24 stycznia 2019

Hubert Sobol w Warcie Poznań. To powrót do tradycji

Obraz może zawierać: 1 osoba, w budynku
Warta Poznań całkiem rozsądnie wzmacnia się przed rundą wiosenną I ligi. Zieloni po zakontraktowaniu skrzydłowego Michała Jakóbowskiego z Bytovii Bytów, tym razem sięgnęli po innego piłkarza z Lechem w CV. Jest nim Hubert Sobol, który trafił na Drogę Dębińską w ramach rocznego wypożyczenia. Oznacza to powrót do tradycji współpracy między tymi dwoma zasłużonymi poznańskimi klubami.

Sobol, który w zeszłym sezonie został królem strzelców Centralnej Ligi Juniorów, latem został włączony przez Ivana Djurdjevicia do pierwszego zespołu. W Ekstraklasie zadebiutował jednak nie u swojego byłego trenera z zespołu rezerw, lecz już u Adama Nawałki. Były selekcjoner dał mu minutę w ostatnim spotkaniu w minionym roku przeciwko Wiśle Kraków.

18-latek grał za to jesienią sporo w drugiej drużynie. Dariusz Żuraw traktował młodego napastnika jako swój pierwszy wybór, a ten odwdzięczył mu się w sumie dziesięcioma golami na poziomie III ligi. To głównie dzięki jego trafieniom (które stanowią niemal 1/4 całego bramkowego dorobku zespołu) rezerwy Kolejorza po jesiennych spotkaniach współprowadzi w tabeli wraz z Mieszkiem Gniezno.

Czas na podbój I ligi
Już wcześniej dużo mówiło się o tym, że Duma Wielkopolski będzie chciała wypożyczyć Sobola do któregoś z I-ligowców. Ostatecznie padło na Wartę, co wydaje się wyborem najrozsądniejszym z możliwych. Sobol będzie mógł regularnie kontaktować się ze sztabem trenerskim Lecha, nie będzie potrzeba żadnej aklimatyzacji, a co najważniejsze - będzie mógł się też skupić na maturze, która czeka go już w maju.

Pod względem piłkarskim pochodzący z Dobrego Miasta zawodnik trafił do zespołu, który jesienią grał mało ofensywnie. Od Zielonych mniej goli strzelili jedynie piłkarze Chrobrego, GKS-u Katowice oraz Garbarni Kraków. To właśnie jednak brak typowego goleadora miał wpływ na postawę ekipy Petra Nemca. Między czeskim szkoleniowcem a Pawłem Picelukiem nie było chemii. Do formy wrócił co prawda Łukasz Spławski, ale to typa gracza, który bardziej sprawdziłby się w roli podwieszonego napastnika. I wtedy pojawiłaby się opcja, by jego partnerem w ataku był właśnie Sobol.

Chociaż należy szczerze wątpić w takie rozwiązanie taktyczne ze strony Dumy Wildy wiosną, to wzmocnienie jej linii ataku było priorytetem nowego dyrektora sportowego Dawida Frąckowiaka, który udało się zrealizować stosunkowo szybko. To jednak nie koniec planowanych wzmocnień. Już wkrótce do drużyny ma dołączyć Michał Żebrakowski z Arki Gdynia. To kolejny z napastników, który w ostatnim czasie trenował z Wartą.

Sobol kontynuuje dobre tradycje
W przeszłości do Warty trafiało wielu utalentowanych zawodników, których Kolejorz chciał ogrywać na nieco niższym poziomie. Ostatnim takim graczem był Tomasz Dejewski, ale akurat ten trafił tu w ramach wypożyczenia z drugiej drużyny. Wcześniej jednak w klubie z Drogi Dębińskiej lądowali zawodnicy przednich formacji - choćby wtedy jeszcze napastnik Bartosz Bereszyński (2011/2012) czy Damian Nawrocik (wiosna 2001).


Dla Sobola to szansa na regularną grę na naprawdę niezłym poziomie. Warta z kolei wreszcie zyskała alternatywę dla Spławskiego, który od momentu odsunięcia Piceluka tak naprawdę takowej nie posiadał. Nowy gracz Zielonych musi jednak uważać - na I lidze kilku młodych gniewnych już się nieźle przejechało. Najlepszym tego typu przykładem jest choćby Piotr Kurbiel. A nawet Sebastian Bergier, który w tej samej grupie zachodniej Centralnej Ligi zdobył w minionym sezonie więcej bramek od Sobola, jesienią zupełnie nie sprawdził się w Stali Mielec, a teraz spróbuje swych sił w Wigrach Suwałki. Te, podobnie jak Warta, wiosną będą toczyć batalię o spokojne utrzymanie w I lidze. I miejmy nadzieję, że i w tym przypadku, jak pod koniec poprzednich rozgrywek CLJ, to Sobol będzie bardziej zadowolony.


Piotrek Przyborowski
📷 Warta Poznań / Piotr Leśniowski

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv