22 grudnia 2018

Jak zimować to tylko na podium, na podium. Wisła Kraków - Lech Poznań 0:1


Jeszcze miesiąc temu nikt nie przypuszczałby, że Lech Poznań zimę spędzi na podium Ekstraklasy. Tymczasem po piątkowym remisie Jagiellonii, a przede wszystkim zwycięstwie Kolejorza 1:0 w wyjazdowym meczu z Wisłą Kraków tak się stało. Trener Adam Nawałka solidnie naoliwił koła Poznańskiej Lokomotywy, a ta wreszcie zaczęła grać zarówno skutecznie, jak i miło dla oka. I aż wręcz szkoda, że czas najwyższy zapaść w sen zimowy.

Bez Jevticia, Buricia, Cywki, Gajosa czy Jóźwiaka, za to z młodym Klupsiem na boisku i młodziutkimi Marchwińskim i Sobolem na ławce rezerwowych Duma Wielkopolski przyjechała w piątek na Reymonta, by podtrzymać całkiem udaną serię czterech meczów bez porażki na tym stadionie.

Można powiedzieć, że jednak w każdym z tych starć w ostatnich latach Kolejorz mierzył się z inną Wisłą. A to polską, a to hiszpańską vol. 1, a to hiszpańską vol. 2. Z tych wszystkich Białych Gwiazd na niebie najmocniej zabłysłaby chyba jednak ta stworzona przez trenera Macieja Stolarczyka. Szkoleniowiec Wisły nie tylko potrafił wykrzesać ze stosunkowo młodej kadry naprawdę dobry wynik sportowy, ale okazał się również świetnym psychologiem. Trudno bowiem utrzymać przy formie piłkarzy, którzy od dłuższego czasu nie dostają wynagrodzenia za swoją pracę.

W piątek wśród zawodników w czerwonych koszulkach było widać wiarę w to, że Wisła przetrwa te wszystkie huragany, które dosięgły ostatnio Reymonta i pozostanie na mapie Ekstraklasy przynajmniej również wiosną. I chociaż być może w przeciągu całego spotkania mieli pewną optyczną przewagę, to jednak Lech okazał się tego dnia po prostu bardziej wyrachowany. 

Każdy nieco bardziej ogarnięty fan naszego futbolu powinien doskonale zdawać sobie sprawę z maksymy towarzyszącej polskiej lidze. Nie wygrywa się jej (jedynie) grając pięknie, ale przede wszystkim grając skutecznie. Nie bez powodu przecież przed tą kolejką pierwsza w tabeli była Lechia Gdańsk. Jej gra jest solidna, ale wcale jakoś dalece nie porywa, o czym mogliśmy się przekonać w niedawnym hitowym starciu z Legią Warszawa.

Tymczasem choć zespół Adama Nawałki czasami oddaje pole do popisu swoim przeciwnikom, jak było choćby w pewnych okresach piątkowego starcia, koniec końców potrafi go jednak wypunktować. Tym razem nie udało się to skutecznym ostatnio João Amaralowi ani Christianowi Gytkjaerowi, lecz wyręczył ich w tym kapitan Kolejorza, Pedro Tiba. To właśnie Piotr Piszczel świetnym płaskim strzałem w 75. minucie pokonał Mateusza Lisa, zapewniając tym samym koniec końców Lechowi nie tylko trzy punkty, lecz również ligowe podium.

I chociaż to tylko jego najniższy stopień, to trzeba przyznać, że z historycznego punktu widzenia był on w minionych latach całkiem szczęśliwy. Lech w swoich obu mistrzowskich sezonach (2009/2010 oraz 2014/2015) zimę przesiedział właśnie na trzecim miejscu w tabeli. A i strata do lidera (tym razem może wynieść ona maksymalnie 9 punktów, jeśli Lechia wygra w sobotę z Górnikiem) bywała równie spora. W sezonie 09/10 Wisła Kraków zimę spędziła z ośmiopunktową przewagą nad ostatecznie mistrzowskim Kolejorzem.


W piątek po raz kolejny (za kadencji Nawałki) zobaczyliśmy Kolejorza wyrachowanego, ale też pozwalającego sobie na stworzenie od czasu do czasu akcji na poziomie, którego od niego powinniśmy wymagać. I chociaż w kilku sytuacjach szczęściu pomógł Matus Putnocky, chociaż pomógł kunszt i technika Tiby, to bądź co bądź w końcowym rozrachunku - szczęście sprzyja chyba lepszym, co?

➕ Na plus w Lechu: Matus Putnocky
Jesienią nie mógł liczyć na miejsce w pierwszym składzie Lecha. Był tylko zmiennikiem Jasmina Buricia, ale raczej sam nie błyszczał też formą, by móc się zastanawiać nad dawaniem mu więcej szans. W Sosnowcu znów wkroczył do bramki i godnie zastąpił Bośniaka z polskim paszportem. W piątek wyjął kilka groźnych strzałów Wiślaków, w tym świetną próbę Wasilewskiego po rzucie rożnym. Gdyby Kolejorz w Krakowie nie wygrał, pewnie miałby szansę zostać największym bohaterem tego spotkania.

Wisła Kraków - Lech Poznań 0:1 (0:0)
21.12.2018, Stadion Miejski w Krakowie, 20:30

Gol: 75' Pedro Tiba

Wisła: Mateusz Lis – Jakub Bartkowski, Marcin Wasilewski, Zoran Arsenić, Rafał Pietrzak – Vullnet Basha (62' Patryk Plewka), Tibor Halilović, Kamil Wojtkowski (86' Maciej Śliwa), Dawid Kort, Martin Kostal – Marko Kolar

Lech: Matus Putnocky – Marcin Wasielewski, Thomas Rogne, Nikola Vujadinović, Volodymyr Kostevych – Pedro Tiba, Łukasz Trałka – Tymoteusz Klupś (82' Piotr Tomasik), Joao Amaral (90' Hubert Sobol), Maciej Makuszewski – Christian Gytkjaer (76' Paweł Tomczyk)

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)

Widzów: 22 491


Piotrek Przyborowski
📷 Twitter / KaputGnatek

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv