3 grudnia 2018

Rewolucja wymaga czasu. Cracovia - Lech Poznań 1:0


Parafrazując powiedzenie związane nomen-omen z Krakowem, nie od razu drużynę zbudowano. Adam Nawałka rozpoczął swoją przygodę z Lechem Poznań od wyjazdowego spotkania z Cracovią. I tak oto to zbieranina przypadkowych ludzi drużyna Michała Probierza sprawiła byłemu już selekcjonerowi reprezentacji Polski smutne powitanie. Pasy były w niedzielę zespołem konkretniejszym i ostatecznie wygrały 1:0.

Jak feniks z popiołów? Chyba nie...
Lech Poznań musi się odrodzić, a pomóc mu w tym miał Adam Nawałka. I chociaż wiadome jest, że na dłuższą metę ambitne plany krakowianina przynajmniej w jakimś stopniu powinny się spełnić, tak równie oczywiste jest, że nie nastąpi to z dnia na dzień.

Powrót do rodzinnego miasta Nawałki wydawał się dla niego miejscem idealnym na rozpoczęcie swojej przygody z Kolejorzem. Cracovia to ostatni rywal 61-latka, kiedy ten pracował w Górniku Zabrze. To wreszcie też drużyna, która w obecnym sezonie (a właściwie to już od dłuższego czasu) prezentuje się co najmniej dość miernie. 

Lech Poznań w takim momencie powinien pojawić się jednak na memie z dopiskiem "Że niby my nie wtopimy z beznadziejną Cracovią? Potrzymaj nam piwo". W istocie bowiem w niedzielę obejrzeliśmy dość bezpłciowy mecz, w którym Duma Wielkopolski najbardziej obiecująco prezentowała się w pierwszych i ostatnich minutach. Nie było ich jednak zbyt wiele.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że najlepszą akcję w wykonaniu Lecha obejrzeliśmy już w trzeciej minucie niedzielnego starcia. Świetny przerzut Jevitcia, super zgranie Jóźwiaka i niestety niecelne uderzenie Gytkjaera. Później pierwsza dwójka kompletnie zgasła, natomiast Duńczyk był tego dnia wyjątkowo nieskuteczny.

Obrona dziurawa jak ser szwajcarski
Swoje dorzuciła też jak zwykle radosna w obecnym sezonie defensywa. O ile na prawej stronie całkiem obiecująco prezentował się Marcin Wasielewski, to w środku pola wystąpił dawno niewidziany duet Rafał Janicki - Nikola Vujadinović. Panowie po raz ostatni wspólnie wystąpili w trio z Vernonem De Marco podczas nieszczęsnego spotkania z Wisłą Kraków (2:5). Później Czarnogórca, z powodów zdrowotnych na boisku już nie widzieliśmy.

To jednak nie on miał bezpośredni wpływ na stratę gola przez Kolejorza na początku drugiej połowy. Trudno wskazać tu zresztą jednego winowajcę. W 55. minucie bowiem świetnym podaniem popisał się Janusz Gol, a Mateusza Wdowiaka nie zdołał doścignąć Wasielewski. Z pewnością sama strata bramki powinna być poniekąd zapisana na jego konto. Z drugiej jednak strony być może trochę za daleko zapędził się też Rafał Janicki, w którego to strefie lada chwila znalazł się strzelec jedynego gola w tym spotkaniu.

Bezpłciowy Lech
Energii zabrakło jednak głównie w ataku. Chociaż łącznie z czasem doliczonym Duma Wielkopolski od momentu straty bramki miała na odrobienie strat niemal pól godziny, nie widzieliśmy w tym czasie zbyt wielu prób. Wróciły demony z późnego Djurdjevicia, niewiele zostało po całkiem ciekawie wyglądającej ekipie Żurawia.

Trochę pozytywu w grę Lecha wniósł po raz kolejny rezerwowy João Amaral, który najpierw mógł sam strzelić gola, ale jego próba okazała się niecelna, a chwilę później asystować. W tej drugiej sytuacji strzał Gytkjaera zdołał jednak wybronić Pesković, a dobitka innego rezerwowego Tomczyka okazała się niecelna.

Lech Poznań od sierpnia nie tylko nie potrafi wygrać na wyjeździe, ale nawet zagrać (gdziekolwiek!) na zero z tyłu. Adam Nawałka chyba coraz mocniej zdaje sobie sprawę, że pracę organiczną trzeba tu zacząć więc jak najszybciej. Bo inaczej... już chyba tylko pozostanie zaoranie tego całego bałaganu.

Cracovia - Lech Poznań 1:0 (0:0)
2.12.2018, Stadion Cracovii im. Józefa Piłsudskiego, 18:00

Gol: 55' Mateusz Wdowiak

Cracovia: Michal Pesković - Cornel Rapa, Oleksii Dytiatiev, Niko Datković, Michal Siplak - Diego Ferraresso, Damian Dąbrowski (56' Milan Dimun), Janusz Gol, Mateusz Wdowiak (89' Sebastian Strózik) - Javi Hernandez, Airam Cabrera (90' Michał Helik)

Lech: Jasmin Burić - Marcin Wasielewski, Rafał Janicki, Nikola Vujadinović, Wołodymyr Kostewycz - Maciej Makuszewski (67' João Amaral), Łukasz Trałka, Pedro Tiba, Kamil Jóźwiak (83' Paweł Tomczyk) - Darko Jevtić (67' Maciej Gajos), Christian Gytkjaer

Kartki: Gol - Tiba (żółte)

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)

Widzów: 4 261

Ocena aosporcie.pl: Operacja Nawałka rozpoczęta i... już zaczyna się od komplikacji



Piotrek Przyborowski
📷 Twitter / mario_mkf / ed. by aosporcie.pl

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv