23 kwietnia 2017

Spacerkiem na podium. Lech Poznań - Ruch Chorzów 3:0

Rzutem na taśmę, ale jednak - Lech Poznań skończył rundę zasadniczą na podium. Kolejorz w 30. kolejce Ekstraklasy bardzo pewnie i z dużą łatwością pokonał walczący o utrzymanie Ruch Chorzów 3:0. W rundzie finałowej w stolicy Wielkopolski zobaczymy spotkania z Koroną, Pogonią, Lechią i Wisłą.

Wydawać by się mogło, że sobotnie spotkanie będzie dla obu zespołów meczem o pietruszkę. Lech miał już pewne miejsce w najlepszej czwórce Ekstraklasy, z kolei Ruch był pewny gry o utrzymanie, a z informacji, które co jakiś czas docierają z okolic Cichej wydaje się, że być może nawet o swoje dalsze funkcjonowanie. Nie bez powodu przecież z tonącego okrętu, którym jest Ruch, uciekają takie osobistości jak Waldemar Fornalik czy Patryk Lipski.

- W Ruchu nigdy nie było spokojnie. W Ruchu zawsze były sytuacje, w których to trenerzy musieli się wykazywać. Czy spotkamy się już w lipcu? Pożyjemy, zobaczymy. Nie ukrywam, że w lipcu chciałbym wrócić na trenerską ławkę - Waldemar Fornalik w rozmowie z Canal+

Jeśli z klubu odchodzi ktoś taki jak Waldek King, to nie ulega wątpliwości, że coś tam musi być nie tak. Z byłym selekcjonerem z pewnością spotkamy się natomiast już latem, bo niewyobrażalne jest, by taki fachowiec jak 54-latek nie znalazł sobie nowej pracy w Ekstraklasie. Pytanie, czy w tejże Ekstraklasie zmierzy się wtedy ze swoim Ruchem.

Wracając jednak do sobotniego starcia przy Bułgarskiej, pożegnanie trenera Fornalika z Ruchem wcale nie musiało wyglądać tak mizernie pod względem wyniku. Już w czwartej minucie rewelacyjną szansę dla gości zmarnował Jarosław Niezgoda. Najlepszy w obecnym sezonie strzelec chorzowian dostał kapitalne podanie od Bartosza Nowaka, ale fatalnie przestrzelił nad bramką strzeżoną przez Matúša Putnockiego.


Potem już do głosu przeszli gospodarze, ale w sumie... nie do końca. W siódmej minucie piłkę po dośrodkowaniu Tomasza Kędziory genialnym strzałem głową popisał się bowiem... Łukasz Surma. Tak oto padła jedna z najładniejszych bramek samobójczych w ostatnich latach. Od poprzeczki, silnie, energicznie, Hrdlička był bez szans.

Waldemar Fornalik na konferencji pomeczowej przyznał jednak, że był zadowolony z postawy swojego zespołu w pierwszej połowie. I nie ulega wątpliwości, że po części miał rację. Ruch po stracie gola nie zatracił wigoru i próbował wyrównać. Najlepszą szansą okazał się jednak zaledwie strzał Łukasza Monety z lewej strony boiska, który z pewnymi problemami został obroniony przez słowackiego bramkarza Lecha.

Na kilka minut przed końcem pierwszej części swoją setkę zmarnował z kolei Marcin Robak. Wydawało się, że doświadczony napastnik Kolejorza nie mógł wymarzyć sobie nic lepszego niż spotkanie z tracącą dużo goli chorzowską defensywą. Tego dnia 34-latek nie potrafił jednak wstrzelić się do bramki rywali. W tej konkretnej sytuacji próbował lobować Hrdličkę, ale ten zdołał zablokować uderzenie legniczanina.

Wbrew pozorom nie był to jednak koniec tej akcji. Piłkę wybitą z pola karnego Ruchu zgarnął Volodymyr Kostevych, który posłał świetne podanie do Macieja Gajosa, a ten... strzelił chyba najpiękniejszego gola 30. kolejki, a może nawet i więcej niż tylko tej serii gier. Kapitalne trafienie z woleja środkowego pomocnika Lecha.


Warto dodać, że tę wcześniejszą piłkę do Robaka, która dała rosłemu napadziorowi setkę, był Radosław Majewski. Trzeba dokonać tego wskazania, bowiem Maja znowu zaprezentował próbkę swojej maestrii, czego efektem asysta przy ostatnim w tym meczu golu Darko Jevticia z 62. minuty. Michał Helik podał wręcz 30-letniemu pomocnikowi Lecha piłkę pod nogi, ale to właśnie dziewięciokrotny reprezentant Polski odegrał tutaj największą rolę. No-look pass do Szwajcara, a ten niczym z armaty huknął w bramkę bezradnego golkipera Niebieskich.

W tym momencie emocje w tym spotkaniu właściwie się już skończyły. Lech próbował jeszcze potem atakować, pokazać chcieli się przede wszystkim rezerwowi - Mihai Răduţ dostał tym razem niemal pół godziny, ale wciąż czekam na to, kiedy ostanie więcej czasu od trenera Bjelicy. Z Rumunem pewną nić współpracy nawiązał przez chwilę Nicki Bille Nielsen, po którym było widać, że jest głodny gry. Maciej Makuszewski z kolei w jednej z akcji przewrócił się w polu karnym Ruchu, ale sędzia Łukasz Bednarek nie zdecydował się odgwizdać rzutu karnego. Dla młodego sędziego z Koszalina był to zaledwie piąty mecz w Ekstraklasie, ale niektórzy poznańscy kibice z pewnością kojarzą go z rewanżowego spotkania barażowego Warty Poznań z Garbarnią Kraków z czerwca zeszłego roku (1:0 dla Zielonych).

Ostatecznie wynik się już jednak nie zmienił. Lech Poznań po raz kolejny wygrał u siebie z Ruchem Chorzów i awansował na trzecie miejsce w ligowej tabeli, przeskakując Lechię Gdańsk, którą Pogoń w Szczecinie pokonała 3:1. Z obiema tymi drużynami w rundzie finałowej Kolejorz zagra u siebie. Oprócz tego do stolicy Wielkopolski przyjedzie jeszcze Korona Kielce (to już w najbliższy piątek) oraz Wisła Kraków. Drużyna Nenada Bjelicy na wyjazdy uda się natomiast do Niecieczy, Warszawy, a w ostatniej kolejce sezonu zmierzy się w Białymstoku z Jagiellonią. Jeśli wygra wszystko, zostanie mistrzem Polski.


Lech Poznań - Ruch Chorzów 3:0 (2:0)
22.04.2017, INEA Stadion, 18:00

Gole: 7' Surma (samobójczy), 41' Gajos, 62' Jevtić

Lech: Matúš Putnocký - Tomasz Kędziora, Lasse Nielsen, Maciej Wilusz, Volodymyr Kostevych - Łukasz Trałka, Radosław Majewski (63' Mihai Răduţ), Maciej Gajos - Darko Jevtić, Marcin Robak (75' Nicki Bille Nielsen), Dawid Kownacki (70' Maciej Makuszewski)

Ruch: Libor Hrdlička - Martin Konczkowski, Michał Helik, Marcin Kowalczyk, Paweł Oleksy - Miłosz Przybecki (80' Miłosz Trojak), Łukasz Surma, Maciej Urbańczyk, Łukasz Moneta - Bartosz Nowak (66' Milan Gamakov) - Jarosław Niezgoda (60' Jakub Arak)

Sędzia: Łukasz Bednarek (Koszalin)

Widzów: 20 114

Autor: Piotr Przyborowski | @P_Przyborowski | piotrek.przyborowski@gmail.com | foto: Piotr Przyborowski / aosporcie.pl

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv