Wydawało się, że poobiednia drzemka dla kibiców Dumy Wielkopolski nie będzie w niedzielę zbyt spokojna. Zespół trenera Dariusza Żurawia po nieco ponad pół godzinie gry przy Bułgarskiej w spotkaniu 10. kolejki Ekstraklasy miał już bowiem do odrobienia dwubramkową stratę do Rakowa Częstochowa po tym, jak gole dla lidera strzelili Ivi Lopez oraz Oskar Zawada.

Lechitów przed przerwą stać było jedynie na kontaktowego gola Mikaela Ishaka. Prawdziwy koncert poznaniaków nastąpił dopiero po zmianie stron. Bramka z rzutu karnego Jakuba Modera oraz przepiękne trafienie Daniego Ramireza sprawiły, że Lech odrobił straty. Jeszcze w doliczonym czasie gry prowadził, ale wówczas przepiękną akcję przeprowadził Daniel Szelągowski i koniec końców mecz zakończył się podziałem punktów.

Zdarzały się remisy

Po raz ostatni Lech Poznań dwubramkową stratę w lidze odrobił 6 czerwca w wyjazdowym meczu z Zagłębiem Lubin, w którego przerwie doszło do pamiętnej już wymiany Karlo Muhara na Jakuba Modera. Kolejorz spotkanie z Miedziowymi wówczas jednak ostatecznie jedynie zremisował 3:3. 

Wcześniej Dumie Wielkopolski podobna sytuacja w ostatnich latach zdarzyła się w lidze jeszcze tylko dwukrotnie. W październiku 2018 roku Lech pod wodzą jeszcze wtedy trenera Ivana Djurdjevicia zdołał wywalczyć remis 2:2 na wyjeździe z Górnikiem Zabrze, choć do 55. minuty przegrywał dwoma trafieniami. Z kolei po raz ostatni odrobienie tego typu spraw przy Bułgarskiej miało miejsce również w tym samym miesiącu, tyle że trzy lata wcześniej - w pierwszym meczu za kadencji Jana Urbana, kiedy to Kolejorz zdołał zremisować u siebie 2:2 z Ruchem Chorzów.

Ostatnia wygrana za złotych czasów

To jednak były remisy. Tymczasem Lech w niedzielę był naprawdę bliski, by odrobić dwubrakową stratę z nawiązką. A taka sytuacja po raz ostatni zdarzyła się w... mistrzowskim sezonie 2009/2010. Dokładnie we wrześniu 2009 roku Lech trenera Jacka Zielińskiego pojechał do Białegostoku na spotkanie 6. kolejki Ekstraklasy. I choć po golach Tomasza Frankowskiego i Remigiusza Jezierskiego już po 20 minutach przegrywał dwoma golami, to ostatecznie bramki Roberta Lewandowskiego, Sławomira Peszki i Manuela Arboledy sprawiły, że koniec końców to Duma Wielkopolski wygrała tamto spotkanie.

Wynik dzisiejszego starcia z Rakowem należy docenić. Szkoda tylko, że nie udało się dowieźć do końca prowadzenia. Bo choć obrobienie dwubramkowej straty w futbolu w przypadku Lecha Poznań to naprawdę rzadkość, to wygranie takiego spotkania to już niemal prawdziwy ewenement.

Lech Poznań - Raków Częstochowa 3:3
22.11.2020, Stadion Miejski w Poznaniu

Gol: 33. Mikael Ishak, 47. Jakub Moder, 52. Dani Ramirez - 16. Ivi, 31. Oskar Zawada, 92. Daniel Szelągowski

Lech: Bednarek - Czerwiński, Satka, Crnomarković, Puchacz - Tiba, Moder - Skóraś (88. Butko), Ramirez (63. Awad), Sykora (72. Marchwiński) - Ishak (90. Kaczarawa)

Raków: Szumski - Piątkowski, Niewulis, Wilusz (67. Schwarz) - Tudor (83. Bartl), Poletanović (79. Tijanić), Sapała, Kun - Cebula (83. Szelągowski), Zawada (79. Gutkovskis), Ivi

Kartki: Skóraś, Moder - Ivi, Niewulis, Kun, Piątkowski (żółte)

Sędzia: Paweł Gil (Lublin)



0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv