12 czerwca 2016

Euro 2016: Trzy czarne konie [Grupa F]


W ostatniej, szóstej odsłonie naszego cyklu zajmę się grupą F, teoretycznie najsłabszą. Jednak eliminacje pokazały, że trzy z czterech znajdujących się w niej drużyn - Portugalia, Austria i Islandia - mogą aspirować do miana czarnego konia turnieju. 

Portugalczycy na ostatnim Euro doszli aż do półfinału, gdzie pechowo odpadli z Hiszpanią. Za to ostatni mundial przerżnęli koncertowo, co dało podstawę wielu kibicom do uznawania ich za drużynę przeciętną i przereklamowaną. Jednak, jak pokazują eliminacje i tegoroczne mecze, wydaje się, że wreszcie udało się ich jakoś poukładać.

W dwóch ostatnich sparingach - z Anglią (0:1) i Estonią (7:0) ustawienie było takie samo - 4-4-2, ale w różnych konfiguracjach. Najpierw w wydaniu klasycznym, później raczej w stylu 4-1-3-2.

W bramce zagra Rui Patricio, który trzyma się miejsca od kilku dobrych lat. Na lewej stronie testowani byli weteran Eliseu i młoda nadzieja, nowy nabytek Dortmundu Guerreiro. Z Anglią w środku zagrała para Alves-Carvalho, ale już w 35' minucie została rozbita przez idiotyczną czerwoną kartkę tego pierwszego, od tego momentu na środku grał Fonte. Przeciwko Estonii wyszedł w pierwszej jedenastce i wydaje mi się, że na Euro obok Pepe zagra on lub Alves. Na prawej obronie 135 minut w obu meczach dostał Vieirinha z Wolfsburga i to on jest głównym kandydatem do gry.

Przeciwko Anglikom drugą linię stworzyli (od lewej) Adrien Silva, Danilo, Moutinho i Joao Mario, tego ostatniego w przerwie zmienił Andre Gomes. Z Islandią na prawej znów wyszedł Mario, a na lewej Gomes. Defensywnym pomocnikiem znów był Danilo, a ofensywnym Moutinho. Zdziwię się, jeżeli nie zobaczymy tego ustawienia od pierwszej minuty meczu z Islandią.

W ataku pewne miejsce ma Ronaldo, który przez finał LM opuścił mecz z Anglią, a z Estończykami dostał tylko 45 minut (zdążył strzelić dwie bramki). Kolejne dwa gole strzelił Quaresma i pewnie on będzie partnerował CR7. Z Anglią zagrali Nani i Rafa Silva, ale ten drugi musiał zejść, żeby załatać dziurę w obronie, a pierwszy nie pokazał nic.

Poza wspomnianymi meczami wygrali jeszcze 3:0 z Norwegią, a w marcu pokonali Belgów 2:1 i przegrali z Bułgarami 0:1. W eliminacjach zaczęli fatalnie - 0:1 u siebie z Albanią. Za to później udowodnili swoje dwie główne cechy: skuteczność i minimalizm. Wygrali wszystkie pozostałe mecze, każdy z nich jedną bramką. KAŻDY mecz. Z kolei w tym roku wyglądało to lepiej, poprawili się w obronie i przede wszystkim w ataku. Wydaje mi się, że nawet mimo tego 4-4-2 będą liczyć się do końca. Na pewno są stuprocentowymi faworytami do wygrania grupy, potem sporo będzie zależeć od losowań.

Pierwszy mecz Portugalia rozegra przeciwko Islandii. Wyspiarze awansowali na Euro bezpośrednio, wyprzedzili ich tylko Czesi (nie najlepiej to o nich świadczy, ale wyprzedzenie Holendrów i Turków to spory sukces).

Czytaj też: To będą polskie Mistrzostwa Europy! We Francji wielu zawodników związanych z naszym krajem!

Przed Euro rozegrali dwa sparingi, z Norwegią i Liechtensteinem. Pierwszy przegrali 2:3, drugi wygrali 4:0. Najprawdopodobniej również będą grać 4-4-2. W bramce powinien wyjść Halldórsson, na prawej stronie obrony testowani byli Hauksson i Sævarsson, w środku pewne miejsce mają Ingason i Ragnar Sigurdsson, a na lewej zagra albo Skulason, albo Magnusson. W meczu z Norwegami w pomocy zobaczyć można było od prawej Gudmundssona, Gylfiego Sigurdssona, Gunnarssona i Hallfredssona (chociaż od przerwy grał Bjarnason, którego szanse na grę są nieporównywalnie większe). W ataku na pewno zagrają dwaj uznani napastnicy - Sigthórsson i Finnbogason.

W eliminacjach udało im się zgromadzić 20 punktów, co jest przyzwoitym wynikiem. A co najciekawsze, mieli najlepszy bilans bramek ze wszystkich: drugi atak, po Czechach (1,7 gola na mecz) i zdecydowanie najlepszą obronę (0,6 straconej bramki/spotkanie). Aczkolwiek warto zauważyć, że zdecydowanie najlepiej grali na początku eliminacji, w ostatnich trzech meczach nie wygrali ani razu, zremisowali np. 2:2 na Łotwie i 0:0 u siebie z Kazachstanem. W sparingach też nie porwali, poza wspomnianymi przeciętnymi wynikami pokonali w marcu Grecję 3:2 i przegrali 1:2 z Danią. W styczniu przegrali jeszcze 2:3 z USA i wygrali 1:0 z Finlandią.

Słowem podsumowania - ich obrona nie jest wcale tak silna, na jaką jest kreowana, o ile w pierwszej fazie eliminacji dawali sobie nieźle radę (wystarczy wspomnieć 3:0 z Turcją czy 2:0 i 1:0 z Holendrami), ale później coś zaczęło się psuć i nic nie wskazuje na to, żeby zaczęło iść w dobrą stronę. Mimo wszystko lekceważenie, z jakim na pewno zostaną przyjęci, może podziałać silnie na ich korzyść. Na 100% wyjście z grupy jest w ich zasięgu, mogą nawet powalczyć z Austrią o drugie miejsce.

Ostatnią z drużyn, która może moim zdaniem osiągnąć coś powyżej oczekiwań, jest Austria. Byli prawdziwym odkryciem eliminacji, w pełni udało się wykorzystać potencjał Alaby i otoczyć go młodymi i zdolnymi graczami. Ale w tym roku było już dużo gorzej.

Przed Euro drużyna Kollera rozegrała dwa sparingi - z Maltą (2:1) i Holandią (0:2). Jak na potencjał personalny tej ekipy są to wyniki fatalne i trzeba powiedzieć sobie jasno, że w tym roku są w fatalnej dyspozycji.

W obu meczach Austriacy zagrali ustawieniem 4-2-3-1 i nie sądzę, żeby trener Koller postanowił robić rewolucję. Chociaż jest to niewykluczone, patrząc na rezultaty takiej gry.

W bramce zagrać powinien Almer, w obronie na pewno po lewej zagra Fuchs, w środku Dragovic, a na prawej Klein. Co do drugiego stopera, ciągle są wątpliwości między Hintereggerem a Prodlem. Jako defensywni pomocnicy na 90% zagrają Alaba i Baumgartlinger, chociaż próbowani byli tam też Schopf i Ilsanker. Trójka za plecami napastnika, którym będzie pozbawiony alternatywy Janko, to pewnie Junuzović w środku, Sabitzer na prawym skrzydle i Arnautović na lewym.

Austriacy przeszli przez eliminacje jak burza, nie pozostawiając złudzeń Rosjanom, Szwedom czy Czarnogórcom. Stracili punkty tylko raz - w pierwszym meczu, remisując ze Szwecją 1:1. Mieli najlepszy atak (2,2 bramki/mecz) i najlepszą obronę ex aequo z Rosją, tracąc średnio pół bramki. Ale tegoroczne sparingi to tragedia: 2:1 z Albanią, 1:2 z Turcją, 2:1 z Maltą, 0:2 z Holandią.

Najprawdopodobniej zajmą w grupie drugie miejsce, chociaż muszą uważać na Islandię. Jeżeli nie odnajdą formy z ubiegłego roku, skończą w 1/8 finału, w przeciwnym przypadku mogą dojść całkiem daleko.

Ostatnia drużyna tej grupy i w ogóle naszego cyklu to jedna z najsłabszych ekip na całym turnieju. W ostatnich tygodniach rozegrali dwa sparingi, nie strzelając ani jednej bramki: 0:2 z Niemcami i 0:0 z Wybrzeżem Kości Słoniowej.

W każdym z tych meczów Storck trzymał się 4-3-3. W bramce pewną pozycję ma 40-letni Kiraly, przed nim na pewno zagrają Kadar po lewej, Lang w środku i Fiola po prawej. Pozostaje wątpliwość co do drugiego środkowego obrońcy - Guzmics lub Juhasz. W środku zagrają Kleinheisler, Nagy i Pinter. Z kolei w ataku prawe skrzydło należeć będzie do Dzsudzsaka, a na lewym pozostaje wybór między dwoma graczami polskiej ligi: Lovrencsicsem i Gyurcsó. W ataku raczej zagra Szalai.

W eliminacjach poradzili sobie przeciętnie; trafili co prawda do grupy greckiej, w której żeby wyjść, wystarczyło chcieć, ale zajęli trzecie miejsce, do końca czując na plecach oddech Finów. Z kolei w barażach dwukrotnie pokonali jeszcze słabszą Norwegię. W sparingach najpierw udało im się zremisować z Chorwatami 1:1, potem nastąpiły wspomniane 0:0 z WKS i 0:2 zNiemcami.

Zdziwię się, jeżeli zdobędą punkty, chociaż z Austrią i Islandią mogą powalczyć o remis. Tak czy inaczej, nie jestem w stanie wyobrazić sobie ich wychodzących z grupy, mimo że w teorii to ich ustawienie taktycznie podoba mi się najbardziej.

Przewidywana kolejność (moja prywatna opinia)
1. Portugalia 9
2. Austria 4
3. Islandia 4
4. Węgry 0

Autor: Zbigniew Jankiewicz @zbig_realista | zbig.jankiewicz@gmail.com | foto: UEFA.com

0 komentarze:

Publikowanie komentarza

tv