18 maja 2017

Bez celnych strzałów bramki się nie zdobędzie. Legia Warszawa - Lech Poznań 2:0


Lech Poznań miał ogromną okazję, by zostać nowym liderem Ekstraklasy i na trzy kolejki przed końcem sezonu mieć wszystko w swoich rękach. Kolejorz po raz kolejny zagrał jednak w spotkaniu z drużyną z czołówki tabeli słabo i to Legia Warszawa zasłużenie wygrała 2:0.

Napisać, że Duma Wielkopolski zagrała w tym meczu słabo, to nie napisać nic. Drużyna Nenada Bjelicy wypadła na tle ekipy Jacka Magiery naprawdę blado, oddając przez 90 minut zaledwie jeden celny strzał - Macieja Makuszewskiego w drugiej części. Inna sprawa, że sam skrzydłowy Lecha mógł w tamtej sytuacji zachować się znacznie lepiej. Gdyby podał do Marcina Robaka, być może losy całego meczu potoczyłyby się inaczej.

Zanim jednak to się wydarzyło, Legia zdążyła objąć prowadzenie. Uczyniła to zresztą bardzo szybko, bo już w siódmej minucie. To właśnie wtedy Vadis Odjidja-Ofoe popisał się fantastycznym strzałem, niemal zrywając siatkę poznańskiej bramki. Asystę przy tym golu zaliczył jednak... Maciej Dąbrowski, co obarcza winą za stratę tego gola defensywę Kolejorza. Szczególny błąd popełnił przy tym trafieniu Tomasz Kędziora, który nie upilnował filaru drugiej linii Legii.

Lech na pierwszą połowę chyba nie dojechał. Nie stworzył sobie właściwie żadnej klarownej sytuacji przez pierwsze 45 minut! Inna sprawa, że Wojskowi też nie zachwycali, ale to jednak oni stworzyli sobie jeszcze dwie okazje strzeleckie, jednak próby Guilherme oraz Tomasza Jodłowca były niecelne.

W drugiej połowie Kolejorz wreszcie zaczął atakować i przez moment nawet zdominował gospodarzy. Żadna jednak z akcji nie okazała się na tyle dobra, by zmusić Arkadiusza Malarza do jakiejś większej interwencji. Aktywny był Makuszewski, który już na początku tej części spotkania huknął w boczną siatkę, a potem oddał wspomniany już jedyny celny strzał Lecha w tym meczu.

Najsmutniejsze jest chyba to, że w tym spotkaniu oprócz ataku najbardziej zawiodły tak świetnie radzące sobie wiosną boki poznańskiej defensywy. Przy pierwszym golu spory błąd popełnił Kędziora, z kolei w 83. minucie przy golu Michała Kucharczyka klops zaliczył natomiast Volodymyr Kostevych. Ukrainiec nie upilnował rezerwowego Legii, który dostał świetne podanie od Tomasza Jodłowca. Kucharz przelobował Putnockiego i w swoim stylu szczupakiem umieścił potem piłkę w siatce.

Trener Nenad Bjelica po raz kolejny dał w meczu z Legią w ataku szansę Dawidowi Kownackiemu, a ten - nie ukrywajmy, po raz kolejny młody napastnik zawiódł. Kownaś wkładał oczywiście dużo energii przez całą grę, ale podobnie jak w marcowym meczu z Legią jedynie odbijał się od Michała Pazdana i Macieja Dąbrowskiego. Nieco lepiej zaprezentował się na skrzydle, kiedy na boisku pojawił się Marcin Robak. Nawet obecność najlepszego strzelca Ekstraklasy nie odmieniła jednak gry Kolejorza.

Legia ostatecznie wygrała więc z Lechem 2:0 i została nowym liderem Ekstraklasy. Jej przewaga nad Dumą Wielkopolski to w tym momencie zaledwie dwa punkty, choć należy pamiętać o tym, że de facto poznański zespół musi zdobyć w końcowym rozrachunku punkt więcej od Wojskowych. Wszystko może się odmienić jeszcze w ten weekend - jeśli Jagiellonia wygra z Legią, a Lech z Lechią, to o losach całego sezonu znowu może zadecydować finał sezonu podczas meczu w Białymstoku. By jednak tak się stało - Kolejorz musi zacząć oddawać jakiekolwiek więcej celnych strzałów!

Legia Warszawa - Lech Poznań 2:0 (1:0)
17.05.2017, Stadion Wojska Polskiego w Warszawie, 20:30

Gole: 7' Vadis Odjidja-Ofoe, 83' Michał Kucharczyk

Legia: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Maciej Dąbrowski, Michał Pazdan, Adam Hlousek - Tomasz Jodłowiec, Thibault Moulin - Guilherme (74' Michał Kucharczyk), Vadis Odidja-Ofoe, Dominik Nagy (64' Kasper Hamalainen) - Miroslav Radović (87' Michał Kopczyński)

Lech: Matúš Putnocký - Tomasz Kędziora, Jan Bednarek, Maciej Wilusz, Volodymyr Kostevych - Łukasz Trałka, Maciej Gajos (87' Abdul Aziz Tetteh), Radosław Majewski (60' Marcin Robak) - Maciej Makuszewski, Dawid Kownacki, Mihai Răduţ (84' Paweł Tomczyk)

Kartki: Guilherme, Radović, Odidja-Ofoe - Trałka, Tetteh (żółte)

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz)

Autor: Piotr Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: Piotr Przyborowski / aosporcie.pl

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv