7 sierpnia 2018

"Dioni ma potencjał, by zdetronizować Carlitosa i Angulo"

Dioni przychodzi do Lecha jako gwiazda Segunda División B. Hiszpan podpisał z Lechem dwuletni kontrakt z opcją przedłużenia o kolejny rok. Czy jest to dla niego umowa życia? Co stanowi o jego sile? Czy jest w stanie przebić w statystykach swoich rodaków Carlitosa i Igora Angulo? O to wszystko zapytałem Pablo Ortegę, piłkarskiego skauta i analityka w Professional Football Scouts Association, a przede wszystkim ogromnego znawcy niższych lig hiszpańskich.

Od zeszłego sezonu gwiazdą w Ekstraklasie jest inny piłkarz, który w przeszłości był nią również w Segunda División B. Carlitos był królem strzelców w minionych rozgrywkach, a teraz trafił do mistrza Polski, Legii Warszawa. Możesz spróbować porównać tych zawodników? Myślisz, że Dioniego stać jest na detronizację swojego rodaka?

Pablo Ortega, skaut i analityk w Professional Football Scouts Association (PFSA): Zawsze jest bardzo ciężko przewidzieć, co zaprezentuje zawodnik, który trafia do zupełnie nowej dla siebie ligi, na najwyższy poziom rozgrywkowy, który miał za sobą grę w lidze o zupełnie innej fizyczności. Myślę jednak, że Dioni, z uwagi na to, co prezentował przez ostatnie trzy sezon, ma realną szansę zdobyć podobną liczbę goli co Carlitos czy Igor Angulo, inny z hiszpańskich napastników grających w Ekstraklasie, który w przeszłości nieźle radził sobie w Segunda B i też potrafił w niej strzelić 20 goli w jednym sezonie.

63 gole w 125 meczach w Segunda B to bardzo dobry wynik. Sądzisz, że Dioniego stać jest na równie regularne strzelanie w Lechu?

PO: Przede wszystkim, Dioni na wyższy poziom wskoczył od sezonu 2015/2016, kiedy to trafiał kolejno 13, 24 i 23 gole. Wcześniej mówiliśmy o Angulo czy Carlitosie - żeby zdać sobie sprawę z potencjału nowego napastnika Lecha - on zdobył spośród nich najwięcej bramek w jednym sezonie Segunda B. Zarówno obecny zawodnik Górnika, jak i jego rodak z Legii potrafili strzelić co najwyżej po 13 goli w jednych rozgrywkach. Dlatego uważam, że tak - Dioni jest w stanie zanotować świetny sezon w Polsce i przekroczyć liczbę 20 goli.

Dochodziły do nas plotki na temat zainteresowania klubów z Segunda División. Dlaczego więc ostatecznie Dioni zdecydował się na Lecha?

PO: Ostatnie dwa lata spędził w Fuenlabradzie, klubie z siedzibą na południe od Madrytu, który dość mocno liczył w tym czasie na awans do Segunda. Jako że to się ostatecznie nie udało, Dioni chciał od razu wskoczyć do drużyny występującej na najwyższym poziomie rozgrywkowym, gdzie będzie miał szansę zdobyć jakieś trofeum i zagrać w europejskich pucharach. W Hiszpanii nie było takiej opcji, więc zdecydował się na transfer zagraniczny.

Jego statystyki w Segunda B są bardzo dobre, ale tak jak mówisz - nie miałby szans na regularną grę w Primera, gdzie jego doświadczenie jest nikłe. Podobnie nie ma za sobą zbyt wielu meczów w Segunda i nigdy nie grał w europejskich pucharach, które są bardzo ważne dla Lecha i jego kibiców. Uważasz, że Dioni poradzi sobie z presją towarzyszącą grze w Lidze Europy?

PO: Chociaż rzeczywiście jego doświadczenie w tej lidze jest bardzo małe, Dioni grał w Hiszpanii w klubach o bardzo bogatej historii i sporej bazie kibicowskiej. Real Oviedo, Racing Santander, Deportivo La Coruña czy Hércules to zespoły znane również poza granicami naszego kraju. Dlatego sądzę, że pomimo braku gry na tym najwyższym poziomie, jest on dobrze przygotowany psychicznie na grę w klubie, w którym ta presja jest obecna. Dlatego też sądzę, że Lechowi również w Lidze Europy będzie mógł naprawdę sporo zaoferować.


Mówisz o jego grze w klubach o szlachetnej historii, ale tak naprawdę ostatnim wielkim stadionem, na którym miał okazję grać, był Riazor, kiedy debiutował w Deportivo w Primera División. Przy Bułgarskiej może się teraz spotkać z tysiącami kibiców. Sądzisz, że jest on gotowy mentalnie na grze przy takiej publiczności?

PO: W przypadku tych zespołów, o których wspomniałem - tam też na niektórych obiektach pojawiało się czasem nawet po 25-35 tysięcy fanów. Jestem więc przekonany, że pod tym względem Dioni nie będzie miał w Lechu żadnych problemów.

W grudniu skończy jednak już 29 lat. Dlaczego w tym wieku ląduje w Polsce zamiast grać od kilku lat w Primera División? Sądzisz, że jego największym błędem było odejście jeszcze za młodu z Málagi? Czy może jednak związanie z Udinese rodziny Pozzo?

PO: La Liga to rozgrywki o jednym z najwyższych poziomów na świecie i niestety nie znalazło w niej miejsca wielu świetnych piłkarzy. Chociaż rzeczywiście nie udało mu się zagrzać na dłużej miejsca w Primera, to świetnie odnalazł się w niższych ligach.


Chociaż oczywiście nie zostało to podane do publicznej wiadomości, pewnie doszły Cię słuchy, ile Lech zapłacił za Dioniego?

PO: Rzeczywiście dokładnie cyfry nie zostały upublicznione, ale wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią o kwocie około pół miliona euro.

Wiemy już, że Dioni potrafi strzelać dużo goli, ale co jest jego najsilniejszą stroną? Lech na swojej stronie przedstawił go jako zawodnika o świetnych warunkach fizycznych.

PO: To prawda, pod względem fizycznym to rzeczywiście kawał byka - 184 centymetry i 84 kilogramy z pewnością pomagają mu w grze bark w bark czy też walce w powietrzu. Świetnie też odnajduje się w grze tyłem do bramki, kiedy może przytrzymać piłkę i następnie przy pomocy podłączających się do ataku środkowych pomocników stworzyć jakąś ciekawą sytuację. Podczas meczu to prawdziwy wojownik, taki boiskowy walczak. Nieźle radzi sobie też, kiedy musi się po piłkę cofnąć do środka pola.

Dioni z Lechem podpisał dwuletni kontrakt z możliwością przedłużenia o kolejny rok. Uważasz, że to dla niego umowa życia?

PO: Bez wątpienia. Możliwość gry w Ekstraklasie w przeciągu tych najbliższych trzech lat w jednej z najlepszych drużyn tej ligi to dla niego życiowa szansa. Podobnie jest zapewne w jego kontraktem. Warunki, które zaproponował mu Lech, były z gatunku tych nie do odrzucenia.

Lech w najbliższym sezonie będzie grał w ustawieniu 1-3-5-2. Sądzisz, że Dioni odnajdzie się w tym systemie?

PO: Tak, w Fuenlabradzie w niemal każdym meczu u jego boku też grał inny napastnik. Dlatego sądzę, że nie będzie miał on problemów z grą w ustawieniu preferowanym przez Ivana Djurdjevicia.



Piotrek Przyborowski
📷 lechpoznan.pl/fot. Przemysław Szyszka

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv